Maluda, odpalaj od razu i zawyj, niech ma za swoje

Dakota, ja tam zdziwiona takimi prezentami nie jestem, kiedyś dostałam bilet do Teatru od dziadków na koncert karnawałowy lokalnej orkiestry, który notabene wygrali na jakiejś loterii. Powiedziałam że nie mogę skorzystać, bo będę na urlopie w domu, byli bardzo zdziwieni że nie chcę przyjechać specjalnie na tę okoliczność do Niemiec. Pewnie do tej pory jeszcze się dziwią

Tym razem mam powody do zadowolenia, dostałam kalendarz z Alpami z naprawdę hojną zakładką, która mnie szczerze zaskoczyła, byłam święcie przekonana że Senior już wymydlił całą rentę. Dziadek zapytał czy może? I wycisnął mi siarczystego całusa na dłoni, przekonany, że jako bywały w świecie dobrze się orientuje w obyczajach panujących za wschodnią granicą, nie wyprowadzałam go z błędu, bo jeszcze by spróbował ''na misia'' A tego bym mogła nie znieść. Z całego serca próbował namówić Manu do złożenia mi życzeń, ale dostał kuksańca, dzięki Bogu poprzestał na jednej próbie, bo Manu już się rozgrzała i mogło się skończyć nokautem. Tak dotarliśmy do finału Heiligeabend pochylając się nad resztkami Kartoffelsalat i o 19-tej zapadła cicha noc. Zakończyłam wideokonferencję z domu i nacieszyłam oczy. Jutro najazd Hunów, muszę się jeszcze ogarnać, więc do napisania jutro.