22 marca 2020 11:04 / 7 osobom podoba się ten post
Dusia1978Werska nie oglądaj wszystkiego w czarnych barwach. Na dzień dzisiejszy walczymy na świecie z zaraza i to jest najważniejsze ochrona naszego życia i zdrowia. Innymi sprawami będziemy zajmować się potem oby tylko to przeżyć . Wiele osób może nie przeżyć tego psychicznie i nie wiadomo jakie to będzie miało skutki. Cały świat stanął na głowie . Jeden mały wirusom a życie się obróciło o 180 stopni. Proszę Boga żeby to szybko się skończyło i żeby były jak najmniejsze straty w ludziach. Gospodarka światowa też polegnie ale myślę, że i ten kryzys przezwyciężymy. Dziś chodzi o ochronę życia i zdrowia a takie rzeczy jak kontrolę czy kary schodzą na dalszy plan , przynajmniej dla mnie. Można mieć miliony ale jeśli wirus zapuka do drzwi on nie zapyta ildmasz kasy, jakie auto ....itp tylko weźmie Ciebie i trzeba wszystko zostawić. Musi być dobrze....miejmy taka nadzieję. :aniolki:
Dusia, byłam jakiś czas "upadającą firmą' i wiem, jaki to koszt psychiczny. Wiem, jak to jest, kiedy zimą kupujesz na kilka dni opał, bo na tyle cię stać (teraz cieplej przynajmniej), kiedy wyłączają prąd, bo tak opłatę się przeciągnęło... Znam osoby prowadzące małe firmy, które miały na przeżycie, ale nie na to, by mieć na coś na zapas. I niedługo będą w sytuacji, gdy nie będą mieli pieniędzy na jedzenie, nie mówiąc o opłatach. Znajomej, która właśnie straciła źródło dochodów, której zostało kilka zł w kieszeni podesłałam pieniądze na jedzenie.
Będą potrzebne pieniądze na ratowanie firm, dla bezrobotnych, na zasiłki, na nadgodziny służbie zdrowia- bo pracują bardzo dużo.
Będzie instytucyjne ściąganie skąd się da.
I może czarno to widzę, ale się zastanawiam, jak się zabezpieczyć przy kolejnej umowie o pracę w firmie, żeby nie być jednym z płatników w tym całym ściąganiu gotówki. Bo sądzę, że mogą czepnąć nasze umowy, nawet wcześniejsze i zakwestionować. Chcę pracować na umowę, płacić podatki i ZUS, ale boję się, że z tych pracujących za granicą będą chcieli wycisnąć co się da, i to za wcześniejsze okresy. Czasu nie cofnę, będzie, co będzie. Ale niedługo nową umowę będę podpisywać...
Moim zdaniem problem nie tylko w tym, żeby padndemia minęła, ale też, żeby przetrwało jak najwięcej z gospodarki. Ludzi w sytuacji tragicznej będzie bardzo dużo, a to też koszty psychiczne i zdrowotne. Już są, kiedy wielu nie wie, z czego się utrzyma jak to wszystko się skończy...
Temat podjęłąm, bo pomyślałam o lawirowaniu naszymi umowami i tym, co możemy zrobić, by się zabezpieczyć przed przykrymi finansowymi konsekwencjami- bo obawiam się, że państwo może sięgnąć i po nas- to ogromna rzesza potencjalnych osób do "wyciśnięcia".
Wychodzi na to, że Mleczko rację miała z pracą bezpośrednio z rodziną. Ale po kilkunastu latach działalności gospodarczej, korowodów papierami, przepisami, urzędami aż mnie wstrząsa na myśl o ponownym zaczęciu tego wszystkiego.
Dlatego temat podjęłam, wyjaśniłam o co mi chodzi i już go kończę.