Literatura piękna i mniej piękna

03 sierpnia 2014 19:49
Jestem po lekturze kryminału Katarzyny Bondy "Pochłaniacz".
Ona pisze jak facet. Mocno, twardo, bez sentymentów. To mi się bardzo podoba (w ogóle ja jestem z tych innych bab tzn. nie czytam plotkarskich gazet, pudeklów, romansów itd - nudzi mnie to. I dlatego taki styl pisania jak Bonda b. mi leży). Tzn. Krajewski pisze jeszcze bardziej naturalistycznie jeśl miałabym porównać. Kto jest fanem kryminałów to jej nazwiska nie może przoczyć.
 czytałam jej wcześniejsze kryminały (sprawa Niny Frank i Tylko martwi nie kłamią) - tak samo świetne. Stworzyła tam postać profilera Meyera. Profiler to osoba - psycholog w policji która tworzy portrety psychologiczne przestępców.
W "Pochłaniaczu" Meyera nie ma, ale jest profilerka - Sasza. 
Polecam.
 
Druga książka to "Radiota" Marka Niedźwieckiego. Czytałam również pierwszą pt. "nie wierzę w życie pozaradiowe". No cóż, bardzo go lubię jako dziennikarza (on mówi o sobie prezenter); jako człowieka. Kiedyś dawno temu w innym życiu spotykałam się z pewnym dziennikarzem sportowym z PR 3 i miałam okazję na jakimś radiowym spędzie poznać pana Marka. Ale wstydziłam się podejśc i porozmawiać (nie wymagajmy cudów od 21-latki). No w każdym razie pan Marek to instytucja i też dlatego polecam jego obie ksiązki.
 
 
06 sierpnia 2014 19:25
A od paru dni zanurzam się z przyjemnością drugi raz w Millenium Stiega Larssona.
Tak, wiem - stare. Lecz lubię niekiedy wrócić :)
Czeka na mnie jeszcze "Zły Tyrmand". Nie mylcie ze "Złym" jego autorstwa (notabene świetny klasyk).
Życie bon vivanta Tyrmanda w socrealizmie. Zobaczymy.
:)
06 sierpnia 2014 19:46 / 3 osobom podoba się ten post
Brian Haig "Koń trojański"
J.A.G, morderstwa, kancelarie prawnicze, gruba kasa i miłość w tle.
Porównują do "Firmy" J. Grishama, potwierdzam, czyta się na jednym wdechu.
06 sierpnia 2014 20:33 / 2 osobom podoba się ten post
Się na dziś pożegnam,dorwałam fajną książkę o mojej ulubionej tematyce-czyli mitologii,więc mówię wszystkim dobrej i spokojnej nocy,bis morgen.
06 sierpnia 2014 20:39 / 1 osobie podoba się ten post
lena7

A od paru dni zanurzam się z przyjemnością drugi raz w Millenium Stiega Larssona.
Tak, wiem - stare. Lecz lubię niekiedy wrócić :)
Czeka na mnie jeszcze "Zły Tyrmand". Nie mylcie ze "Złym" jego autorstwa (notabene świetny klasyk).
Życie bon vivanta Tyrmanda w socrealizmie. Zobaczymy.
:)

Bondę już przeczytałam oprócz tej ostatniej, polecam, jestem fanką tej pani.
 
Millenium już czeka w czytniku  w kolejce , jak przeczytam "Dzieci ziemi".
06 sierpnia 2014 20:47
nomka

Brian Haig "Koń trojański"
J.A.G, morderstwa, kancelarie prawnicze, gruba kasa i miłość w tle.
Porównują do "Firmy" J. Grishama, potwierdzam, czyta się na jednym wdechu.

Mam jego "Grę". Też dobra.
06 sierpnia 2014 21:03 / 1 osobie podoba się ten post
To podrzucę wam jeszcze parę tytułów z mojej biblioteczki :)
"Dom pod Lutnią Kazimierz Orłoś
Tytuł wskazuje na romansidło, a tak nie jest. Niedługo po wojnie na Mazury zostaje wysłany chłopaczek do dziadka. Mama zostaje w mieście. Jest to kompilacja: zderzenie mentalności ludzi przedwojnia z nowym porządkiem, miłości starego meżczyzny i młodej kobiety, odkrywania świata oczami tego chłopaczka i przede wszystkim: bycia uczciwym.
Nie jest to ani romans, ani historyczna rzecz, ani kryminał. Zwykłe życie ludzi.

Kobiety dyktatorów cz. 1 i cz. 2.
Fantastycznie skomponowana lektura opowiadajaca o tym, co zazwyczaj nie było ujawniane: kochanki Husajna, wiernośc Homeiniego JEDNEJ żonie, słabośc Lenina wobec kobiet, żelazna żona Milosevica, żony Bin-Ladena itd.

