Nie narzekaj na pluszowe temperatury, dobrze jest jak jest :)
Nie narzekaj na pluszowe temperatury, dobrze jest jak jest :)
Dzień dobry, czytam prasówkę i Miećka odeszła z Alternatyw 4 - czyli Bożena Dykiel i więcej pisać nie muszę, na pewno każda z nas ją pamięta.
Poza tym mogę się ruszać po tłustym czwartku, choć wczoraj zachcialo mi się świeżych chrustów i po pracy jak sie rozkręciłam to jak z pierogami - znowu cała szafa mi wyszła.
Za was trzymam kciuki za dobry dzień i będę mysleć pozytywnie. To już chyba nie te same wyjazdy do DE co kiedyś.
Spokojnego dnia tak czy siak.
Tina, ja już prawie 10 lat w opiece ,sama jestem zaskoczona,że tak zleciało,nie wiadomo kiedy :zaskoczenie1:. Pamiętam wszystkie swoje podopieczne i wszystkie,z jednym wyjątkiem,bardzo miło wspominam . A praca była z różnymi osobami,mniej lub bardziej schorowanymi,miłymi bardzo albo wymagającymi i zdystansowanymi, milionerkami i wycinającymi kupony z gazet,żeby parę centów zaoszczędzić na 100g sera na przykład. Nie z chytrości,jedna z seniorek musiała naprawdę zastanawiać się nad tym,na co jedno "ojro" wydać. I co może kogoś zdziwi, tę niezamożną Mariankę .w socjalnym mieszkaniu z jedną łazienką a nie wypasionym domu,wspominam bardzo ciepło. Schorowana,Parkinson ,nadpobudliwa ale z sercem na dłoni. Przykładałam się bardzo,żeby ze skromnych zakupów wyczarować smaczne i ładne posiłki. Jak odwiedzała nas córka,to miała łzy w oczach widząc pięknie zastawiony stół ,choćby to była tylko zupa i jakiś mały deser,to zasiadałyśmy do stołu jak damy :lol1:Piekłam,robiłam różne smarowidła , zawsze było zdrowo i kolorowo. Myślę,że w wyjazdach zmieniło się niewiele,u mnie nic oprócz tego,że więcej zarabiam :-). To chyba podejście opiekunek się zmieniło. Jeżdżąc busami mam czasami wrażenie,że opieka nad seniorem zeszła na drugi plan. Najważniejsze komfortowe warunki,dużo pieniędzy na jedzenie (nie wierzę ,że w domu kupują wszystko z górnych półek ), najlepiej żadnej rodziny w sąsiedztwie i zero kontaktów ze znajomymi. Dla mnie to bardzo smutne:-(
Trzeba Gusiu wgrać aktualizację na dzień dzisiejszy. Nie chodzi mi o podopiecznych jako takich, ale o samą oranizację . umowy. Czytając sobie neta , wpisy widzialam, że zaczyna żle się dziać i teraz to przyspieszyło. Zrobiłam research i napiszę tylko tyle, że jako myslący cżłowiek tak skonstuowanych umów, ogólnikowo, które są dzojstikiem do kieszeni opiekunów nie podpisałabym nigdy. Pracowałam juz przez frmy, jakies 10 lat temu- nie było tak. Więcej może wieczorem, ale sie zastanowie.
Trzeba Gusiu wgrać aktualizację na dzień dzisiejszy. Nie chodzi mi o podopiecznych jako takich, ale o samą oranizację . umowy. Czytając sobie neta , wpisy widzialam, że zaczyna żle się dziać i teraz to przyspieszyło. Zrobiłam research i napiszę tylko tyle, że jako myslący cżłowiek tak skonstuowanych umów, ogólnikowo, które są dzojstikiem do kieszeni opiekunów nie podpisałabym nigdy. Pracowałam juz przez frmy, jakies 10 lat temu- nie było tak. Więcej może wieczorem, ale sie zastanowie.
Tina, ja już prawie 10 lat w opiece ,sama jestem zaskoczona,że tak zleciało,nie wiadomo kiedy :zaskoczenie1:. Pamiętam wszystkie swoje podopieczne i wszystkie,z jednym wyjątkiem,bardzo miło wspominam . A praca była z różnymi osobami,mniej lub bardziej schorowanymi,miłymi bardzo albo wymagającymi i zdystansowanymi, milionerkami i wycinającymi kupony z gazet,żeby parę centów zaoszczędzić na 100g sera na przykład. Nie z chytrości,jedna z seniorek musiała naprawdę zastanawiać się nad tym,na co jedno "ojro" wydać. I co może kogoś zdziwi, tę niezamożną Mariankę .w socjalnym mieszkaniu z jedną łazienką a nie wypasionym domu,wspominam bardzo ciepło. Schorowana,Parkinson ,nadpobudliwa ale z sercem na dłoni. Przykładałam się bardzo,żeby ze skromnych zakupów wyczarować smaczne i ładne posiłki. Jak odwiedzała nas córka,to miała łzy w oczach widząc pięknie zastawiony stół ,choćby to była tylko zupa i jakiś mały deser,to zasiadałyśmy do stołu jak damy :lol1:Piekłam,robiłam różne smarowidła , zawsze było zdrowo i kolorowo. Myślę,że w wyjazdach zmieniło się niewiele,u mnie nic oprócz tego,że więcej zarabiam :-). To chyba podejście opiekunek się zmieniło. Jeżdżąc busami mam czasami wrażenie,że opieka nad seniorem zeszła na drugi plan. Najważniejsze komfortowe warunki,dużo pieniędzy na jedzenie (nie wierzę ,że w domu kupują wszystko z górnych półek ), najlepiej żadnej rodziny w sąsiedztwie i zero kontaktów ze znajomymi. Dla mnie to bardzo smutne:-(
Dawno to odkryłam , ze swoją praca opiekunka bogaci inne osoby zapominając o sobie .Trzeba omijać pasożytów , zrobić rozeznanie popytać mądrych i życzliwych ludzi i wtedy dopiero zaczynać robotę .Teraz w dobie Whatsappa można obgatac twarzą w twarz i nawet obejrzeć wszystko co dotyczy pracy .Można to również zapisać ,ku pamięci .
Szukam Maludy , ponoc już jest w robocie .
Jestem w robocie ale dziś mam wolne.A co znowu nabroiłam ?

Trzeba Gusiu wgrać aktualizację na dzień dzisiejszy. Nie chodzi mi o podopiecznych jako takich, ale o samą oranizację . umowy. Czytając sobie neta , wpisy widzialam, że zaczyna żle się dziać i teraz to przyspieszyło. Zrobiłam research i napiszę tylko tyle, że jako myslący cżłowiek tak skonstuowanych umów, ogólnikowo, które są dzojstikiem do kieszeni opiekunów nie podpisałabym nigdy. Pracowałam juz przez frmy, jakies 10 lat temu- nie było tak. Więcej może wieczorem, ale sie zastanowie.