Dzień dobry,dzień dobry,po baaaardzo długiej przerwie. No cóż,tak jakoś wyszło,że nie chciało mi się pisać . Na bieżąco nie było czasu,a dorywczo to nie wiedziałabym od czego zacząć

. 3,5 miesiąca w domu,działo się ,jak zwykle u mnie . To był bardzo dobry czas i liczę na to,że tak zostanie przez cały nowy ( jeszcze) rok,czego wszystkim również życzę . Zdarzało się,że zaglądałam do Was na chwilę ,wczoraj wieczorem więcej poczytałam ,jestem więc zorientowana,mniej więcej,co u Was słychać .
Dorotee,u Ciebie zamknął się naturalnie "Margaretkowy" etap

,przykro mi,bo to był długi i dobry czas dla Was obu

Malgi,życzę dużo sił i zdrowia ,Tobie i Twojemu mężowi . Trzymajcie się

.
Dusiu,Ty zdążyłaś już kolejny raz powrócić do pracy a ja jeszcze pauzuję,taki przywilej emerytki

. Wszystkiego dobrego,cieszę się,że miejsce spokojne i oby do końca zlecenia tak zostało

. Mleczko,jak tak czytam,to sobie myślę ,że Ty to masz fajowe życie

. Chętnie "pochillowała" bym z Tobą na Twoim tarasie,pospacerowała po lesie,posiedziała w kuchni i może wspólnie pomieszała w garach?

. Jak nie mam pomysła co w swoich zamieszać,to zaglądam na forum a Ty inspirujesz

.
Maluda,ja już nie wiem co powiedzieć,a zdarza mi się to naprawdę rzadko

. No qrcze,nie wiem czy ciągle z tą samą agencją wyjeżdżasz,jeśli tak,to można podejrzewać ,że koordynatorki są na Ciebie złe ,nie lubią Ciebie,zmień agencję. To nie jest normalne,że kolejny,nie pamiętam który to już raz,tak źle ,dla Ciebie,trafiasz

. Nie obrażaj się na seniorkę,w Jej wieku nie zmienisz Jej,taka już jest,złośliwa i niemiła. I bezpośrednia,wali to,co myśli,nie dbając o uczucia innych. Jej zdaniem,nie powinnaś pracować z chorym kręgosłupem i...jest w tym trochę racji. U niej na pewno nie powinnaś . I u nikogo innego,gdzie konieczny jest wysiłek fizyczny. Trzeba jasno określać agencjom swoje wymagania i ograniczenia. Są miejsca,gdzie Kruszynki sobie poradzą . Ale w każdym z nich,pracować trzeba,jak seniorzy mobilni i aktywni,to często spacery długie czy inne fizyczne aktywności,a zawsze jeszcze może się zdarzyć,że trzeba będzie pomóc się podnieść po upadku,pomóc wejść pod prysznic,a jak dom nie przystosowany,to prawdziwe wyzwanie,wysiłek i akrobacje,wiem co mówię . No i,niestety,często trzeba się dostosować do przyzwyczajeń. Chce gar z zupą na stole,stawiaj,niech ma. Nie komentuj,przelej do mniejszego garnka żeby nie dżwigać . Buzujący ogień przy rozpalaniu w piecu fajnie brzmi i wygląda ,jeśli nie musimy robić tego codziennie,nosić drew czy węgla,okutane w cieple ciuchy żeby nie zamarznąć ,zanim w pomieszczeniu zrobi się cieplej. Dzięki Ci Panie,że na króciutko tam przyjechałaś . Trzymaj się

Tina ciągle w biegu

. Dzieje się i super👍. Wszystkiego dobrego,ciekawych podróży i ciekawych ludzi wokół siebie

. Lataj,lataj 🛫,uważaj tylko,żebyś nie stała się "na stare lata latawicą", jak o sobie usłyszałam

. U mnie się zgadza,nie pasują mi tylko te "stare lata", ludzie to jednak na PESEL patrzą,nawet przyjaciółki ,wredoty jedne

.
Miłe moje,sorki,że po długim milczeniu, cały elaborat szrajbnęłam,ale znacie mnie przecież

.
Dobrego ,spokojnego dnia wszystkim życzę

Aaaa,zapomniałabym,szykujcie się na częstsze takie posty od Gusi,w sobotę kierunek Niemcy,w niedzielę zaczynam pracę

.Tym razem podróż z przesiadkami,ale zaplanowanymi przeze mnie.Lecę z Szyman (Olsztyn Mazury lotnisko) do Dortmundu a dalej pociągiem,ok 1,5 godzinki do Kolonii. Tam zgarnie mnie razem z bagażem koordynatorka i odstawi na miejsce w Porz. Tak,wracam tam,gdzie byłam ostatnio. Na 6 tygodni.