Ewa Stachniak "katarzyna Wielka"
Nie znajdziecie tu suchej historii. Powieść opowiada o dziewczynie - Polce Barbarze (zwanej w Rosji Warwarą; wiecie czemu? bo w cyrylicy "b" to "w"), która dostałą się na dwór carskiej Rosji i została... szpiegiem. Oczami i uszami pewnej szarej eminencji dworu cara. Jest to czas sprzed panowania Katarzyny Wielkiej, jej mozolne wspinanie się po władzę, intrygi. Urywa się gdy Katarzyna Wielka zostaje koronowana. Wciągające.
Autorka 2 lata temu zapowiedziała kontynuację, ale do dziś nie ma nic w księgarniach.

"Zapach cedru" Ann-Marie Macdonald
Dla mnie ciezka.
Początek XXw. lub lata 20ste (nie pamiętam dokładnie). Wiocha na prowincji, rodzina w której przeważają córki i tajemnica. Tajemnica rodzinna któą lepiej zabrać do grobu.
Napisana sprawnie, wręcz między wierszami należy czytać.
Nie jest to kryminał. Powieść obyczajowa.
06 sierpnia 2014 21:18 / 1 osobie podoba się ten post
Lenka dzięki.
Już wciągnęłam na listę wartych wyszukania i przeczytania.
06 sierpnia 2014 21:23
scarlet

Lenka dzięki.
Już wciągnęłam na listę wartych wyszukania i przeczytania.

Scarlet, ty masz chyba O2, zajrzyj proszę na "Internet w Niemczech"
06 sierpnia 2014 21:26
efka66

Scarlet, ty masz chyba O2, zajrzyj proszę na "Internet w Niemczech"

Mam , ale ten "prawdziwy".
Czytałam tamtego posta,
ale nie wiem czy to to samo.
 
06 sierpnia 2014 21:28
scarlet

Mam , ale ten "prawdziwy".
Czytałam tamtego posta,
ale nie wiem czy to to samo.
 

o2 prepaid surfstick
06 sierpnia 2014 21:38
efka66

o2 prepaid surfstick

Pisze jeszcze raz w "internecie" bo sie napisałam i mi zezarło posta.
Czekaj.
12 sierpnia 2014 16:11
Czytając niegdyś "Dziennik 1954" Tyrmanda odbierałam go zupełnie inaczej niż teraz czytając książkę o Tyrmandzie "Zły Tyrmand".
Osiecka wspominałam o nim w "Szpetnych Czterdziestoletnich" i jakoś nie skojarzyłam dwóch Tyrmandów.
Nie dziwię się teraz, ze lecialy do niego kobiety jak pszczoły do miodu. Kobiety lubią takich.
Przykład:
W 1948 we Wrocławiu odbyl się Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju. Tak wspomina Zygmunt Broniarek:
"(...) Tyrmand szalał. Zamawial najdrozsze potrawy, kawiory, łososie, egoztyczne owoce, wyrafinowane lody, trunki, jakich nigdy w życiu nie widzialem (a były!), i nic, tylko podpisywał.
- Słuchaj, przecież te rachunki zostaną w pewnym momencie zgromadzone i sprawdzone. Kierownictwo kongresu weźmie cię pewnego dnia z d...
- Wykluczone. Ja podpisuję wszystkie rachunki jako Jerzy Borejsza* - odpowiedział Tyrmand(...)"
 
*prezes wydawnictwa Czytelnik, fanatyczny socjalista
 
I jak tu nie zakochać się w Tyrmandzie? :)))))))
12 sierpnia 2014 16:20
lena7

Czytając niegdyś "Dziennik 1954" Tyrmanda odbierałam go zupełnie inaczej niż teraz czytając książkę o Tyrmandzie "Zły Tyrmand".
Osiecka wspominałam o nim w "Szpetnych Czterdziestoletnich" i jakoś nie skojarzyłam dwóch Tyrmandów.
Nie dziwię się teraz, ze lecialy do niego kobiety jak pszczoły do miodu. Kobiety lubią takich.
Przykład:
W 1948 we Wrocławiu odbyl się Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju. Tak wspomina Zygmunt Broniarek:
"(...) Tyrmand szalał. Zamawial najdrozsze potrawy, kawiory, łososie, egoztyczne owoce, wyrafinowane lody, trunki, jakich nigdy w życiu nie widzialem (a były!), i nic, tylko podpisywał.
- Słuchaj, przecież te rachunki zostaną w pewnym momencie zgromadzone i sprawdzone. Kierownictwo kongresu weźmie cię pewnego dnia z d...
- Wykluczone. Ja podpisuję wszystkie rachunki jako Jerzy Borejsza* - odpowiedział Tyrmand(...)"
 
*prezes wydawnictwa Czytelnik, fanatyczny socjalista
 
I jak tu nie zakochać się w Tyrmandzie? :)))))))

no coz byl propagatorem jazzu - wiec improwizacja a poza tym to mial dobra szkołe - pochodzenie ksztaltuje ha ha 
16 sierpnia 2014 15:56 / 1 osobie podoba się ten post
Niedawno ukazała się książka Wernera Tiggesa i Michaela Gomoli ""Wstydliwie przemilczana prawda o opiece nad osobami starszymi". To zbiór rozmów z kilkunastoma opiekunkami, przeważnie osobami starszymi.Są tam historie budujące, o zawieraniu prawdziwych przyjaźni,przełamywaniu barier. Są też opowieści smutne, O poniżaniu i łamaniu godności.