Dla tych co maja doła

14 grudnia 2013 16:05
Kasia00744

Nie nie piszczy ale mnie wq..-denerwuje.

EEEEEEEEEEEEEEEEEeee !!! Tylko tyle !!! Jak nie piszczy glosikiem swidrujacym mozg to da sie wytrzymac.Dasz rade
14 grudnia 2013 16:14
ORIM

EEEEEEEEEEEEEEEEEeee !!! Tylko tyle !!! Jak nie piszczy glosikiem swidrujacym mozg to da sie wytrzymac.Dasz rade

Nieee, nie ORIMEK Ty mnie nie wkurzaj bo się poświęcę i Cię dorwę wirtualnie !!! hheheheeee Moja PDP jest dzisiaj denerwujaca, zrobila mi pobudkę po piątej, później poszła spać i spała do 9tej. A teraz stoi jak żandarm w piżamce i chce iść spać, ale ja ją przetrzymam bo znowu wczesnym rankiem bedzie latać. A i schowalam leki żeby znowu wszystkich nie zjadła, a ta je wyczaiła i pyta czy leki dostanie MASAKRAAAA. Wytrzymam, wytrzymam, wytrzymam, wytrzymam.....
14 grudnia 2013 16:21
Kasia00744

Nieee, nie ORIMEK Ty mnie nie wkurzaj bo się poświęcę i Cię dorwę wirtualnie !!! hheheheeee Moja PDP jest dzisiaj denerwujaca, zrobila mi pobudkę po piątej, później poszła spać i spała do 9tej. A teraz stoi jak żandarm w piżamce i chce iść spać, ale ja ją przetrzymam bo znowu wczesnym rankiem bedzie latać. A i schowalam leki żeby znowu wszystkich nie zjadła, a ta je wyczaiła i pyta czy leki dostanie MASAKRAAAA. Wytrzymam, wytrzymam, wytrzymam, wytrzymam.....

Jasne ze wytrzymasz !!!! Poswiec sie i dorwij mnie w realu ha ha teraz aby cie podbudowac.1 - Wczoraj byla ksiadz - samica.Łeb mi pekal 2- dziadek obudzil sie o 5 rano jak twoja babcia i polknol tabletke na sen.Spi caly dzien wiec w nocy bedzie jazda. 3- na obiad chcial kaszanke feeee.4- mam kolejnych gosci.Wiec gdzie ten twoj krater ????? 
14 grudnia 2013 16:26
ORIM

Jasne ze wytrzymasz !!!! Poswiec sie i dorwij mnie w realu ha ha teraz aby cie podbudowac.1 - Wczoraj byla ksiadz - samica.Łeb mi pekal 2- dziadek obudzil sie o 5 rano jak twoja babcia i polknol tabletke na sen.Spi caly dzien wiec w nocy bedzie jazda. 3- na obiad chcial kaszanke feeee.4- mam kolejnych gosci.Wiec gdzie ten twoj krater ????? 

Dostalam łopatkę i pomału zakopuję. A jak sobie życzysz to cię dorwę w realu i się bój bo cię wrzucę do krateru heheheheeeee a i wrzucę Ci łopatkę, bo mam litość nad biedactwami :D
14 grudnia 2013 16:28
Kasia00744

Dostalam łopatkę i pomału zakopuję. A jak sobie życzysz to cię dorwę w realu i się bój bo cię wrzucę do krateru heheheheeeee a i wrzucę Ci łopatkę, bo mam litość nad biedactwami :D

nawet nie pytam gdzie masz ten krater i dlaczego ja to niby biedactwo ha ha
14 grudnia 2013 16:31
ORIM

nawet nie pytam gdzie masz ten krater i dlaczego ja to niby biedactwo ha ha

Krater jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie i łopatka maleńka. Takze jesteś Biedactwo :D
14 grudnia 2013 16:34
Kasia00744

Krater jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie i łopatka maleńka. Takze jesteś Biedactwo :D

Ok wiec dorwij ha ha Masz jakiesz 450 km w lini prostej do mnie ha ha.Mam czas moge powoli a dokladnie krater zasypywac hihi
14 grudnia 2013 17:50
ORIM

