O to, to, to - codzienna monotonia i robienie wszystkiego na czas - mnie też to wykańcza; i również uważam, że 6 tygodni wystarczy.
Wydaje się, że te 2 tygodnie aby dobić do ośmiu, to niby niewiele, ale jednak nie.
Jakieś naturalne zmęczenie materii chyba następuje. Te 2 ostatnie tygodnie jakoś się wleczą, poirytowanie i niecierpliwość zalewa😬 - nigdy więcej! 6 tygodni to dla mnie max.
