Dla tych co maja doła

25 października 2013 21:23 / 1 osobie podoba się ten post
mozah aM

Moni , ja nie miałam neta przez 4 lata w pracy - nie dało się .Miałam filmy a przede wszystkim kursy językowe na kompie i codziennie się uczyłam . Czas mijał szybko , umiejętności rosły nie wiadomo kiedy .Teraz też się uczę - własciwie bardziej powtarzam niemiecki i uczę się angielskiego.To juz nawyk- ale opłacalny . Łatwiej o dobrze płatną pracę.

No tak chyba też muszę tak zrobić bo nieraz to mi się wydaje że wszystkie strony w internecie już obejrzałąm:)) a jakis fajny kurs jezykowy na komputer skad brałaś???
25 października 2013 21:47 / 3 osobom podoba się ten post
Ja korzystałam z angielskiego Profesor Henry a niemiecki to ściągnęli mi Langmastera - nawet nie całego. Masz neta - darmowych kursów jest masa. Ten Langmaster jest dobry - kilka poziomów , darmowy , jest też Deutsche Welle .Dziewczyny korzystały z Busuu - też sobie chwaliły .Dobierzesz na pewno coś , co Ci będzie odpowiadać . Poszperaj na forum - były tematy jak się uczyc niemieckiego , itp .
09 grudnia 2013 11:51 / 1 osobie podoba się ten post
U mnie zaczyna sie chyba "dół" - klade sie spać mysle o swoich najblizszych w nocy mi sie śnią,rano wstaje myslę o nich.W dzień odpędzam myśli bo wszystko zaczynam porownywać  i planowac co będzie jak zajadę do domu.Kiedyś (ha ha) Stelle były długie,bo taka była koniecznosc i myslałam tylko o tym czy chlopcy semestr zaliczyli.A teraz ?tesknię okropnie i wymyślam rożne sposoby,żeby ten pobyt tutaj mobilizował mnie a tu ...............figa z makie.Do domu chcę.
 
Tęsknota to jak demencja nie ma na nia lekarstwa ani sposobu.Jest i drązy glowe i serce. Czy nie mozna by było popracowac nad jakims specyfikiem poprawiajacym stan ducha u mnie.
09 grudnia 2013 11:51 / 5 osobom podoba się ten post
U mnie zaczyna sie chyba "dół" - klade sie spać mysle o swoich najblizszych w nocy mi sie śnią,rano wstaje myslę o nich.W dzień odpędzam myśli bo wszystko zaczynam porownywać  i planowac co będzie jak zajadę do domu.Kiedyś (ha ha) Stelle były długie,bo taka była koniecznosc i myslałam tylko o tym czy chlopcy semestr zaliczyli.A teraz ?tesknię okropnie i wymyślam rożne sposoby,żeby ten pobyt tutaj mobilizował mnie a tu ...............figa z makie.Do domu chcę.
 
Tęsknota to jak demencja nie ma na nia lekarstwa ani sposobu.Jest i drązy glowe i serce. Czy nie mozna by było popracowac nad jakims specyfikiem poprawiajacym stan ducha u mnie.
09 grudnia 2013 12:10 / 2 osobom podoba się ten post
Włsnie przez tęsknotę mogę jechać max na 2 m-ce,próbowałam dłużej,ale to była katastrofa,nie umiałam normalnie funkcjonowac.Miałam takie objawy jak Ty.Stwierdziłam,że nie ma co się męczyć-2 m-ce i do domu.
09 grudnia 2013 12:14 / 1 osobie podoba się ten post
Można odsuwać myśli - ale nie zawsze sie da.Ja ,,uciekam '' w naukę .Niemiecki powtarzam , Schweizer Deutsch rozgryzam i słucham , no i ostro nad angielskim siedzę . Poszukałam jakichś filmów z napisami angielskimi - nawet Bollywood i oglądam , traktując je jako powtórkę słówek . To najdłuższy kontrakt jaki podpisałam - nawet nie próbuję liczyć ile mi zostało. Ale mija 5 tyg jak tu jestem - to juz coś.Ja mam tu bardzo dużo czasu - bo i 3 godz wyjścia codzień , i dzień cały wolny i moja pani wcześnie idzie spać więc wieczory wolne.Dobrze że jest net - stałe łącze. Rozmawiam z rodziną i trochę dzięki temu czuję się bliżej nich .I dzielę czas na kolejne etapy - teraz do przyjazdu znajomej Szwajcarki.W ten sposób mi łatwiej.
09 grudnia 2013 12:23 / 1 osobie podoba się ten post
mleczko47

