No to firma os........:ubikacja2: , że nie potrafi ustalić warunków zlecenia. Przecież tak długo nie wytrzymasz.
No to firma os........:ubikacja2: , że nie potrafi ustalić warunków zlecenia. Przecież tak długo nie wytrzymasz.
Mamy lato na całego- witajcie :) Pamiętajcie o nawadnianiu. Kawę zredukujcie, bo w taką pogodę może powodować przyspieszony puls, nerwowość , skoki ciśnienia aż do problemów trawiennych. O encefalopatiach nie wspomnę :oczko2:
Spokojnego dnia, ja im bliżej urlopu tym bardziej mi się nie chce :)
To do Gusi .
Zostanie ci ta sztela w pamięci , takie ciężkie zostają na dłuższy czas . Ciebie też zapamiętają ci ktorzy pozostaną .
Gusiu losu nie odmienisz , robisz to co powinnaś i jeszcze więcej . Nie chcę przypisywać sobie zdolności , ale potrafiłam przewidzieć kiedy pdp odejdzie .Nawet tu w kraju w ub.roku ( chodziłam do chorego sąsiada ) powstrzymałam rodzine od nakładów finansowych ( dla mnie zbędnych ) na pomóc choremu .
Współczuję ci, ciężko w takich warunkach pracować
( chodzi o stan pdp).Każdy lubi pracować ,gdy widzi, że zmierza to w dobrym kierunku .
Ile jeszcze zostało czasu do zjazdu ??
Do tej pory na Facebooku jest to zlecenie,że Senior jest bez demencji,że przesypia noce a insulinę podaje Pflege.Nie śpi,krzyczy,insulinę podaje sobie sam.
Oj tak masz rację. Przedwczoraj sobie pozwoliłam na drugą kawę po obiedzie i do lekkich nie należała i niestety wieczorem pulsujący ból głowy nie dawał spokoju. Wyższe ciśnienie było i musiałam zażyć Caotopril .
I dlatego niestety napisałam do firmy o zjazd,max do końca miesiąca.Dłużej nie dam rady tak funkcjonować.
Dzięki,Mleczko:aniolki:. Nie wiem czy potrafię przewidywać ,ale wg mnie,senior gaśnie i myślę ,że Jego dni są policzone. To już nie Betreuung,to opieka paliatywna. A taki stan może trwac długo.Podopieczny nadal nie je,wczoraj cud,wypił cały ,200ml Fresubin. W kilku podejściach oczywiście. Udaje mi się namówić go do picia wody,w ciągu dnia daje radę 1litr wypić . Wczoraj przestał komunikować,że musi do toalety,załatwia się w pampersa. Raz biegunka,raz 2 kupy na dzień. Od wczoraj też pulsometr " nie czuje" palców wskazujących . Kiedy mierzę mu ciśnienie ,ręka bezwładna ,jak ją ułożę ,tak zostaje,nie pomaga. Zresztą w niczym już nie pomaga,nogi zapominają jak się chodzi,ciało wrażliwe na dotyk,mówi,że boli,kiedy dotykam. Przykro mi,bo muszę użyć siły ,żeby pomóc mu wstać ,usiąść ,czy umyć i zadaję tym samym ból . Innego sposobu niestety nie znam:-(. Wczoraj "nocna" chciała mi pomóc zaprowadzić seniora do łóżka,ten się nie zgodził ,akceptuje tylko jedną osobę przy pomocy,najczęściej pada na mnie,takie mam szczęście 😃:-(. Jestem zmęczona,dalej jednak dbam o to,żeby był czysty,pachnący ,nakremowany,zabezpieczony przed odleżynami (tylko leży,albo siedzi) . Nie mogę już jednak jego "wystroić":oczko:,ubieram łatwo zakładające się T-shirty.
Teraz wiem,czemu nie powinno się mówić "ja nigdy". Mówiłam tak,nigdy do leżących,nigdy do całkowicie inkotynentnych,nigdy się na to nie piszę. I nie pisałam się,ale się stało. Robię wszystko,czego ja " nigdy w życiu". A przy tym nie zaniedbuję seniorki,ogarniam parter,wszystko funkcjonuje normalnie. Tylko moje włości nie widziały od ponad tygodnia odkurzacza czy mopa:-(. Wnerwia mnie to,ale...nie mam siły po nocy sprzątać albo wstawać i 5 rano.
Tak więc zapamiętam tę pracę chyba na zawsze. I już chciałam napisać ,nigdy więcej :-),ale kto wie ?:oczko:
Jua miałam wysłać ,a tu nagła przerwa. Senior sam usiadł na łóżku ,spuścił nogi i powiedział,że chce do toalety. Tym razem na toilettenstuhl. Znów podcieranie,mycie pupy,kremowanie i do łóżka . Uff,daliśmy radę ,nawet słuchał moich poleceń i na nie reagował . Tak więc jak widzicie,raz przypływ energii,raz całkowita niemoc :bezradny:
Skoro pracujesz w nocy, to nie pracuj w dzień.
Niech kogoś przyślą.
Nie, nie, wiem, że łatwo się pisze.
Straszne to.
A jak ten pan funkcjonuje w dzień? Śpi czy jak?
Skąd u niego siły?
No i kolejny, który za wszelką cenę chce w domu zostać, bo tak, a innym zdrowie niszczyć...
Senior śpi,kiedy mu się zachce.Teraz npz.powinien iść do łóżka,bo ja mam przerwę ale -nie On chce zostać na wózku.I doopa z mojej drzemki,bo będę nasłuchiwać,czy się gdzieś nie wybiera.I po południu ma być lekarz,ale o której ,to już najstarsi górale nie wiedzą.Do firmy zgłosiłam,podałam dokładny plan dnia i nocy i...czekam.Poprosiłam o możliwie najszybszy zjazd,skopiowałam z Facebooka zły opis tego zlecenia,wkleiłam do mojej koordynatorki i zastrzegłam,że nie ma mnie zwodzić jak przy ostatnim zleceniu.
Firma odpisała,że mają już zmienniczkę i zamówią mi busa.Tylko na kiedy dokładnie jeszcze nie napisali.Wysłali profil do Syna i to może potrwać kilka dni.
Tylko że to żadne rozwiązanie.
Błędne koło. Jeden człowiek nie da rady przy takim przypadku.
Niech syn się szarpnie i dodatkową osobę zatrudni, skoro ojciec taki ważny, a nie OSZUKAĆ kolejną...
Robią z ludzi idiotów. Jedna nie daje rady to druga będzie słoniem na tej szteli. Ludzie do czego to prowadzi? Aby się kasą dla agencji zgadzała a resztę mają w dupie.
Firma odpisała,że mają już zmienniczkę i zamówią mi busa.Tylko na kiedy dokładnie jeszcze nie napisali.Wysłali profil do Syna i to może potrwać kilka dni.