Pflegerin 24 Zobacz profil firmy

Zarobki
4 / 5
Warunki umowy
4 / 5
Jakośc obsługi
4 / 5
Dopasowanie oferty
4 / 5
Liczba oddziałów
4 / 5
17 sierpnia 2018 00:06 / 1 osobie podoba się ten post
Frima jest dość dziwna i ciekawa. Ogłasza się jako najlepsza opieka w Niemczech. Najlepsza nie jest, oficjalnie firma przedstawia sie jako działaność z Bytomia, ale znajdziemy też adres Czeladź i Warszawa. W Bytomiu, w google map nie ma na tym adresie takiej firmy, natomiast na liście KRS, jest zarejestrowana kilkarotnie w różnych miastach, po czym wyrejestrowana i obecnie w stanie likwidacji. Niestety to sprawdziłam dopiero po podpisaniu umowy. Kiedy panie chcą znaleźć kogoś do opieki bardzo często dzwonią i odbierają telefony, gorzej gdy na miejscu zdarzą się problemy. Po pierwsze umowa jest bardzo nie jasna i bez dobrego prawnika i znajomości kodeksu pracy , ciężko będzie dochodzić nam swojego bo Inspekcja Pracy i Sąd Pracy będą nas sobie odsyłać. Panie nie informują o tym jak naprawdę wygląda sytuacja pacjenta, ja zauważyłam pewne rzeczy jak byłam już na miejscu,a pani bąknęła cyt'' Rzeczywiście było tam coś o tym, że pacjentka nie śpi''. Przedstawiono mi opiekę nad starszą panią, sprawną,początki demencji, wyłącznie prowadzenie domu, opieka dzienna, nie całodobowa. Na miejscu wszystko było inaczej. Pani miała zaawansowaną demencję , cały czas uważała , że jest okradana i jej dzień polegał głównie na tym , żeby przyłapać złodzieja. To był mieszkający wyżej pan z góry, przechodzeń każdy.Nie była też osobą sprawną , należało jej pomóc się myć zmieniać pampersy, a co gorsza pani nie spała. Trzeba było ją także zawozić autobusem do lekarza, fryzjera, pielęgnację stóp. Nikt nie pokazał mi miasta i o tym nie mówił, oni mieli przychodzić do domu.Kiedy zadzwoniłam do biura na pytanie -Czy sprawdzają oferty? - Odpowiedziano mi, że - Tak. Nie sądzę. Potem było gorzej.Zadzwoniono najpierw, żeby nie zmieniać rytmu życia tej pani,niezmieniałam go robiłam tak jak powiedziała poprzednia opiekunka.  W umowie było wyraźnie zaznaczone, że nie wolno udzielać pomocy medycznej , gdyż w razie uszkodzenia ciała gorzi kara 5000 euro. Kilka nocy można nie spać i pilnować, ale niestety, po tygodniu musiałam się przespać. Nie wiem jak to się stało, ale pani w nocy stając z łóżka jakoś musiała się przewrócić. Próbowałam pomóc jej wstać, ale nie dałam rady. Poza tym pani powiedziała, że boli ją kręgosłup. Wolałam więc jej nie ruszać i poszłam po pana mieszkającego na górze. On również próbował ją podnieść bez skutecznie i zadzwonił na pogotowie oraz po córkę. Córka zjawiła się wiele minut po pogotowiu, nie wiedziała nawet jakie matka bierze leki. Po tym wypadku kiedy zadzwoniłam do biura, najpierw usłyszałam pretensję , że nie pomogłam tej osobie, bo tak powiedziała rodzina. A potem zaczął się cyrk. Rodzina myślała że nie rozumiem i zaczęła się w tle naśmiewać z wygląd ex'' te czarne włosy, ten ubiór, ta idiotka nie umiała jej podnieść, ta idiotka kazała odłączyć piec gazowy, mogła siedzieć i pilnować , żeby matka go nie włączała w nocy ''. Z biurem stracił się kontakt, dzwoniąc na numer alarmowy usłyszałam, że to nie jest sprawa do takiego kontaktu.Rozumiem, że Śląsk ma specyficzny sentyment do Niemca i systemu pracy z lat 39-45 , ale to była przesada. Telefonu nie odbierano, maili nie czytano. Po kilku dniach nie odbierania telefonu, ukryłam numer i wtedy panie odebrały. Powiedziały, że mam się zbierać bo mój niemiecki jest mierny, nie wykonuje swoich obowiązków, zwalniają mnie i za opuszczenie miejsca pracy mam płacić 200 euro kary. Odpowiedziałam,że nie opuszczam miejsca pracy z własnej woli, z tego co słysze wy mnie wyrzucacie i nie będę płacić kar. Po kilku godzinach pani dzwoni z propozycją przeniesienia, do osoby całkowicie leżącej, nie zgodziłam się, jak zaznaczyłam w ankiecie nie opiekowałam się takimi osobami. Łaskawie zorganizowano transport do Polski, za który najpierw miałam zapłacić, ale udało mi się zgłosić sprawę do konsulatu, o czym powiadomiłam panie. Poprosiłam również, zeby przyszedł ktoś z Niemieckiego biura i sprawdził jak naprawdę jest. Usłyszałam, ze nie ma żadnego niemieckiego biura. Więc odstąpiły. Jeszcze przed wyjazdem coś mnie tknęło i porobiłam zdjęć pokoi i ugotowanych dań. Naszczęście gdyż przed wyjazdem. Rodzina pewnie chąc wrobić mnie w kradzież, nie rozliczyła się ze mną po tygodniu prowadzenia domu. Zrobiłam zdjęcia rachunków, rozliczenia i poprzedniego rozlieczenia, pieniędzy. Pieniędze miałby być dawane co tydzień, ale na drugi tydzień nie dostałam nic. Więc za swoje jedzenie płaciłam ze swoich pieniedzy.Usłyszałam, że jestem glajdą , zdemolowałam dom. Powiedziałam , że mam zdjęcia. Pani jakie zdjęcia. Mówię wprost domu, ponieważ z wykształcenia jestem fotografem, mogę też pani powiedzieć, że daty z matrycy aparatu nie można zmienić. Zamilkła. W Polsce zaczęło się na nowo. Po kilku dniach od powrotu zadzwonio do mnie, że nie zapłacą mi, gdyż rodzina żąda od nich rabatu za mnie, gdyż byłam glajdą , nie prowadziłam domu , zdewastowałam go, nie gotowałam, nie spędzałam z panią czasu. Ten jeden odcinek serialu, który oglądała non stop pamiętam po dziś dzień, ale to szczegół. Powiedziałam wprost, że zgłosiłam sprawę do konsula, gdyż są spółką komandytową, a więc podlegają prawu niemieckiemu i polskiemu, podpisałam umowę z firmą nie z rodziną i zgodnie z prawem należy mi się 1/3 pensji. W umowie był przekręt, suma była zawyżona, potem doszłam od czego, jakimś sposobem część pensji to był profit od rodziny, a nie pensja. Powiedziałam także, że zgłoszę sprawę do sądu pracy w Polsce i jeśli to nic nie da w Niemczech. Pani się rozłączyła . Zapadła cisza na kilka tygodni. Pensja z tego biura z tej części polskiej wpłynęła. Od razu wysłałam wniosek  zgodnie z umową o rozwiązanie pracy z firmą, najśmieszniejsze jest to iż tego maila panie też nie otworzyły. Wysyłały czas propozycje pracy. Pare tygodni temu napisałam, na kolejny sms, że od 3 tygodni już dla nich nie pracuję, tak jak jest napisane zgodnie z umową 30 dni temu wysłałam wypowiedzenie i zgodnie z ustawą RODO nie życzę sobie przetwarzania moich danych (zaczęły przychodzić propozycje opieki pod innymi szyldami). Skończyło się, firma opisuje jak dba o prawa opiekunek i jest bezstronna. Nie jest , to typowe uwielbienie tamtego rejonu. Opiekunka się nie liczy, a klient Niemiec. W przypadku problemów, znikają, nie otrzyma się żadnej pomocy i zrobią wszystko, żeby cię zgnoić. Po za tym nie godziłam się na opiekę 24 h, takiej bym się nie podjęła.
17 sierpnia 2018 10:13 / 1 osobie podoba się ten post
Jedyne słowo na takie pośrednictwo to: KATASTROFA, w głowie się nie mieści. Współczuję Ci, że trafiłaś na takich cwaniaków. Dobrze, że nie dałaś się zgnoić, podziwiam.
17 sierpnia 2018 16:20
Ponownie komu wierzyc? Firma sprawia pozytywne wrazenie, na zdjeciu starsza dama z opiekunka wszyscy szczesliwi.