U mnie zaczyna sie chyba "dół" - klade sie spać mysle o swoich najblizszych w nocy mi sie śnią,rano wstaje myslę o nich.W dzień odpędzam myśli bo wszystko zaczynam porownywać  i planowac co będzie jak zajadę do domu.Kiedyś (ha ha) Stelle były długie,bo taka była koniecznosc i myslałam tylko o tym czy chlopcy semestr zaliczyli.A teraz ?tesknię okropnie i wymyślam rożne sposoby,żeby ten pobyt tutaj mobilizował mnie a tu ...............figa z makie.Do domu chcę.
 
Tęsknota to jak demencja nie ma na nia lekarstwa ani sposobu.Jest i drązy glowe i serce. Czy nie mozna by było popracowac nad jakims specyfikiem poprawiajacym stan ducha u mnie.

Ja mam tak samo - ciagle mysle o domu , dzieciakach i planuje co zrobie po powrocie . Wymyslam tu sobie rozne zajecia , ale mysli i tak biegna w strone rodziny. Myslalam ,ze to tylko na pierwszym wyjezdzie tak bardzo bebe tesknic , ze z kazdym wyjazdem bedzie lepiej , a tu psinco . Tez nie siedze dluzej jak 2 miesiace , nie daje rady wiecej
09 grudnia 2013 12:30 / 3 osobom podoba się ten post
mozah aM

Można odsuwać myśli - ale nie zawsze sie da.Ja ,,uciekam '' w naukę .Niemiecki powtarzam , Schweizer Deutsch rozgryzam i słucham , no i ostro nad angielskim siedzę . Poszukałam jakichś filmów z napisami angielskimi - nawet Bollywood i oglądam , traktując je jako powtórkę słówek . To najdłuższy kontrakt jaki podpisałam - nawet nie próbuję liczyć ile mi zostało. Ale mija 5 tyg jak tu jestem - to juz coś.Ja mam tu bardzo dużo czasu - bo i 3 godz wyjścia codzień , i dzień cały wolny i moja pani wcześnie idzie spać więc wieczory wolne.Dobrze że jest net - stałe łącze. Rozmawiam z rodziną i trochę dzięki temu czuję się bliżej nich .I dzielę czas na kolejne etapy - teraz do przyjazdu znajomej Szwajcarki.W ten sposób mi łatwiej.

Mozah to dzielenie pobytu na etapy bardzo pomaga, wiem po sobie. Zawsze po przyjeździe zaznaczam w kalendarzu sprawy do odhaczenia, nawet głupie wyniesienie kubła ze śmieciami przed dom dzieli mój pobyt na 4 tygodnie ;-) Zaznaczam wizyty, wyjazdy do sklepu, potem je wykreślam. Dzięki temu namacalnie czuję upływający czas. 
Wiem też, że wiele osób nawet nie odhacza dni w kalendarzu, ponieważ tak im szybciej leci. Co osoba to inny punkt widzenia. Mnie pomaga dzielenie ;-)
09 grudnia 2013 13:20 / 5 osobom podoba się ten post
mozah aM

