Gusiu,mam obok fajną Sąsiadkę,nawet zostawiłam Jej klucz.Pewnie,że zimą gorzej ale myślę ze dam radę bo...u siebie.Samochód z artykułami spożywczymi przyjeżdża pod dom trzy razy w tygodniu a na większe zakupy zabiorę się z Sąsiadami albo poproszę Przyjaciółkę,Krzysztof też pomaga.A dzisiaj przy mnie wynosili z mieszkania zlew i piec gazowy.Nawet syn Piotra nie spytał się,jak sobie radzę z obiadami.Padło tylko pytanie-to kiedy teraz jedziesz? Nie użalam się,najważniejsze doprowadzić ranczo do możliwie funkcjonującego stanu.Wszystko w swoim czasie.Za to wiosną i latem będzie pięknie i może wreszcie bedę miała psiaka.Aż mi się papa śmieje.

