W Turynie dwóch Polaków rannych a nie w Londynie
W Turynie dwóch Polaków rannych a nie w Londynie
U mnie dzisiaj była ( bo już chmury idą ) fajna pogoda. Cały dzień pod znakiem rowerka. Rano miałam kupić bułeczki ale wszyscy zapomnieliśmy, że to święto jest. Ale cudownie chłodne powietrze otworzyło mi moje oczęta. Po śniadanku zwyczajowa rundka z pdp, tak ok. 5 km. Po obiedzie moja rundka - ile się da i gdzie mnie poniesie :lol1: a teraz mnie dupsko boli :placz3: Ale jestem zadowolona na maksa. Już wiem jak wygląda okolica ale to mały wycinek. Jutro powtórka tylko w innym kierunku. Nawet nie mam kiedy zajrzeć na forum.
U mnie dzisiaj była ( bo już chmury idą ) fajna pogoda. Cały dzień pod znakiem rowerka. Rano miałam kupić bułeczki ale wszyscy zapomnieliśmy, że to święto jest. Ale cudownie chłodne powietrze otworzyło mi moje oczęta. Po śniadanku zwyczajowa rundka z pdp, tak ok. 5 km. Po obiedzie moja rundka - ile się da i gdzie mnie poniesie :lol1: a teraz mnie dupsko boli :placz3: Ale jestem zadowolona na maksa. Już wiem jak wygląda okolica ale to mały wycinek. Jutro powtórka tylko w innym kierunku. Nawet nie mam kiedy zajrzeć na forum.
Mój 2 dniowy wypad był bardzo udany, wczoraj grill (nic nie robiłam ) wdziś o 8:45 kawa do łóżka, śniadanie na tarasie w szlafroczku, obiad w greckiej knajpce (stawiała szefin mojej Przyjaciolki ) potem kawa i piwo pszeniczne w włoskiej kawiarni. Misz masz, a ja tylko biedna Polka w bogatej Demenzlandii.
Córka Pdp odebrała mnie z dworca, przyjeżdzam do domu, Pdp szczesliwe że już Barbara wróciła a ja też.
Córka Pdp zrobiła mi już obiad na jutro.
No i jak nie lubić swojej pracy.
Naprawdę fajnie :oklaski3: Za to u mnie....szkoda czasu i paluszków....od rana atmosfera taka, że siekierę można powiesić :-( Ale już niedługo, a po krótkim urlopie nowe wyzwanie....:oczko1:
Kobietko nie polubiłam bo takiej atmosfery nie można polubić.
Ale życzę Tobie abyś trafiła na takie miejsce jak ja. :aniolki:
Jesteś tam pierwszy raz?
Mój 2 dniowy wypad był bardzo udany, wczoraj grill (nic nie robiłam ) wdziś o 8:45 kawa do łóżka, śniadanie na tarasie w szlafroczku, obiad w greckiej knajpce (stawiała szefin mojej Przyjaciolki ) potem kawa i piwo pszeniczne w włoskiej kawiarni. Misz masz, a ja tylko biedna Polka w bogatej Demenzlandii.
Córka Pdp odebrała mnie z dworca, przyjeżdzam do domu, Pdp szczesliwe że już Barbara wróciła a ja też.
Córka Pdp zrobiła mi już obiad na jutro.
No i jak nie lubić swojej pracy.
Zazdraszczam , fajna miejscówka. Tylko ostrożnie , żeby Ci się w du..e nie poprzewracało :-)
No w takim miejscu, mogłabym się zagnieździć na dłużej.
Dziękuję ale nie szukam zmienniczki :)
Jak mi się jeszcze nie przewróciło po 26 miesiącach to się nie przewróci :buziaki: