MleczkoEdytowałam to podciagam .
A co z Gusią ma ktoś kontakt ? A może już się pakuje na wyjazd .
Gusia !!!! Co u Ciebie 🌺🌺🌺
Bingo!😀. Tak,walizka czeka w pogotowiu,na kanapie ciągle przybywa "kupek" do zapakowania,ale przed tym czeka mnie ostra segregacja. Jadę tylko na miesiąc ,znam miejsce,wiem czego będę potrzebowała, zabiorę tylko niezbędne rzeczy.żadnych że "może się przyda". Lecę 29 maja,to już najbliższy piątek. Ostatnio z walizką się nie rozstaję,pakuję,lecę,jadę,wracam,rozpakowuję,piorę i znów się pakuję. I taki los czeka mnie do sierpnia a może we wrześniu raz jeszcze gdzieś polecę

. 17 maja wróciłam z Turcji,bardzo zadowolona ale chociaż miałam chrapkę na powrót z czekoladową opalenizną,szczególnie na nogach,to skończyło się na złocistym muśnięciu słońcem . Mam alergię,bez 50-tki (filtra

) się nie obejdę i jak już plażing,to tylko pod wielkim parasolem,inaczej mocno swędząca wysypka ,czego po pierwszym dniu,nie udało mi się uniknąć. Wyszłam na plażę po rozlokowaniu się w hotelu,późnym popołudniem,było tylko 23 st ,ale musiałam się przekonać,że pełne słońce już nie dla mnie

. W piątek pojechałam do siostry,sobotnie popołudnie i wieczór spędziłyśmy u brata a wczoraj miałyśmy cały dzień tylko dla siebie. I to był naprawdę fajny dzień . Mało malmy okazji i czasu żeby pozbyć tylko we dwie. Popołudnie spędziłyśmy na plaży miejskiej,nie na leżingu na piasku,na spacerze nad brzegiem jeziora,na cupnięciu to tu,to tam. I na gadaniu,gadaniu,o planach,marzeniach i na plotkowaniu oczywiście też

. Jestem już w domu,rozejrzałam się po chałupie i aż nie mogę uwierzyć,że tak ją zapuściłam

.Zaraz zabieram się za porządki . Nawet na gotowanie szkoda mi czasu,skoczę do "Smakosza",pobliskiego baru,na obiad. I tak aż do piątku będę biegała w pogoni za własnym ogonem,mam nadzieję że dam radę wszystko ogarnąć i go złapię
