Ciągnę dalej.
Pani pojechała,a ja zostałam sama na " włościach" ...już wiecie jak wygląda mój dzień tutaj i ta robota.
Faktycznie zakupy robi córka według listy,(wolałabym w tym uczestniczyć,ale te trzy tygodnie jakoś wytrzymam) a i sama coś tam dorzuca,w zeszłym tygodniu dwa razy dostała kartkę ode mnie,bo się ,źe tak powiem organizowałam kulinarnie.
Porozmawiałam z córką na temat Pflegedienst ( o to też monitowała " moja" poprzedniczka i ,słusznie).Panie, które tu wcześniej były ponoć nie zgłaszały takiej potrzeby,dziwne,po dwóch dniach,odpowiedź od córki,że na razie nie mają możliwości i trzeba czekać 2-3 tygodnie

,ale zorganizowała mi pomoc i szkolenie ,dwudniowe, z kompleksowej toalety w łóżku, włącznie z myciem głowy.Dzień pierwszy " kursu" zaliczony...a więc pewnie, żadnego Pflegedienst nie będzie,bo ja już zdążę wyjechać,tną koszty , kosztem opiekunek.
Z relacji zmienniczki rodzina poniżej krytyki,brzydko się zachowują, bezczelnie patrzą,przyłażą nie wiadomo po co, jednym słowem chamstwo...o jakie to ostatnio popularne :smiech3.W ciągu tych 11 dni, wnuczek był dwa razy (mieszka na samej górze,tej trzypiętrowej chałupy,) córka jest praktycznie codziennie na pół godziny,ale wtedy kiedy ja mam pauzę,jak jestem to się przywita,zapyta o mamę,coś zażartuje,spyta czy czegoś potrzebuję i tyle ją widzieli.
Rozmawiałam z poprzedniczką pani,którą ona zmieniała,kobieta się zarzekała,że nie miała żadnych problemów z rodziną,z zakupami itp.,była tu długo i wraca tutaj po mnie.
A teraz moja konkluzja,zapewne prawda jak zwykle tkwi pośrodku,ale być może któraś z pań kłamie!??

Może ja mam tak " dobrze" ,że obawiają się ucieczki kolejnych opiekunek i tak radykalnie zmienili swoje postępowanie, charakter i przyzwyczajenia,a może tu fakty było tak jak jest tu "za mnie" ... nie wiem.
Nie chciałabym być źle odebrana,że ja taka wspaniała,fantastyczna opiekunka,której nic a nic nie przeszkadza ( robię,to co do mnie należy, uczciwie i rzetelnie,czasem intuicyjnie,z poszanowaniem Pdp,)mam swoje priorytety takie jak internet,przespane noce, normalne jedzenie w ilościach wystarczających dla mnie i Pdp,a także samodzielne gotowanie i decydowanie o tym co gotuję,czasem spełniam życzenia,a co stać mnie na taki gest

ale potrafię się też dostosować.Może ja faktycznie za mało roszczeniowa jestem,może powinnam na wejściu żądać polędwicy wołowej na obiad, zamiast schabowego? Przypomniały mi się wpisy BN,Hawany o problemach jedzeniowych i to były prawdziwe problemy.
Jestem tu jednorazowo,Pdp stan zły, nie powiedziałabym ciężki, najwięcej pracy rano ,w sumie toaleta i karmienie ok.60 - 70 minut,obiad i podwieczorek o 19 w łóżku i jak zauważyliście mam dużo czasu bo siedzę na forum często, gęsto.Chyba nie chciałabym więcej Parkinsona w takim stadium zaawansowania...ot taki mój opis szteli i wyłącznie moje przemyślenia,z którymi wcale nie musicie się zgadzać.Jak to ktoś ostatnio napisał na Facebooku,najlepsza byłaby Pdp samoobsługowa, catering do domu,przychodzącą sprzątaczka,czas wolny od 12 w południe do rana,dwa tysiące euro netto...też bym sobie i Wam tego życzyła.