Na wyjeździe 39

12 listopada 2017 17:31
Alina

Piękna.

Alinka co tam z Twoją pdp... ))))
12 listopada 2017 17:36 / 11 osobom podoba się ten post
Jutro dzwonię do lekarza domowego. O tym co się dzieje z pdp poinformowałam dzisiaj wnuka. Żal mi kobieciny ale wydaje mi się, że zaczął się u niej proces odchodzenia. Widziałam trzykrotnie takie objawy. Ostatnio w Hamburgu choć tam poprzedzone było pięciotygodniową biegunką. Babcia nie może jeść ani pić. Jedzenie podchodzi jej do góry, to samo z płynami. Wczoraj jeszcze dużo piła, dzisiaj ledwo wmusiłam w nią kubek herbaty miętowej czyli trzy razy po jednej trzeciej. Przez cały dzień śpi, dopiero wieczorem zmobilizowałam ją aby wstała i umyła się. Skarży się, że jest zmęczona. Na razie jest jeszcze dość silna ale widać, że się męczy. Głośno oddycha, jak idzie nie może złapać tchu. Rodzina wraca dopiero 28.11 chyba, że wnuk zadziała i wrócą wcześniej. Być może to tylko moje czarnowidztwo ale nie wygląda to na zwykłą niedyspozycję żołądkową chyba, że to coś na tle nerwowym.  Tak czy siak, niezależnie od tego co mi chodzi po głowie jutro zamawiam wizytę lekarza domowego i chyba skończy się to pobytem w szpitalu. Dobrze by było aby zrobiono jej prześwietlenie żołądka. Chciałabym bardzo się mylić bo lubię staruszkę. Nawet już ten wyjący wiecznie telewizor bym jej wybaczyła.
12 listopada 2017 17:46 / 6 osobom podoba się ten post
Alina

Jutro dzwonię do lekarza domowego. O tym co się dzieje z pdp poinformowałam dzisiaj wnuka. Żal mi kobieciny ale wydaje mi się, że zaczął się u niej proces odchodzenia. Widziałam trzykrotnie takie objawy. Ostatnio w Hamburgu choć tam poprzedzone było pięciotygodniową biegunką. Babcia nie może jeść ani pić. Jedzenie podchodzi jej do góry, to samo z płynami. Wczoraj jeszcze dużo piła, dzisiaj ledwo wmusiłam w nią kubek herbaty miętowej czyli trzy razy po jednej trzeciej. Przez cały dzień śpi, dopiero wieczorem zmobilizowałam ją aby wstała i umyła się. Skarży się, że jest zmęczona. Na razie jest jeszcze dość silna ale widać, że się męczy. Głośno oddycha, jak idzie nie może złapać tchu. Rodzina wraca dopiero 28.11 chyba, że wnuk zadziała i wrócą wcześniej. Być może to tylko moje czarnowidztwo ale nie wygląda to na zwykłą niedyspozycję żołądkową chyba, że to coś na tle nerwowym.  Tak czy siak, niezależnie od tego co mi chodzi po głowie jutro zamawiam wizytę lekarza domowego i chyba skończy się to pobytem w szpitalu. Dobrze by było aby zrobiono jej prześwietlenie żołądka. Chciałabym bardzo się mylić bo lubię staruszkę. Nawet już ten wyjący wiecznie telewizor bym jej wybaczyła.

Ty to nie masz jednak szczęścia....Niemniej jednak trzymam kciuki,niech byś tam jeszcze popracowała.
12 listopada 2017 18:02 / 9 osobom podoba się ten post
Alina

Jutro dzwonię do lekarza domowego. O tym co się dzieje z pdp poinformowałam dzisiaj wnuka. Żal mi kobieciny ale wydaje mi się, że zaczął się u niej proces odchodzenia. Widziałam trzykrotnie takie objawy. Ostatnio w Hamburgu choć tam poprzedzone było pięciotygodniową biegunką. Babcia nie może jeść ani pić. Jedzenie podchodzi jej do góry, to samo z płynami. Wczoraj jeszcze dużo piła, dzisiaj ledwo wmusiłam w nią kubek herbaty miętowej czyli trzy razy po jednej trzeciej. Przez cały dzień śpi, dopiero wieczorem zmobilizowałam ją aby wstała i umyła się. Skarży się, że jest zmęczona. Na razie jest jeszcze dość silna ale widać, że się męczy. Głośno oddycha, jak idzie nie może złapać tchu. Rodzina wraca dopiero 28.11 chyba, że wnuk zadziała i wrócą wcześniej. Być może to tylko moje czarnowidztwo ale nie wygląda to na zwykłą niedyspozycję żołądkową chyba, że to coś na tle nerwowym.  Tak czy siak, niezależnie od tego co mi chodzi po głowie jutro zamawiam wizytę lekarza domowego i chyba skończy się to pobytem w szpitalu. Dobrze by było aby zrobiono jej prześwietlenie żołądka. Chciałabym bardzo się mylić bo lubię staruszkę. Nawet już ten wyjący wiecznie telewizor bym jej wybaczyła.