Ok wiec dorwij ha ha Masz jakiesz 450 km w lini prostej do mnie ha ha.Mam czas moge powoli a dokladnie krater zasypywac hihi

Hehehe Ty szpiegu :P
14 grudnia 2013 17:53
Kasia00744

Hehehe Ty szpiegu :P

Ja szpieg ?!?!?! Kto kogo chce dorwac ??? Wiec to chyba nie ja chce sie w Bonda bawic hihi Ulatwie Ci poszukiwania.W styczniu 18.01.2014 jestem w Karpaczu.Łatwiej bedzie mnie dorwac bo miejscowosc mniejsza
14 grudnia 2013 17:57
ORIM

Ja szpieg ?!?!?! Kto kogo chce dorwac ??? Wiec to chyba nie ja chce sie w Bonda bawic hihi Ulatwie Ci poszukiwania.W styczniu 18.01.2014 jestem w Karpaczu.Łatwiej bedzie mnie dorwac bo miejscowosc mniejsza

Oj jak szkoda a ja w Luton :P Prędzej Cie w DE dorwie hahahahaaaaaa
14 grudnia 2013 18:01
Kasia00744

Oj jak szkoda a ja w Luton :P Prędzej Cie w DE dorwie hahahahaaaaaa

no to jestesmy umowieni hihi
14 grudnia 2013 18:06
ORIM

no to jestesmy umowieni hihi

Kurcze jak to chlop potrafi babe rozbawić hehehehee Nom tylko jak Cię dorwie to mi przypomnij dlaczego chciałam Cię dorwać :P
14 grudnia 2013 18:16 / 1 osobie podoba się ten post
Kasia00744

Kurcze jak to chlop potrafi babe rozbawić hehehehee Nom tylko jak Cię dorwie to mi przypomnij dlaczego chciałam Cię dorwać :P

 Chyba bedziesz pamietac.Nie jestes jeszcze w tym wieku aby dorwac chlopa i zapomniec po co to zrobilas hihihihi.Zapisz sobie wiec : krater dokladnie zasypac
28 grudnia 2013 18:51 / 4 osobom podoba się ten post
Anetka

Zazdroszcze wam pozytywnie tej chęci powrotu do domu, do rodziny i do bliskich, którzy na was czekają.Ja znalazłam się w takim momencie życia,że nawet nie wiem gdzie mam swój dom.Jestem sama ( mąż zmarł wiele lat temu, a kogoś fajnego nie jest łatwo trafić),zaś córcia już pełnolenia wyprowadziła się ponad rok temu do chłopaka.Rodzice nie żyją,rodzenstwa nie mam.Zostałam ja i mój kot.Mieszkanie w Polsce jest dla mnie teraz za duże,a utrzymanie go z powodu kredytu we frankach pochłania ponad połowe moich zarobków tutaj.Jest wystawione na sprzedaż, ale z powodu zastoju na rynku nieruchomości nie jest to łatwe.Wrocław to moje ukochane miasto .....ale teraz właściwie nie wiem gdzie jest moje miejsce na ziemi.Kot przyjechał ze mną do pracy.Moja Oma jest dla mnie jak substytut rodziny, której nie mam.Córcia jest kochana....ale ma swoje życie.Ja właściwie jednynie co, to zasypuje ją prezentami,  przez co zła jestem na siebie, bo wciąż nie mogę za wiele odłożyć na przyszłość, ale to silniejsze ode mnie.Pobyt tutaj to jak ucieczka od rzeczywistości, odcięcie się od problemów.Tutaj nie jestem sama w 4 ścianach.Owszem, mam przyjaciół w Polsce, ale to tylko chwila i każdy żyje swoim życiem.Tutaj jestem komuś potrzebna, ktoś mi okazuje ciepło każdego dnia.Zaskakuje mnie,jak wiele pokładów cierpliwości odkryłam w sobie.Myślę sobie...dobra jutro pomyślę o swoim życiu osobistym, którego tutaj nie mam.Po prostu jestem przez 24 godziny.Rano myślę...jak fajnie,że nie muszę stać gdzieś o 6 rano na zimnicy czekając na autobus do pracy.Nie muszę słuchać wywodów durnego szefa w pracy ( którego miałam, gdy pracowałam na etacie w Polsce)i nie mam doła zastanawiając się pierwszego, który tym razem rachunek zapłacić,co włożyć do lodówki, z czego kupić buty na zimę.Mogę sobie spokojnie gdzieś tam w przyszłości zaplanować wyjazd na wakacje, bo przez euro nie czuję się jak dziad.To wszystko są plusy.....ale to takie bycie beduinem, życie poza schematem, inne od tego jakie mi wtłaczano w głowę w dzieciństwie.Czasem myślę....a co się stanie jak zachoruję na coś poważnego? Jeśli jestem sprawa i pracuję jest ok...ale to jest tylko tu i teraz.Ucieczka, bycie w niebycie...Przepraszam, za tak osobistego posta.