Można odsuwać myśli - ale nie zawsze sie da.Ja ,,uciekam '' w naukę .Niemiecki powtarzam , Schweizer Deutsch rozgryzam i słucham , no i ostro nad angielskim siedzę . Poszukałam jakichś filmów z napisami angielskimi - nawet Bollywood i oglądam , traktując je jako powtórkę słówek . To najdłuższy kontrakt jaki podpisałam - nawet nie próbuję liczyć ile mi zostało. Ale mija 5 tyg jak tu jestem - to juz coś.Ja mam tu bardzo dużo czasu - bo i 3 godz wyjścia codzień , i dzień cały wolny i moja pani wcześnie idzie spać więc wieczory wolne.Dobrze że jest net - stałe łącze. Rozmawiam z rodziną i trochę dzięki temu czuję się bliżej nich .I dzielę czas na kolejne etapy - teraz do przyjazdu znajomej Szwajcarki.W ten sposób mi łatwiej.

Nic mnie nie pocieszyłaś,też mam dużo czasu wolnego,moze nie na spacery ale siedze bezczynnie i w tym upatruje swojej niedoli.Też mija 5 tyg. tylko nie wiem czy juz 5 tyg. czy dopiero 5 tyg.Ucieczki moga być różne ale mnie osobiscie najbardziej pochlania praca wtedy czas sie nie liczy.
 
Myśle,ze im dluzej wyjezdzam tym bardziej tęsknię.Kiedys miałam zalozenia,bo pieniadze były potrzebne na jakis cel, na juz,na wczoraj i to mnie napędzało.A teraz pracuję na przyjemnosci i nie mam juz takiego parcia,że powinnam,że muszę.Juz nie wiele mi zostalo czasu na tej Stelli.Wytrzymam, bo chcę.
09 grudnia 2013 15:00 / 2 osobom podoba się ten post
U mnie mija chyba 50 dzien,teraz licze ile ich bylo,ale naprawde nie licze dni nie patrzew kalendarz, wiem tylko ze 28 musialam wypisac rachunek,i ze 16 grudnia czas zwinac zagle i jechac do nowego poru(czyt,pdp)i chyba -kolejne 42 dni obym tylko wytrzymala bo podobno pdp wtraca sie w kuchni,
jak na razie panuje nad moimi doleczkami,
Mleczko zacznij nie liczyc godzin i dni ,bo zycie mija i tak......
Jak to ktos spiewal,kurcze chyba demenz mnie dopada bo zapomnialam kto
09 grudnia 2013 15:55
Haneczka47

U mnie mija chyba 50 dzien,teraz licze ile ich bylo,ale naprawde nie licze dni nie patrzew kalendarz, wiem tylko ze 28 musialam wypisac rachunek,i ze 16 grudnia czas zwinac zagle i jechac do nowego poru(czyt,pdp)i chyba -kolejne 42 dni obym tylko wytrzymala bo podobno pdp wtraca sie w kuchni,
jak na razie panuje nad moimi doleczkami,
Mleczko zacznij nie liczyc godzin i dni ,bo zycie mija i tak......
Jak to ktos spiewal,kurcze chyba demenz mnie dopada bo zapomnialam kto

Rybiński chyba to śpiewał, Andrzej chyba... 
09 grudnia 2013 16:23 / 2 osobom podoba się ten post
Uwielbiam to słuchac i oglądać jak łapie mnie chandra w Niemczech
http://www.youtube.com/watch?v=9tXZNDi-8fY

i zawsze dokładnie wiem , kto w tym duecie to Niemka a kto Polka :))))))))))
09 grudnia 2013 18:04
Może ktoś zna jakieś strony z bajkami po niemiecku. Jestem jak dziecko, potrzebuję bajeczek, może z nich się czegoś nauczę , buuuuuuuuuuuuuuuuuu
09 grudnia 2013 18:05
Ja chce do domku:(:(:(Hlip,hlip,hlip:(:(:(
09 grudnia 2013 18:11 / 1 osobie podoba się ten post
poduszka-pudel