Biorą,tyle że nie są to banknoty dawane z ręki do ręki co stwarza pozory,że nie biorą.
Cześć twojego wypracowanego wynagrodzenia to zapłata,za pośrednictwo.Dodam,że cześć niemała,mniej więcej jedna tygodniówka :-)
Biorą,tyle że nie są to banknoty dawane z ręki do ręki co stwarza pozory,że nie biorą.
Cześć twojego wypracowanego wynagrodzenia to zapłata,za pośrednictwo.Dodam,że cześć niemała,mniej więcej jedna tygodniówka :-)
No wiec my, podobnie jak Idealia, mozemy sie poszczycic rosnacym doswiadczeniem. Wow! Mozna zaczac snuc niesmiala mysl, ze nawet bedziemy lepsze niz slawna, zyjaca legenda? ;) Tylko trzeba nakrycia glowy zakupic, z gola glowa nie wypada;)
No wiec my, podobnie jak Idealia, mozemy sie poszczycic rosnacym doswiadczeniem. Wow! Mozna zaczac snuc niesmiala mysl, ze nawet bedziemy lepsze niz slawna, zyjaca legenda? ;) Tylko trzeba nakrycia glowy zakupic, z gola glowa nie wypada;)
Owszem, czyms sie roznila. Praca jaka im oferowala nie byla praca na czarno. A naciagaczki oferuja prace nielegalna, za ktora opiekunka musi zaplacic z wlasnego portfela, i kwota ta to calusienka tygodniowka. Czy to,ze ktos poszukujacy pracy stoi pod sciana,czesto bez srodkow do zycia lub z dlugami, usprawiedliwia panie tzw. posredniczki, do czegos takiego? Ja nie widze plusow w dzialaniu takowych, jest to niezgodne z prawem i jest podle. A jak cos nie wypali to nawet nie ma kogo do sadu podac. Bo czy te panie znaja nazwisko tych "posredniczek"? Raczej najczesciej jest to pani Zosia, pani Hania, czy tez pani Karolina. Mnie to lotto jak kto pracuje ale ja jednak widze roznice w dzialaniu agencji pracy i pani lewej posredniczki. Takie jest moje zdanie i go nie zmienie, wiec przekonywanie mnie do wyzszosci pracy nielegalnej nad legalna, zwyczajnie mija sie z celem.
Ja też cie Fioletko nie chcę przekonywać,bo i po co?
Mnie też nikt nie przekona że agencje działają w pełni legalnie,są krystaliczne i mają na względzie dobro opiekunek ,odprowadzają należne składki i podatki zgodnie z literą prawa.
Też przekonywanie mnie o tym jest bezcelowe.
Kantują jak tylko mogą.Widać przecież na Pit-11 jaki podatek został odprowadzony.A ja przecież wiem,ile zarobiłam i jaki podatek POWINIEN być odprowadzony.
Tak. Prawda. Ale mam w umowie opisana kwote jaka dostaje na reke. I na taka wyrazam zgode podpisujac umowe. Posredniczka pracy "na lewo" powie,ze sie zarobi 1500 euro na reke ale trzeba jednak z tego oddac 350, realnej kasy ( za to posredniczenie), a i umowy sie nie ma w reku. Wiec nadal roznice widze na plus agencji.
Tak. Prawda. Ale mam w umowie opisana kwote jaka dostaje na reke. I na taka wyrazam zgode podpisujac umowe. Posredniczka pracy "na lewo" powie,ze sie zarobi 1500 euro na reke ale trzeba jednak z tego oddac 350, realnej kasy ( za to posredniczenie), a i umowy sie nie ma w reku. Wiec nadal roznice widze na plus agencji.
Nie zgadzam sie.
Czesc Twojego wynagrodzenia jest rozliczana jako dieta i ona jest nieopodatkowana, gdy pracujesz zarowno w Polsce jak i za granica.
To delegacja.
Wszyscy dostaja pieniadze w formie diety pracujac na wyjezdzie sluzbowym, nawet politycy. Pieniadze z tego tytulu nie widnieja w PIT-ach. A bywaja duzo wieksze jak pensja.
Zeby ukrocic ten proceder zatrudnia sie managerow na umowach, ktore nie uwzgledniaja diet, ale suma powala.
Ale wszystko zalezy od zapisow w umowie.
A dla mnie zarówno agencje jak i prywatni naganiacze to jedno i to samo. Tylko ci pierwsi działają niby zgodnie z literą prawa....a doją nas równo.