Anetko Kochana ! Nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem. Twoje życie i odczucia są bardzo podobne do moich doświadczeń. Mój mąż też zmarł, a właściwie zginął w wypadku samochodowym wiele lat temu zostawiająć mnie z dwoma małymi synami 9 i 4,5 roku. Było to tuż po zmianie systemu gdy rozpoczął się festiwal zwolnień grupowych w państwowych zakładach pracy, które nagle okazały się nierentowne. Zginął tuż przed Wielkanocą i I Komunią Św. starszego syna, gdy w mieszkaniu trwał kapitalny remont. Do tej pory nie wiem jak to wszystko wtedy ogarnęłam. Poszukiwanie męża po szpitalach, znajomych, izbie wytrzeźwień, wszystkich możliwych i niemożliwych miejscach jakie mi tylko przyszły do głowy. W końcu po dwóch tygodniach udało mi się znależć kapitana policji czy milicji, który prowadził sprawę wypadku mojego męża. Okazało się, że męża na miejscu okradzino z wszystkich dokumentów i dlatego tak trudno było go znaleźć , dotrzeć do tego co napradę wydarzyło się tego feralnego wieczora. Jestem sama, nie mam rodzeństwa, mama zmarła pięć lat temu na raka jelit, ojca nigdy nie poznałam. Synowie dorośli, mają swoje rodziny i swoje życie. Chwała  Bogu nie mam mieszkania na kredyt tylko własne. W Polsce miałam bardzo ciekawą i dobrze płatną pracę. Dużo podróżowałam i byłam ciągle między ludźmi. Moim życiem była praca. No i cóż, firma  zbankrutowała. O bankructwie i o tym, że właśnie zostałam bezrobotna dowiedziałam się z telewizji, byłam akurat na zwolnieniu lekarskim. Nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić. W moim wieku i branży w której pracowałam pracy w Polsce nie dostanę. W mojej firmie, w całej Polsce pracowało w wieku zbliżonym do mojego może 5 kobiet. Zdecydowałam, że wyjadę do Niemiec mimo, że nie znałam języka. Poszłam na intensywny kurs j.niemieckiego do EMPIK-u. W dwa miesiące przerobiłam roczny kurs poziomu A1 i uzbrojona w tę wiedzę wsiadałam do autobusu, który zawiózł mnie na moją pierwszą stellę do Bremen. Było mi źle, ciężko, płakałam po nocach, nie spałam.  Gdybym mogła to wróciłabym do Polski pieszo... ale nie mogłam. Teraz jestem w innym miejscu, u innych ludzi. Tak jak Ty Anetko martwię się tym co się stanie ze mną gdy zachoruję.  Postanowiłam, że muszę uzbierać pieniądze i kupić kawalerkę z przeznaczeniem na wynajem. Mieszkam w mieście uniweryteckim więc z wynajmem nie będzie trudności. Zjeżdżam do kraju  na krótko, Jak długo dam radę i czy uda mi się osiągnąć cel ? Nie wiem ale marzenia dodają mi sił i gdy jest mi żle powtarzam sobie, dałaś radę w gorszych sytuacjach, dasz radę i tym razem. Anetko ! Głowa do góry ! Wierzę, że może być lepiej, że nie wszystko co dobre już jest za mną. Staram się znaleźć jak najwięcej pozytywnych stron sytacji w której się znalazłam. Przeglądam prospekty wycieczek i marzę, ciągle marzę...ach ale mi się porobiło.
28 grudnia 2013 20:10
Na poprawę HUMORU!!!