05 czerwca 2021 19:00 / 3 osobom podoba się ten post
WerskaWitaj, witaj!
Z Antosiem (rzeczywiście synek znajomych mojej rodziny, może nawet ojca tego dziecka widziałam, jak zostałam "oddelegowana" na lekcje do mojej kuzynki- klasa sprawiała kłopoty i wychowawczyni z rodzicami coś chciała z tym zrobić, stąd takie "delegacje" były, a ciocia wtedy nie mogła) ten 31 maja, kiedy to był ostatni dzień zbiórki, był rzeczywiście nerwowy. Przełożenia terminu operacji serca mógł mały nie doczekać- byłaby robiona wtedy w Polsce opraracja ratująca życie, ale na krótko. Wg. opisu rodziców ta w Bostonie daję szansę na to, by serce było w 99% tak sprawne, jak zdrowe! I się udało, ludzie są niesamowici!!!
Nie wiedziałam, że teraz do Angli jedzie się aż z takimi formalnościami. Skutek brexitu, niestety...
W maju jeszcze nie było lotów bezpośrednich do Szkocji, tylko do Londynu lub Manchesteru z przesiadką w Amsterdamie. Więc kontrola w Polsce, w Holandii i po przylocie do Anglii. Jeśli nie wraca się do miejsca zamieszkania, to kwarantanna obowiazkowo w wyznaczonymi hotelu za opłatą, 1600-1700 funtów. Po za tym, dokumenty i formalności podobne jak przy podróży samochodem czy autobusem. Test w Polsce do 72 godz przed wjazdem do Anglii ,wynik w języku angielskim ,potwierdzenie zamówienia i opłaty za dwa testy, które mają czekać pod adresem pobytu, wskazanym w formularzu lokalizacyjnym, zdjęcia tych testów,,nr zamówienia, nr testów z nazwą firmy wpisane w formularzu, dowód wpłaty. No i niestety, Polak potrafi, ale czasami może się przeliczyć. Robią podobno zdjęcia cudzych testów, ale potwierdzenia wpłaty czy nr zamówień nie mają. Czasami się udaje. Jednak wszystko musi się zgadzać co do literki i cyferki, a sprawdzają bardzo dokładnie. I tak 3 osoby coś tam przekombinowaly i musiały zostać w Słubicach. Po przyjeździe 10 dni kwarantanny, chociaż nikt ani razu mnie nie sprawdzał. Na 2 i 8 dzień po przyjeździe należy samodzielnie wykonać test i odesłać do laboratorium. Wysyłka już za darmo, ale wrzucić można tylko do specjalnych skrzynek w większych miastach. Moje na szczęście córka wiozła niezbyt daleko, do Liwingston, ok 15 min jazdy samochodem. Nawet jeśli testy są negatywne, to kwarantanna i tak pełne 10 dni. Był już czas, że po przylocie z Portugalii, kwarantanna nie obowiązywała. Wielu Szkotów, znajomych córki, pobukowało sobie urlopy, a tu kilka dni temu ogłoszono, że jednak obowiązkowa kwarantanna po powrocie i tylko w hotelach. Ludzie są wściekli, no bo wyobraźmy sobie, że za urlop za 2 osoby i np dwoje dzieci zapłacone, a do tego jeszcze po powrocie hotel dla wszystkich i urlop bezpłatny, jeśli nie ma się już regulaminowego. Cóż, straty gospodarcze trzeba odrobić. Ludzie jednak latają czy jeżdżą, bo muszą, a testy to też czysty biznes. Te tańsze, 100 -160 funtów (za dwa) szybko zanikają, czasami trzeba zapłacić nawet 500. A zamówić można tylko przez internet. Nie wiem czy ma to coś wspólnego z wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii.