Dzień minął ,miały być porządki domowe i co? Ano bździo ?
Zadzwoniła psiapsiółka że spotkać się m u s i m y ,no to się wyrychtowałam i pojechałam, bo przyjaciółka jest od tego, żeby spotkać się z nią.
Dobrze że pralka program swój zakończyła i zdążyłam pranie rozwiesić.
Trochę nam zeszło, tu kawa i rozmowa, tam coś zjeść trzeba było, a skoro już w centrum miasta byłam, to i Galerię zaliczyłam. Opłaciło się, dwie kurtki w Mochito nabyłam fajne . Jedną długa, druga krótsza. Nie opłaciło się, bo w portfelu ubyło, ale "zaoszczędziłam" 270zł na wyprzedaży. Ja to jednak oszczędna jestem ?. Kurciałki fajne ,jedna długa, w stonowanym ,pastelowym odcieniu zieleni, chyba pistacjowym, stosowna do wieku mojego ?. No ale z drugą ,tą krótszą to trochę zaszalałam-odcień różu, ale takiego fajnego, lekki metaliczny połysk. No nic nie poradzę na to, że pięknie mi w niej ?. Nie przejmę się nawet jeśli ktoś sie zdziwi i sobie pomyśli, że no nie,emerytka, babcia taką kurtkę założyła

?
A co,wszyscy mogą to babcia też.
Cała szczęśliwa i w skowronkach, że taka oszczędna jestem, wróciłam do domku. Miałam farta bo już ciemno się zrobiło i nie biło po oczach to,co zrobić miałam a nie zrobiłam. Światełka przyćmione,świeczki migocą, zapach pomarańczy z kominka zapachowego się delikatnie unosi . A ja z lampką wina do Was zaglądam i dobrze mi jest i dobrze mi tak ?
Jutro też jest dzień to nadrobię to, czego dzisiaj nie zrobiłam. A może i nie nadrobię ?