19 sierpnia 2018 13:38
MKC

Frima jest dość dziwna i ciekawa. Ogłasza się jako najlepsza opieka w Niemczech. Najlepsza nie jest, oficjalnie firma przedstawia sie jako działaność z Bytomia, ale znajdziemy też adres Czeladź i Warszawa. W Bytomiu, w google map nie ma na tym adresie takiej firmy, natomiast na liście KRS, jest zarejestrowana kilkarotnie w różnych miastach, po czym wyrejestrowana i obecnie w stanie likwidacji. Niestety to sprawdziłam dopiero po podpisaniu umowy. Kiedy panie chcą znaleźć kogoś do opieki bardzo często dzwonią i odbierają telefony, gorzej gdy na miejscu zdarzą się problemy. Po pierwsze umowa jest bardzo nie jasna i bez dobrego prawnika i znajomości kodeksu pracy , ciężko będzie dochodzić nam swojego bo Inspekcja Pracy i Sąd Pracy będą nas sobie odsyłać. Panie nie informują o tym jak naprawdę wygląda sytuacja pacjenta, ja zauważyłam pewne rzeczy jak byłam już na miejscu,a pani bąknęła cyt'' Rzeczywiście było tam coś o tym, że pacjentka nie śpi''. Przedstawiono mi opiekę nad starszą panią, sprawną,początki demencji, wyłącznie prowadzenie domu, opieka dzienna, nie całodobowa. Na miejscu wszystko było inaczej. Pani miała zaawansowaną demencję , cały czas uważała , że jest okradana i jej dzień polegał głównie na tym , żeby przyłapać złodzieja. To był mieszkający wyżej pan z góry, przechodzeń każdy.Nie była też osobą sprawną , należało jej pomóc się myć zmieniać pampersy, a co gorsza pani nie spała. Trzeba było ją także zawozić autobusem do lekarza, fryzjera, pielęgnację stóp. Nikt nie pokazał mi miasta i o tym nie mówił, oni mieli przychodzić do domu.Kiedy zadzwoniłam do biura na pytanie -Czy sprawdzają oferty? - Odpowiedziano mi, że - Tak. Nie sądzę. Potem było gorzej.Zadzwoniono najpierw, żeby nie zmieniać rytmu życia tej pani,niezmieniałam go robiłam tak jak powiedziała poprzednia opiekunka.  W umowie było wyraźnie zaznaczone, że nie wolno udzielać pomocy medycznej , gdyż w razie uszkodzenia ciała gorzi kara 5000 euro. Kilka nocy można nie spać i pilnować, ale niestety, po tygodniu musiałam się przespać. Nie wiem jak to się stało, ale pani w nocy stając z łóżka jakoś musiała się przewrócić. Próbowałam pomóc jej wstać, ale nie dałam rady. Poza tym pani powiedziała, że boli ją kręgosłup. Wolałam więc jej nie ruszać i poszłam po pana mieszkającego na górze. On również próbował ją podnieść bez skutecznie i zadzwonił na pogotowie oraz po córkę. Córka zjawiła się wiele minut po pogotowiu, nie wiedziała nawet jakie matka bierze leki. Po tym wypadku kiedy zadzwoniłam do biura, najpierw usłyszałam pretensję , że nie pomogłam tej osobie, bo tak powiedziała rodzina. A potem zaczął się cyrk. Rodzina myślała że nie rozumiem i zaczęła się w tle naśmiewać z wygląd ex'' te czarne włosy, ten ubiór, ta idiotka nie umiała jej podnieść, ta idiotka kazała odłączyć piec gazowy, mogła siedzieć i pilnować , żeby matka go nie włączała w nocy ''. Z biurem stracił się kontakt, dzwoniąc na numer alarmowy usłyszałam, że to nie jest sprawa do takiego kontaktu.Rozumiem, że Śląsk ma specyficzny sentyment do Niemca i systemu pracy z lat 39-45 , ale to była przesada. Telefonu nie odbierano, maili nie czytano. Po kilku dniach nie odbierania telefonu, ukryłam numer i wtedy panie odebrały. Powiedziały, że mam się zbierać bo mój niemiecki jest mierny, nie wykonuje swoich obowiązków, zwalniają mnie i za opuszczenie miejsca pracy mam płacić 200 euro kary. Odpowiedziałam,że nie opuszczam miejsca pracy z własnej woli, z tego co słysze wy mnie wyrzucacie i nie będę płacić kar. Po kilku godzinach pani dzwoni z propozycją przeniesienia, do osoby całkowicie leżącej, nie zgodziłam się, jak zaznaczyłam w ankiecie nie opiekowałam się takimi osobami. Łaskawie zorganizowano transport do Polski, za który najpierw miałam zapłacić, ale udało mi się zgłosić sprawę do konsulatu, o czym powiadomiłam panie. Poprosiłam również, zeby przyszedł ktoś z Niemieckiego biura i sprawdził jak naprawdę jest. Usłyszałam, ze nie ma żadnego niemieckiego biura. Więc odstąpiły. Jeszcze przed wyjazdem coś mnie tknęło i porobiłam zdjęć pokoi i ugotowanych dań. Naszczęście gdyż przed wyjazdem. Rodzina pewnie chąc wrobić mnie w kradzież, nie