02 listopada 2021 10:24 / 6 osobom podoba się ten post
To mój trzeci dzień po powrocie, w końcu czuję że jestem w domu. W niedzielę, jeszcze nie do końca wyspana, pojechałam na cmentarz. To spory kawałek, godzinę pociągiem. Rodzice, dziadkowie, teściowie,wszyscy pochowani są na tym samym cmentarzu ,w małym miasteczku, tam gdzie mieszkali,tam gdzie i ja się urodziłam.
W ubiegłym roku również mój mąż został tam pochowany. Dobrze, że wszyscy są w jednym miejscu. Kiedyś my też odejdziemy, ale zawsze, tak myślę, będzie ktoś, kto odwiedzając swoich bliskich, na innych grobach też zapali znicz . Wróciłam do domu ok 18-tej ,głodna jak stado wilków, bo w domu nic nie miałam a w tym miasteczku nie ma niczego, gdzie można coś zjeść. Jak dobrze mieć rodzinę. Siostra zrobiła mi niespodziankę, była w pobliżu u syna i zostawiła u mnie pod drzwiami torbę pełną pojemników z jedzonkiem. Czego tam nie było. I ziemniaczki z koperkiem, mielone, schabowy, sałatka jarzynowa, nawet ryba po grecku. No i ciasto czekoladowe. Tak napichciła, bo miała dzieci i wnuki na obiedzie. Ale poczułam się dopieszczona. Wróciłam wspomnieniami do czasów, kiedy żyła nasza mama. Też jeździliśmy najpierw sami, później z naszymi rodzinami na cmentarz ,a u mamy czekało na nas pyszne jedzonko. Może to i takie trochę smutne święto, ale u nas bylo zawsze pełno, gwarno i wesoło.
Rodziców już nie ma, nie ma naszego rodzinnego domu, ale moja młodsza siostra też przypomniała sobie tamte lata, atmosferę i tak o mnie zadbała. Bardzo jestem jej za to wdzięczna o czym natychmiast jej powiedziałam. "Potem"mogłabym zapomnieć. I tak miło bylo nam obu aż sie trochę powzruszałyśmy ?