Mogę zaśpiewać, że "To były piękne dni ". Ostatni tydzień obfitował w radosne spotkania z rodziną i przyjaciółmi. Śniadanka na mieście, spacery po naszej miejskiej plaży (w piątek już byli pierwsi odważni, kąpiacy się w zimnej jeszcze wodzie),shoppingi, plotki, poważne rozmowy. A wszystko w prawdziwie wakacyjnej atmosferze, za sprawą pięknej pogody i atmosfery w mieście. Olsztyn rozbrzmiewał śmiechem i radością, bo to były dni Kortowiady, święto studentów naszego Uniwersytetu Warm.-Mazurskiego ,w studenckim miasteczku Kortowo.
W piątek spotkałam się z Jaśkiem ,synem przyjaciółki a moim Przyjacielem. Przez duże P,bo uważa mnie za swoją najlepszą przyjaciółkę

. Janek (zespol Downa)kończy w czerwcu 21 łat. Nie będzie mnie wtedy ,wiec zrobilismy sobie male święto przedurodzinowe, na naszej pięknej plaży miejskiej. Było bardzo fajnie. Mnie cieszy to, jak zmienia się podejście naszego społeczeństwa do osób niepełnosprawnych. Sympatia i akceptacja, to otaczał nas przez tę 3 godziny. Znam Janka od urodzenia, pamiętam czas kiedy oglądano się za nim z dezaprobatą, pokazywano palcami mówiąc O,głupek, a o jego rodzicach mówiono-a,to ci ,co mają tego debilowatego syna. Na szczęście to się bardzo zmieniło. Sobota na wsi u brata, w sielskiej atmosferze, minęła bardzo fajnie, "Ale za to niedziela" była dla nas, przyjaciółek od ponad 40 lat!. Świętowałyśmy urodziny jednej z nas, w pięknym ogrodzie i tarasie Jej wiejskiego domu. Działo się, oj działo. Ubaw miałyśmy po pachy, oglądając zdjęcia z urodzin 20 lat temu ?. Mąż naszej Bebe ustawił nas do zdjęcia w takiej samej pozie. Porównanie wypadło na korzyść tego z niedzieli. Wsztstkie wyglądamy ładniej i młodziej