Ainko, nie wiem czy to Cię pocieszy, ale to nie musi nic znaczyć. Moja obecna Podopieczna "odchodziła" już dwa razy. Lekarz dwa razy powiedział, że zostały godziny. Od pierwszego razu minęło już ponad pół roku. Nie wiem co się wydarzy u Ciebie, lekarz powinien wypowiedzieć się jak najbardziej, ale czasami takie chwilowe niedyspozycje nic nie znaczą. Trzymaj się ciepło A.
12 listopada 2017 19:35 / 7 osobom podoba się ten post
Tance zaliczone , nie wiem kto bardziej zmeczony po nich.Babcia zaraz po wyjsciu na sale , udala sie na parkiet , nie odpuszczala nikomu , a mnie tym bardziej.
Jeden pan byl zasmucony , ze dzis Margaretki nie bylo, to chyba cichy wielbiciel ))).
No i szczesliwie wrocilysmy do domu , ot taki dzis dzien pelen wrazen..
12 listopada 2017 22:07 / 6 osobom podoba się ten post
Magdzie wytańczona, a ja miałam piękny wieczór w operze. Byłam na "La Boheme" Pucciniego w Saarbrücken.
Teraz ciasto i pralinki, chwilo trwaj
12 listopada 2017 22:11 / 2 osobom podoba się ten post
Alina

Jutro dzwonię do lekarza domowego. O tym co się dzieje z pdp poinformowałam dzisiaj wnuka. Żal mi kobieciny ale wydaje mi się, że zaczął się u niej proces odchodzenia. Widziałam trzykrotnie takie objawy. Ostatnio w Hamburgu choć tam poprzedzone było pięciotygodniową biegunką. Babcia nie może jeść ani pić. Jedzenie podchodzi jej do góry, to samo z płynami. Wczoraj jeszcze dużo piła, dzisiaj ledwo wmusiłam w nią kubek herbaty miętowej czyli trzy razy po jednej trzeciej. Przez cały dzień śpi, dopiero wieczorem zmobilizowałam ją aby wstała i umyła się. Skarży się, że jest zmęczona. Na razie jest jeszcze dość silna ale widać, że się męczy. Głośno oddycha, jak idzie nie może złapać tchu. Rodzina wraca dopiero 28.11 chyba, że wnuk zadziała i wrócą wcześniej. Być może to tylko moje czarnowidztwo ale nie wygląda to na zwykłą niedyspozycję żołądkową chyba, że to coś na tle nerwowym.  Tak czy siak, niezależnie od tego co mi chodzi po głowie jutro zamawiam wizytę lekarza domowego i chyba skończy się to pobytem w szpitalu. Dobrze by było aby zrobiono jej prześwietlenie żołądka. Chciałabym bardzo się mylić bo lubię staruszkę. Nawet już ten wyjący wiecznie telewizor bym jej wybaczyła.

Wygląda na to, że oddych płytko. Trzeba pilnie lekarza :[
12 listopada 2017 22:27 / 3 osobom podoba się ten post
Alina

Jutro dzwonię do lekarza domowego. O tym co się dzieje z pdp poinformowałam dzisiaj wnuka. Żal mi kobieciny ale wydaje mi się, że zaczął się u niej proces odchodzenia. Widziałam trzykrotnie takie objawy. Ostatnio w Hamburgu choć tam poprzedzone było pięciotygodniową biegunką. Babcia nie może jeść ani pić. Jedzenie podchodzi jej do góry, to samo z płynami. Wczoraj jeszcze dużo piła, dzisiaj ledwo wmusiłam w nią kubek herbaty miętowej czyli trzy razy po jednej trzeciej. Przez cały dzień śpi, dopiero wieczorem zmobilizowałam ją aby wstała i umyła się. Skarży się, że jest zmęczona. Na razie jest jeszcze dość silna ale widać, że się męczy. Głośno oddycha, jak idzie nie może złapać tchu. Rodzina wraca dopiero 28.11 chyba, że wnuk zadziała i wrócą wcześniej. Być może to tylko moje czarnowidztwo ale nie wygląda to na zwykłą niedyspozycję żołądkową chyba, że to coś na tle nerwowym.  Tak czy siak, niezależnie od tego co mi chodzi po głowie jutro zamawiam wizytę lekarza domowego i chyba skończy się to pobytem w szpitalu. Dobrze by było aby zrobiono jej prześwietlenie żołądka. Chciałabym bardzo się mylić bo lubię staruszkę. Nawet już ten wyjący wiecznie telewizor bym jej wybaczyła.

