Wampirek energetyczny czy zagubiona dziewczyna ... i o świętach słów kilka. Więcej na blogu http://nieocenioneopiekunki.com/
Spokojnych Świąt Wielkanocnych!
Wampirek energetyczny czy zagubiona dziewczyna ... i o świętach słów kilka. Więcej na blogu http://nieocenioneopiekunki.com/
Spokojnych Świąt Wielkanocnych!
Kiedyś chciałam mieć wszystko zrobione , teraz doceniam chwile . Im człowiek starszy , tym mądrzejszy .:-) Niewiele życia zostaje , trzeba go przeżyć rozsądnie .
Kiedyś chciałam mieć wszystko zrobione , teraz doceniam chwile . Im człowiek starszy , tym mądrzejszy .:-) Niewiele życia zostaje , trzeba go przeżyć rozsądnie .
Kiedyś też miałam ogarnięte. Jak byłam sama. Mąż ma pełno zalet, ale bałaganiarz. Trochę zmniejszyło się, ale niewiele. Dawno doszłam do wniosku, że albo bedę z tym walczyć i może coś uzyskam, ale zajmie to dużo czasu i nerwów, albo się przyzwyczaję. I wybrałam to drugie. Pojawiły się dzieci. Praca, przedszkole potem szkoła i moje potrzeby- książki, spotkania z przyjaciółmi. Na wszystko czasu mi nie starczyło. Stwierdziłam, że najszybciej mogę sprzątanie poświęcić. Ogarnia się dom jakoś, jak chłopcy podrośli coraz więcej musieli pomagać, ale porządek jest... Raczej nieporządek. Nie brudno, bo to odpada, ale już na rzeczy nie mamy siły, jakoś szybko wracają na swoje miejsce, czyli gdzieś. Jak była ładna pogoda, to chłopaków po przedszkolu czy szkole zabierałam w różne miejsca, jakieś kanapki, czy coś, co można łatwo przygotowac i w drogę (jeśli to dalej, to mąż odbierał nas po pracy, po 19). I miałam czas na czytanie (umiem czytać "kawałkami' i zawsze umiałam się na tym skupić, np. w kolejce w banku, do lekarza, w autobusie), spotkania ze znajomi, koncerty, hobby (to przeważnie wieczorem podczas oglądania telewizji).
I teraz, pracując jako opiekunka się nie nudzę, mam co robić z czasem. Za rodziną tylko tęsknię...
Od kiedy postanawiałyście/postanawialiście sobie, że będziecie uczyć się języka niemieckiego albo rozwijać jego znajomość? Uczyć się nowych słówek, by się lepiej dogadać lub znaleźć inną pracę? Dzień za dniem mija, miesiąc za miesiącem, a Wy stoicie w miejscu? Jesteście przez to niezadowoleni, może sfrustrowani?
A może teraz to jest TEN CZAS, by to zmienić ?
http://nieocenioneopiekunki.com/niemiecki-w-pracy-opiekuna-15-minut-dziennie-ale-codziennie/
Wiosna idzie :) Hurra!
Lubę wędrówki, lubię muzea. Moje dzieci, jak zaczęłam je "ciągać" w różne miejsca, te wymienione też, to różnie reagowały. To znaczy chciały, ale marudzenia było... starszy to wypisz- wymaluj Smerf Maruda. Co do wizyt w muzeach- na wycieczkach szukałam dla nich "chłopskich" atrakcji, ale umowa była taka, że co najmniej jedna dziennie bardziej w moim stylu. No poczułam w tamtym roku, że nie poszło to na marne. Była wystawa Beksińskiego, na której byli ze szkołami. I starszy zaproponował, żebyśmy wspólnie się wybrali. Słuchali też co mówił wcześniej przewodnik, bo całkiem fajnie nam się na ten temat rozmawiało. Nie jest to ich pasja, ale nie zamykają oczu na inne rzeczy niż rower, gry czy te ich mechaniczno- stolarskie zabawki.
Chodzi mi o to, że ten czas, kiedy byli młodsi chciałam jakoś podzielić między bycie z nimi, swoje potrzeby i sprawy domowe (sprzątanie czy gotowanie- tu akurat mąż mocno się udziela). I cieszę się, że jak niedawno odkryliśmy w naszym mieście Escape Room, to dobrze się tam razem bawiliśmy, z jednym ich kolegą. Choć w sumie to ja najmniej się udzielałam w odkrywaniu kolejnych zagadek....
Na początku wycinałam etykiety z produktów spożywczych. :glupi1: Uczyłam się najpotrzebniejszych słówek, i zwrotów. Teraz najwięcej czasu poświęcam na naukę czasowników nieregularnych.
Fajny sposób :). Czasowniki nieregularne sprawiają nam uczącym się trudności. A do tego te które łączą się z "sein" i z "haben". Ja je "wykułam" i używam w zdaniach. A może macie inny sposób?
Kiedyś też miałam ogarnięte. Jak byłam sama. Mąż ma pełno zalet, ale bałaganiarz. Trochę zmniejszyło się, ale niewiele. Dawno doszłam do wniosku, że albo bedę z tym walczyć i może coś uzyskam, ale zajmie to dużo czasu i nerwów, albo się przyzwyczaję. I wybrałam to drugie. Pojawiły się dzieci. Praca, przedszkole potem szkoła i moje potrzeby- książki, spotkania z przyjaciółmi. Na wszystko czasu mi nie starczyło. Stwierdziłam, że najszybciej mogę sprzątanie poświęcić. Ogarnia się dom jakoś, jak chłopcy podrośli coraz więcej musieli pomagać, ale porządek jest... Raczej nieporządek. Nie brudno, bo to odpada, ale już na rzeczy nie mamy siły, jakoś szybko wracają na swoje miejsce, czyli gdzieś. Jak była ładna pogoda, to chłopaków po przedszkolu czy szkole zabierałam w różne miejsca, jakieś kanapki, czy coś, co można łatwo przygotowac i w drogę (jeśli to dalej, to mąż odbierał nas po pracy, po 19). I miałam czas na czytanie (umiem czytać "kawałkami' i zawsze umiałam się na tym skupić, np. w kolejce w banku, do lekarza, w autobusie), spotkania ze znajomi, koncerty, hobby (to przeważnie wieczorem podczas oglądania telewizji).
I teraz, pracując jako opiekunka się nie nudzę, mam co robić z czasem. Za rodziną tylko tęsknię...
