26 czerwca 2014 15:04 / 4 osobom podoba się ten post
ivanilia40Ja nie umiem się wyuzować jak mam przechodzić rozmowę telefoniczną,na samą myśl boli mnie brzuch :). Nie rozumiem tego mojego podejścia zupełnie bo przecież codziennie rozmawiam przez telefon z córką,z koeżanką babci czy z jakimiś akwizytorami,skąd ten stres przed rozmową sprwadzającą nie mam pojęcia.
Mam tak samo, pamiętam jak rok temu dzień przed Bożym Ciałem w maju jechałam sobie do koleżanki, nagle telefon z Agencji, że akceptacja rodziny jest, ale siostrzeniec chciałby ze mną porozmawiać i będzie dzwonił jutro ok 19tej. Matko Boska, następne rondo i z powrotem do domu, do książek, do niemieckiego. Cały dzień się uczyłam, całe Boże Ciało, a jak nie zadzwonił do 19.30 to zwątpiłam, bo jeszcze wtedy wierzyłam w niemiecką punktualność. Z tych nerwów ...pierogi zaczęłam robić, w Boże Ciało, wieczorem:)))Ledwie łapy w cieście zamoczyłam, dzwoniiiiiiii:) Ale na szczęście facet miał gadane, ja tylko potakiwałam, jak coś zrozumiałam to wtrącałam się i takim sposobem "przegadaliśmy" 37 minut i jestem już od roku u dziadka. Ufff.