Alinko, do lekarza trzeba pilnie pojechać. Ale możliwy jest też, że Twoja Pdp złe samopoczucie (spanie, brak apetytu) ma w zwiazku z nieobecnością rodziny. Poza tym jesienna pogoda i krótki dzień też nie są bez znaczenia. 
No z tym oddechem to dziwne. Lekarz zleci odpowiednią terapię. Alinko, bądź dobrej myśli. Może to tylko chwilowa niedyspozycja. 
12 listopada 2017 22:34 / 3 osobom podoba się ten post
Knorr

Alinko, do lekarza trzeba pilnie pojechać. Ale możliwy jest też, że Twoja Pdp złe samopoczucie (spanie, brak apetytu) ma w zwiazku z nieobecnością rodziny. Poza tym jesienna pogoda i krótki dzień też nie są bez znaczenia. 
No z tym oddechem to dziwne. Lekarz zleci odpowiednią terapię. Alinko, bądź dobrej myśli. Może to tylko chwilowa niedyspozycja. 

Podobna reakcja jest też na silny stres, lęk.
13 listopada 2017 13:01 / 1 osobie podoba się ten post
Stres i lęk może wiązać się właśnie z brakiem rodziny, ale lekarz jest tak czy inaczej wskazany.
13 listopada 2017 17:19 / 4 osobom podoba się ten post
Przejechalam się na rowerze do sklepu. Ale bez czapki i rękawiczek byłoby to niemożliwe. U mnie było słońce i zero wiatru a mimo to powietrze zimne. Zakupiłam " towar " i marcepan na zagrychę i jestem zadowolona....
13 listopada 2017 17:24 / 3 osobom podoba się ten post
ewa59

Przejechalam się na rowerze do sklepu. Ale bez czapki i rękawiczek byłoby to niemożliwe. U mnie było słońce i zero wiatru a mimo to powietrze zimne. Zakupiłam " towar " i marcepan na zagrychę i jestem zadowolona....:-)

Chodze codziennie 8 km, dla zdrowia i w czapce.
13 listopada 2017 18:57 / 13 osobom podoba się ten post
Koniec pracy na dzis , dzien dlugi dla mnie , ale jakos dalam rade.Przed poludniem bylam z babcia na zakupach , slonko pieknie swiecilo , az sie chcialo byc na swiezym powietrzu.Jutro tylko musze przezyc wizyte corki - nie widzialam jej jeszcze , tylko przez telefon my gadaly.Jakos to bedzie , musi byc..)
13 listopada 2017 19:00 / 8 osobom podoba się ten post
Pojutrze był termin wymiany cewnika dziadkowego, ale dziś się totalnie zapchał- kobitki ze Spitexu nie dały rady tego przepłukać i zamiast jechać rekreacyjnie do Bern, to musiałam z pdp do kliniki. Musiałam zamawiac Betax, czyli ichni Krankentransport, bo dziadek jest transportowany na wózku, to facet z rozpędu chyba już , bo taki przyzwyczajony do obsługiwania kogoś, chciał mi zapiąć pasy hehe i nie wiem jak on to zrobił, ale urwał mi guzik od płaszcza :)To sobie chociaż na basen poszłam- dobrze ,że była tam woda :)
13 listopada 2017 19:05 / 9 osobom podoba się ten post
tina 100%

Pojutrze był termin wymiany cewnika dziadkowego, ale dziś się totalnie zapchał- kobitki ze Spitexu nie dały rady tego przepłukać i zamiast jechać rekreacyjnie do Bern, to musiałam z pdp do kliniki. Musiałam zamawiac Betax, czyli ichni Krankentransport, bo dziadek jest transportowany na wózku, to facet z rozpędu chyba już , bo taki przyzwyczajony do obsługiwania kogoś, chciał mi zapiąć pasy hehe i nie wiem jak on to zrobił, ale urwał mi guzik od płaszcza :)To sobie chociaż na basen poszłam- dobrze ,że była tam woda :)

U mnie znowu inaczej dzien wygladal. Ale 13-ty zadzialal jak nie wiem co. Pojechalam do babci do szpitala i wsiadlam w zly tramwaj. Musialam wysiadac,przesiadac sie i w ogole juz sie wkurzylam. No jakos dotarlam. Babcia ma sie lepiej,dzisiaj miala pierwsze proby chodzenia i nawet zadowolona. Ale ja juz mniej bo chyba koniec z moim blogim lenistwem,buuu...Nie wiem nic oficjalnie ale jak tylko zwolni sie miejsce na rehabilitacji to pdp tam zostanie przeniesiona na jakies trzy tygodnie. No i tak sobie mniemam,ze chyba nikt nie bedzie chcial mi placic za nic nie robienie,co?