kasa dla niego wazna, ale wazniejsze ukarac mnie za to, ze go nie chcialam. robi to ciagle i wciaz, a ja sie go dalej boje. a silowe rozwiazania to nie w moim stylu.
kasa dla niego wazna, ale wazniejsze ukarac mnie za to, ze go nie chcialam. robi to ciagle i wciaz, a ja sie go dalej boje. a silowe rozwiazania to nie w moim stylu.
jak bede na swoje szczescie liczyc to juz moge pakowac corke do ojca :/ ja jestem z tych, co i w drewnianym kosciele cegla na glowe spadnie ;)
Wszyscy,którzy jesteście w PL,w domu,w PL -jak ja Wam dzis szczególnie zazdroszczę....tego dnia z bliskimi,których juz z nami nie ma.
To współczuję.
I w ogóle nie na temat: ciągle i nieustająco jestem pod wrażeniem Twojego nicku ;)!
moje zdanie takiejest;dopoki nie pozbedziesz sie leku przed nim dopoty dedzie toba manipulowal,bedzie gral na twoich emocjach...nie wiem ile lat jestes bez ex ,ale mysle,ze nie przerobilas tego bania sie jego..wiem cos o tym,bo banie sie mojego 1meza towarzyszylo mi przez dluuuuugie lata....kto sie doi ten jest niewolnikiem....mnie pomogla terapia.moze skorzystaj z takiej mozliwosci.przy poradniach terapeutycznych sa prawnicy,ktorzy niejednej kobiecie pomogli w podobnych sytuacjach...nie poddawaj sie,nie daj sobie zabrac jajnego,nowego zwiacku...udaj sie i do prawnika i do sadu rodzinnego...moze skorzystaj z pomocy pcpr..przestan sie bac,bo strach paralizuje i odbiera zdolnosc logicznego myslenia....ja wylazlam z bania sie ty tez wyjdziesz....
jestem ponad 8 lat po rozwodzie. terapie dla ofiar przemocy mialam przez 7 lat- zrezygnowalam, bo w pewnym momencie przestala mi pomagac. raczej jeszcze bardziej mnie rozwalala. i wiem, ze jestem jego niewolnikiem- wcale mi sie to nie podoba. ale ten strach.... nie umiem przezwyciezyc. a prawnicy nic mi juz nie pomoga- wszelkie papiery przeciwko niemu sie przedawnily, nie mam juz zadnych dowodow przeciwko niemu. o obecny zwiazek zamierzam walczyc- mam plan. z reszta dzieki dziewczynom z forum, ktore mnie wczoraj troche ustawily do pionu, za co jestem im wdzieczna :D
kochana ale popracuj nad wyzbyciem sie leku.wiem,ze to trudne ale uwierz mi,ze mozliwe.w przwciwnym wypadku bedziesz niewolnica jego zachowan zastraszajacych..co do terapii to przemoc moze nie jest juz odpowiednisa dla ciebie ale sa inne,takze indywidualne pomagajace wyjsc z tego przekletego kregu jakim jest strach...bede trzymac kciuki za ciebie zeby udal ci sie nowy zwiazek i zebys leku sie pozbyla...nie poddawaj sie.wszystkiego dobrego z calego serca ci zycze...
Chyba wrócił ale za to kotka poooszła..hihihi
A może nie wrócił i kotka go poszła szukać?