Witajcie, nadaję już z Polski i przywiozłam ochłodzenie ze sobą i trochę deszczu. Mąż już był w Biedronce, a ja w domowym zaciszu nadrabiam zaległości, czyli to co bardzo chętnie, ale czasu nieco brakowało

Ciekawe co komu w głowie zaświta

Humor dopisuje , wczoraj krótka wizyta u smarkaczy - chcieliśmy gwizdnąć naszego goldena- staruszka , ale nie dali. Jednak miło było widzieć , że mimo 15 lat i 8 mcy , ciągle jest dziarski. Po ubiegłorocznym niedowładzie tylnej łapy spowodowanym niefortunnie podanym zastrzykiem, bądż stanem zapalnym po nim- śladu nie ma. Kręci zadkiem przy drapaniu jak dawniej i merda ogonem. I czego więcej do szczęścia potrzeba jak wszyscy zdrowi, pyskaci i się jakoś kręci? Tylko dziękować Opatrzności . No i Polska za każdym razem jak przyjeżdżamy- coraz piękniejsza. W weekend będziemy mieli najazd :) trzeba się logistycznie przygotować , a dziś na obiad pomidorówka i naleśniki.
Wam życzę spokojnego dnia i takowej pracy :).