Witajcie moi mili

. Długo mnie nie było, co nie znaczy że nie tęskniłam za Wami. Zaglądałam zza krzaków i podczytywałam. Pisać nie miałam kiedy, a jak trafiały się wolne chwile, to leżałam odłogiem

Zauważyłam że przybyło kilka nowych osób, że dużo się dzieje, że dobrze Wam się wiedzie,bo nikt specjalnie nie narzeka. I oby tak dalej!. Jutro miną 3 tygodnie od mojego przyjazdu do Szkocji. Tak, nie przyleciałam, tylko przyjechałam. I to czym? Nielubianym przeze mnie Sindbadem. Olsztyn-Manchester-36 godz i dalej 4 godz autem. Do córki, która odebrała mnie w Manchesterze. Dłuuugooo ,bardzo długo, ale jakoś wymęczona specjalnie nie byłam. Fajne obok,za i przede mną towarzystwo, sympatyczne i wesołe. Żadnych opiekunek

. Tylko w Słubicach 2 godziny opóźnienia, bo bardzo dokładnie pani pilot sprawdzała czy wszyscy mają wszystkie wymagane dokumenty. A sporo tego trzeba było mieć. Niestety, 3 osób nie zabrano dalej, bo jakiegoś papierka im brakowało. Dalej Niemcy tylko w autokarze poprosili o paszporty, Holendrzy niczego nie chcieli, ale Francuzi to dali popalić. Chyba z nudów, bo byliśmy pierwszym autokarem w niedzielę rano, który miał się przeprawić kanałem do UK. Chłodno, deszcz kropił, ale nie było zmiłuj. Wysiadka, wszystko zabrać, i podręczne i duże bagaże i kontrola. Najpierw szczegółowo dokumenty a później jak na lotnisku, bagaże na taśmę i wyrywkowo szczegółowa kontrola. Na szczęście ominęła mnie ta wątpliwa przyjemność, bo jakby mi moje czemadany rozbabrali, to chyba nie dałabym rady upchnąć wszystkiego z powrotem. Przy kontroli po brytyjskiej stronie, to już tylko dokumenty i pytania skąd, dokąd i po co. Takiego miałam stresa, że aż zrozumiałam o co mnie kobita pyta u nawet coś tam odspiknęłam. Chyba nawet dobrze, bo o nic więcej nie pytała

Jechaliśmy przez calusi Londyn, to sobie trochę pooglądałam . Tłok się zrobił przy oknach, każdy chciał coś tam pstryknąć, ale jak zaczęli się niektórzy gimnastykować, rączki w górę i na boki, tak po 24 godz jazdy ,w tym całą noc, to jakoś odechciało mi się przepychać,zeby nie daj Panie niechcący sie do kogoś przytulić. Jeszcze mogła bym się przykleić i jechać taka przytulna do końca podróży

Zostaję tutaj do ok 5 lipca. Kiedy do DE ?
Nie wiem

. Co tutaj robię i więcej innych takich tam, następnym razem. Pewnie w Jak minął dzień.
Teraz życzę wszystkim pięknego, spokojnego, sobotniego dnia.
Trzymajcie się