Między innymi dlatego,nie szukałam nigdy zmienniczek wśród znajomych. Wystarczająco dużo się nasłuchałam :-(. Chociaż trafiają się fajne,sprawdzone wymiany i tego wszystkim opiekunom życzę 🌹
Między innymi dlatego,nie szukałam nigdy zmienniczek wśród znajomych. Wystarczająco dużo się nasłuchałam :-(. Chociaż trafiają się fajne,sprawdzone wymiany i tego wszystkim opiekunom życzę 🌹
U mnie podobnie było. No- raz osoba, którą zmieniałam miala problem z tym, że podopieczna od razu mnie zaakceptowala . Troche było zabawnie, bo przyjechalam na zastępstwo na prośbę zmienniczki. Bylam tam jeszcze raz , potem juz odmówiłam :) Mialam zresztą własne miejsce.
Nie trzeba być zawsze najlepszym , co może drażnić . Trzeba zrozumieć i inną opiekunkę .Bywają zazdrośnice ,tylko nie wiem czy to im się opłaca .
Dzień dobry już po pracy . Dzisiaj nie pada i jest cieplej .Obiad mam więc zajmę się czymś , żeby czas zabić :-)
Dobrego dnia :-)
Suszę jabłka ,chyba dzień sobie skroce .Wyciągnęłam gniazda nasienne rurką do tego przeznaczona i kroję w piękne krążki z dziurka w środku .Lubię takie jeść zamiast czipsów. 🛞🛞🛞
Wszystko ok Gusiu jak się nie stawia swoich racji wyżej od zmienniczki .Każda ma swój czas , odrobiną życzliwości i wyrozumiałości nie jest żadnym wysiłkiem. Powinnyśmy być paczką a nie granatem :-)
Oj, oj - nie tak, nie tak :) Nie musiałam sie wysilać aby zebrać sztelowe ajlajki . Po prostu po przyjeżdzie wpadłysmy w gadulec z podopieczną i lawina ruszyła. A zaczęło sie od tropienia mnie i pdp w skarpetach :) Nie bede sie nad tym rozwodzic, napisze tylko tyle, że bardziej by mnie wykonczyło udawanie równiachy potakując na sensacje , że dobry Niemiec to martwy Niemiec i tym podobne. Usłyszałam całą epopeję na temat tych ludzi i sąsiedztwa. Oczywiscie jednym uchem wpuściłam, drugim wypuściłam. Nie jarałam sie tym i to też sie nie spodobało. Z drugiej strony to zmienniczka nadskakiwała rodzinie , narzucała wiele , nie pozwoliła im na oddech. Nie opłaciło jej się to. Zrezygnowali z niej i zatrudnili kogo innego.
Oj,oj,masz rację :-). Też nigdy niczego nikomu nie chcę udawadniać czy "pokazać ". Jestem po prostu sobą . I taka "ja",chyba się podopiecznym podoba :oczko:. Nie nadskakuję,nie traktuję ich jak małe dzieci,nie wyręczam w tym,co sami mogą zrobić . Dystans sam się skraca po kilku dniach,więcej luzu i wspólnego śmiechu w domu. Nie udaję też skromniejszej niż jestem i nie przyjmuję "służalczej" postawy. Wszystkim wychodzi to na dobre a wzajemny szacunek wzrasta . Tyle że ,oprócz mojego pierwszego zlecenia,kiedy zmieniałam Joasię germanistkę(zmieniałyśmy się co 6 tygodni przez 1,5 roku),zawsze dużo lepiej znałam język niemiecki niż moje zmienniczki,a to nie każdej się podobało . Najczęściej się nie podobało :lol1:
Jasne 👍. Nigdy nie traktuję zmienniczek jako konkurencji,sama też nie konkuruję z nikim o palmę pierwszeństwa:oczko:. Chociaż zdarza mi się ją dzierżyć:smiech3:. Pracuję zawsze tak samo,myślę że dobrze :-). Chodzi mi o to,że proponujesz komuś przyjazd za Ciebie(raz mi się zdarzyło), zachwalasz miejsce ,bo jesteś z niego zadowolona,a później słyszysz,że wpakowałaś tę osobę na minę . To co dla mnie jest ok,komuś innemu zastana sytuacja jest nie do zaakceptowania i niepotrzebne pretensje :-(.
A ja lubie takie świeże ugryżć :)
No i dzien dobry przy kawie - porządną dziś piję , mocną . Dziś pogoda usypia.
Milego dnia.
Oj, oj - nie tak, nie tak :) Nie musiałam sie wysilać aby zebrać sztelowe ajlajki . Po prostu po przyjeżdzie wpadłysmy w gadulec z podopieczną i lawina ruszyła. A zaczęło sie od tropienia mnie i pdp w skarpetach :) Nie bede sie nad tym rozwodzic, napisze tylko tyle, że bardziej by mnie wykonczyło udawanie równiachy potakując na sensacje , że dobry Niemiec to martwy Niemiec i tym podobne. Usłyszałam całą epopeję na temat tych ludzi i sąsiedztwa. Oczywiscie jednym uchem wpuściłam, drugim wypuściłam. Nie jarałam sie tym i to też sie nie spodobało. Z drugiej strony to zmienniczka nadskakiwała rodzinie , narzucała wiele , nie pozwoliła im na oddech. Nie opłaciło jej się to. Zrezygnowali z niej i zatrudnili kogo innego.