rozliczyła się ze mną po tygodniu prowadzenia domu. Zrobiłam zdjęcia rachunków, rozliczenia i poprzedniego rozlieczenia, pieniędzy. Pieniędze miałby być dawane co tydzień, ale na drugi tydzień nie dostałam nic. Więc za swoje jedzenie płaciłam ze swoich pieniedzy.Usłyszałam, że jestem glajdą , zdemolowałam dom. Powiedziałam , że mam zdjęcia. Pani jakie zdjęcia. Mówię wprost domu, ponieważ z wykształcenia jestem fotografem, mogę też pani powiedzieć, że daty z matrycy aparatu nie można zmienić. Zamilkła. W Polsce zaczęło się na nowo. Po kilku dniach od powrotu zadzwonio do mnie, że nie zapłacą mi, gdyż rodzina żąda od nich rabatu za mnie, gdyż byłam glajdą , nie prowadziłam domu , zdewastowałam go, nie gotowałam, nie spędzałam z panią czasu. Ten jeden odcinek serialu, który oglądała non stop pamiętam po dziś dzień, ale to szczegół. Powiedziałam wprost, że zgłosiłam sprawę do konsula, gdyż są spółką komandytową, a więc podlegają prawu niemieckiemu i polskiemu, podpisałam umowę z firmą nie z rodziną i zgodnie z prawem należy mi się 1/3 pensji. W umowie był przekręt, suma była zawyżona, potem doszłam od czego, jakimś sposobem część pensji to był profit od rodziny, a nie pensja. Powiedziałam także, że zgłoszę sprawę do sądu pracy w Polsce i jeśli to nic nie da w Niemczech. Pani się rozłączyła . Zapadła cisza na kilka tygodni. Pensja z tego biura z tej części polskiej wpłynęła. Od razu wysłałam wniosek  zgodnie z umową o rozwiązanie pracy z firmą, najśmieszniejsze jest to iż tego maila panie też nie otworzyły. Wysyłały czas propozycje pracy. Pare tygodni temu napisałam, na kolejny sms, że od 3 tygodni już dla nich nie pracuję, tak jak jest napisane zgodnie z umową 30 dni temu wysłałam wypowiedzenie i zgodnie z ustawą RODO nie życzę sobie przetwarzania moich danych (zaczęły przychodzić propozycje opieki pod innymi szyldami). Skończyło się, firma opisuje jak dba o prawa opiekunek i jest bezstronna. Nie jest , to typowe uwielbienie tamtego rejonu. Opiekunka się nie liczy, a klient Niemiec. W przypadku problemów, znikają, nie otrzyma się żadnej pomocy i zrobią wszystko, żeby cię zgnoić. Po za tym nie godziłam się na opiekę 24 h, takiej bym się nie podjęła.

W jakiej miejscowości byłaś? Najwyraźniej firma nie sprawdziła miejsca. Dziwi mnie, że zmienniczka nic nie powiedziała o wstawaniu w nocy.
24 sierpnia 2018 14:10 / 1 osobie podoba się ten post
Zmienniczka powiedziała, ale dopiero na miejscu, wcześniej nie było mowy o tym z biurem. A nie dostałam kontaktu do zmienniczki. W Bayreuth, wogóle firma wystawiła inną kwotę zarobku na liście przewozowym i zleceniu a inną dużo niższą na umowie. Na liście przewozowym i zleceniu była dodana jeszcze inna nazwa firmy, na umowie nie. Oczywiście po walce wypłacono ten kawałek pensji od tego co było na umowie. Choć pytałam w biurze przed podpisaniem umowy czemu są różne kwoty, powiedziano mi, że ma się tym nie przejmować. Po prostu unikają podatków, a ten dodatek jest tą gloryfikacją rzekomo od rodziny.Też uważam że firma nie sprawdziła miejsca, choć kiedy zadzwonili z informacją, że mnie wyrzucają powiedzieli, że tak, ale na odpowiedź ,że skoro mają takie zarzuty wobec mnie to niech ktoś przyjdzie z biura regionalnego obojętnie o której porze ja nie mam nic do ukrycia i sprawdzi jak wygląda dom. Usłyszałam, że nie mają biura w Niemczech (na stronie fb ponoć jest) i tego nie zrobią. To dość dziwne, bo skoro mają zarzuty, rozumiem mają prawo mieć, to ktoś powinien sprawdzić jak to wszystko wygląda. A nie bo pani powiedziała i koniec.
04 listopada 2018 11:33
Gdyby ktoś miał problemy z tą Firmą to chętnie zbieram o tym materiał.Na maila: (usunięto ze względów bezpieczeństwa) Pozdrawiam
04 listopada 2018 11:36
Do kawiarenki z kotami obok Biedry niedaleko Roma,tam możecie dać przy bufecie(one będą zbierać) i mi przekaza
04 listopada 2018 11:37
Trzeba się im przypatrzeć blizej
29 stycznia 2019 09:48
Firma kantuje na wypłacie!!!! zenada że i  tak marne juz wyplaty!!!?
Okłamują w opisach zleceń!!!! Których mają 6 "na krzyz"!!!!                                      Firma kogucik sp....i...bo za chwilę "żagle zwinę"..
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.