Ha , muszę się nad tym "u" zastanowic :)) Danusiu, ale tylko postrzeganie wzrokowe załaczyłaś :)
Z punktu widzenia" fonetycznego", to jakby to wygladało ? :)
Ha , muszę się nad tym "u" zastanowic :)) Danusiu, ale tylko postrzeganie wzrokowe załaczyłaś :)
Z punktu widzenia" fonetycznego", to jakby to wygladało ? :)
No czas mi odpowiedzieć, a nie bardzo wiem w jakie słowa to ubrać... Prawo to wyraz... !!! Wyraz nie zawiera błędu, więc "dobrze" to mówić zgodnie z pisownią... Przy tym "jakby" nie da się mówic zgodnie z pisownią... Nasza mowa tutaj to taki bełkot... Jedno słowo (?) udało mi się przetłumaczyć znaczeniowo ze słownikiem wewnetrznym i jest to ; popielniczka (?) znaczy antypet... Tworzymy dźwiękiem, a jedno do drugiego pasuje jak pięść do nosa, czyli sprawia ból bo następuje zderzenie dźwięków zupełnie różnych... Trzeba korygować zgodnie z prawem... bo inaczej wyjdzie nam "tupet", a stan tu (czakram) to srodek(wnętrze dłoni), więc na logikę poprawnie powinno być " tu antypet " i wtedy tą popielniczkę bedziemy mieli na zewnątrz, a sami nie bedziemy musieli z prochu powstawać czy być mieszani z prochem. Drogą jest tłumaczenia z naszego wewnetrznego jezyka na (w tym przypadku) "polskiego" (go to rozum ?), a nie z polskiego na nasze... My robimy to odwrotnie... i dlatego zderzamy się ciągle z energią rojów, rzeszy... z mnogą energią, w której np. koń został "urośniety do stanu jeden, a nie do stanu "wiele" (czyli wszystkie konie = jeden). Dla przykładu drogi słowa przytoczę zdanie, które dość dobrze pokazuje poruszanie się z jednego do wielu :- z dobrego serca w dobrego serca (np.mówić z dobrego serca w dobre serca), czyli zwracać się do całości, a razej zwracać całości...Kierunek poruszania się to zrozumienie co stanowi komplet... ? To co jest od kompletu, czy to co jest do kompletu ?
ale mnie zakrecilas jak domek ślimaka:-)
ale mnie zakrecilas jak domek ślimaka:-)
No czas mi odpowiedzieć, a nie bardzo wiem w jakie słowa to ubrać... Prawo to wyraz... !!! Wyraz nie zawiera błędu, więc "dobrze" to mówić zgodnie z pisownią... Przy tym "jakby" nie da się mówic zgodnie z pisownią... Nasza mowa tutaj to taki bełkot... Jedno słowo (?) udało mi się przetłumaczyć znaczeniowo ze słownikiem wewnetrznym i jest to ; popielniczka (?) znaczy antypet... Tworzymy dźwiękiem, a jedno do drugiego pasuje jak pięść do nosa, czyli sprawia ból bo następuje zderzenie dźwięków zupełnie różnych... Trzeba korygować zgodnie z prawem... bo inaczej wyjdzie nam "tupet", a stan tu (czakram) to srodek(wnętrze dłoni), więc na logikę poprawnie powinno być " tu antypet " i wtedy tą popielniczkę bedziemy mieli na zewnątrz, a sami nie bedziemy musieli z prochu powstawać czy być mieszani z prochem. Drogą jest tłumaczenia z naszego wewnetrznego jezyka na (w tym przypadku) "polskiego" (go to rozum ?), a nie z polskiego na nasze... My robimy to odwrotnie... i dlatego zderzamy się ciągle z energią rojów, rzeszy... z mnogą energią, w której np. koń został "urośniety do stanu jeden, a nie do stanu "wiele" (czyli wszystkie konie = jeden). Dla przykładu drogi słowa przytoczę zdanie, które dość dobrze pokazuje poruszanie się z jednego do wielu :- z dobrego serca w dobrego serca (np.mówić z dobrego serca w dobre serca), czyli zwracać się do całości, a razej zwracać całości...Kierunek poruszania się to zrozumienie co stanowi komplet... ? To co jest od kompletu, czy to co jest do kompletu ?
Myślę Danusiu, że to dałoby się rozważyć w zakresie teorii względności.Jak co wymyślę to napiszę, ale może to trochę potrwać :)
Ale takie poszukiwania są bardzo ciekawe-intrygujące powiedziałabym nawet :)
Taki dzisiejszy stan... :rozmysla: I znowu jakiś kierunek czy czegoś kierunek... Jest przyczyna i jest skutek to dlaczego zawsze "poruszamy się" do skutku, a nie do przyczyny jeżeli skutek nam się nie podoba.
Wygląda na to, że "skutek" z jakiś powodów zawsze nam się podoba, ale nam to zaimek zupełnie różny od mi (to tak na marginesie).
danuska, przestan, bo znowu zakrecisz orima:-)
Taki dzisiejszy stan... :rozmysla: I znowu jakiś kierunek czy czegoś kierunek... Jest przyczyna i jest skutek to dlaczego zawsze "poruszamy się" do skutku, a nie do przyczyny jeżeli skutek nam się nie podoba.
Wygląda na to, że "skutek" z jakiś powodów zawsze nam się podoba, ale nam to zaimek zupełnie różny od mi (to tak na marginesie).
Jakis kierunek czegos. Poruszamy sie w jakims kierunku czyli z pradem. Prad to rzeczownik. Kierunek to rzeczownik, poruszamy sie to czasownik zwrotny.Czyli? zyjemy w swiecie rzeczownikow gdzie zaimkow jest mnogosc(chyba liczebnik?) ale raczej tych osobowych;)) Osobowych bo :Ja sie poruszam do skutku ,Ty sie poruszasz do skutku. Oni sa przyczyna tego skutku. Dazymy do skutku. Do celu. Cel jest na wyciagniecie reki. Mojej,Twojej,Naszej. Nam to zaimek rozny od mi(do re mi fa sol la si do) Nie kazdy umie spiewac. Ojjjjc...troche sie zakrecilam. Zapomnialam do czego zmierzalam....moze do ...skutku? :)
Szczerze to ja bardzo nie lubię teorii ... :brak wiary: Przerwałam nawet na parę lat czytanie żeby nie sugerować się wiecznie cudzymi opiniami ... Teraz bardzo uważam po co sięgam, ale jeżeli jest teoria względności to musi być praktyka względności... Należę do tych co to ufają tylko temu co dzieje się realnie i w fakcie, w którym się poruszają znajdują wszelkie odpowiedzi na nękające "dlaczego?" . Uważam, że odcinek życia, które przeszłam zawiera wszystkie odpowiedzi - należy je tylko właściwie zinterpretować. Einsteina nie lubię za jego wywalony jezyk, a jak mi się chorągiewka odwróci to nie ma takiego wiatru żeby ją porwało w tamtą stronę. Ale cenię bardzo ludzkie opinie bo ludzie mają i rozum, i doświadczenie, i jeszcze coś co cenię w ludziach najbardziej - potrafią być lojalni...)))
Jak najbardziej jest praktyka względności, a Einstein to człowiek, nawet jęzor wywalać potrafił. Ty go za to nie lubisz, ja tak- ot jak wszystko jest względne- w praktyce :)