Po ile godzin pracujecie?

20 grudnia 2014 19:52
Barbara niepowtarzalna

Piguła powinna być o 7-ej , ale przeważnie jest przed lub o 8-ej , czasem jak chce mi sie jeść to wstawię wcześniej kawę na gotowanie , ale to jest jej obowiązek . Ona zdejmuje pościel i idzie do łazienki z Pusią , moim obowiązkie jest obłuczyć świeżą pościel i jestem wolna jak dzik !.... Ona gotuje obiad dla naszej trójki , podaje Pusi podwieczorek i tak aż do kolacji i przygotowania Puśki do snu . Jak ładna pogoda to sobie wychodzę , jak paskudnie to siedzę przy lapku albo ksiązce ..... Niby ma pracować ( dyżur ) 12 godzin , ale to jest jakieś 1,5 godziny mniej .....co do zapłaty .... nie wiem na stówę , bo nie pytam , ale przyuważyłam - 100 ojrasków za dyżur -:)

Nie wiem jak ta twoja pigula ma zapisane w umowie.
Podam ci przyklad jak to miala zapisane Diakonka gdy pracowalem w Hagen.dziewczyna byla polka i mowila czysto po polsku. Wiec nie mam mowy o tym abym czagos nie zrozumial.Ona miala placone,ujete w czasie pracy rowniez godziny dojazdu do pdp.Odnosilo sie to do dyzurow dziennych i do dyzuru nocnego.Tylko ze dyzur nocny miala pod telefonem w swoim domu.Czy gdzies musiala jechac w nocy czy nie to i tak miala placone ok 200 euro miesiecznie za to ze jest dyspozycyjna w nocy.Jesli jednak stalo sie tak ze musiala gdzies pojechac do pdp to sprawa wygladala tak : Platna godzina nocna za przygotowanie sie do wyjazdu,czas przejazdu i pobytu w domu pdp,czas przejazdu do swojego domu i jeszcze jedna platna godzina po przyjechaniu do domu.Dla niej bylo to logiczne ze jak jest wyrwana z lozka w n ocy to musi sie ubrac i jak wroci od pdp to tez musi sie rozebrac aby pojsc spac.Czyli inaczej mowiac do czasow przejazdu i pobytu u pdp dopisywala sobie 2 godz.
20 grudnia 2014 19:53 / 1 osobie podoba się ten post
WSTENGA

Jeśli masz doświadczenie w opiece to nie będzie problemu. Gorzej wychodzisz jak nie znasz języka. Nikt Ci nie da stawki takiej jak doświadczonej opiekunce z dobrym językiem. Jeśli odrzucą Cię z uwagi na dociekania to po prostu to olej i poczekaj. Pamiętaj, ze to jedyna praca w Polsce, gdzie to do Ciebie dzwonią (mówię o "zwykłych' ludziach). I nie daj sobą manipulować. jak nie ta agencja to inna. Co do obowiązków to poroś o przesłanie wzoru umowy i wtedy negocjuj warunki.  Wierz mi, że się da.
U mnei to wygląda tak:
Jestem "świeżynka" (pierwszy wyjazd), język po kursie więc nieciekawy (teraz dopiero w miarę mówię), dzwoniłam do kilkunastu agencji, w większości przeszłam egazmin językowy. Potem dostawałam propozycje (dużo mimo slabego języka), tyle, że ja mam referencje z Polski. Jasno określiłam czego chce i konsekwentnie odrzucałam te ofertu, które znacząco odbiegały. Mogłam sobie pozwolić bo czas mnie nie pilił. W końcu dostałam obecną ofertę i pojechałam. W obowiązkach mam sprzątanie domu i drobne prace ogrodowe. Podlewam kwiaty i zamiatam ścieżki, ale konsekwentnie odmawiam sprzątania ulicy (w tym psich kup na których moja PDP ma obsesję). Sprzątam też te pomieszczenia z których korzystam, w tym również piwnicę bo tam mam pralnię i suszarnię (wszystko w kafelkach więc raczej nie padam na nos). Gotuję dla siebie i PDP a jak mi zostanie to oddaję jej córce. Ewentualnie zapraszam ją na obiad. Robię tak bo pomimo denerwującego mnie jej sposobu bycia (strasznie dużo energii) to w porządku kobieta. Prócz tego naprawdę stara się, zebym była zadowolona. Efektem tego jest niedomykająca się walizka z nadmiaru nowych ciuchów. Wypada się odwidzięczyć jakoś.
Sama zobaczysz co zastaniesz. I dopasujesz się. Nie ciązy zrobienie obiadu dla kogoś kto to doceni, ale wkurza jak musisz robić za służącą.

Ostatnio u pdp, byla lekarka przyjaciolka corki pdp. I jak one obie byly u niej no to ja naturalnie mam czas wolny, a w du*** mialam. Musialam obsluzyc Pania doktor robic herbatke etc. i dupa zaraz byla pora gotowania obiadu. A ja jestem opiekunka,a nie jakas sluzaca, ktora z tacka zapiernicza zeby zrobic herbatke przyjaciolce corki .
20 grudnia 2014 20:05 / 6 osobom podoba się ten post
agamor

i powiedz Basia czy ona faktycznie 12 pracuje? w sensie robi?

Duszowanie , smarowanie " mazidłami " , ubieranie zajmuje jej jakieś 45- 50 minut . Potem sniadanie , ktore Pusia sama zjada - niech to będzie 30 minut , gotowanie obiadu i karmienie Pusi niech będzie , że w sumie 1,5 godziny , podwieczorek - 15 minut , kolacja i przygotowanie do spania ok.30 minut .... jak by nie patrzeć to 4 -ech godzin się nie uzbiera , no niech będzie , że 4 !...... ale jak policzyć wiszenie na telefonie , rozmowy , czytanie gazet , drzemki na kanapie ...... o , to już będzie razem jakieś 10 godzin -:)))))
Do Orima  :......... Ona nie ma umowy , to jest jakaś kuzynka Pusinej synowej , ma dyżury po to , żeby opiekunki miały raz w tygodniu wolne , bo niby można sobie wyjśc Pusi sie tylko zgłasza , że się wychodzi na 1- 2 godzin , ale to jest realne tylko wtedy jak wiem , ze nie będzie problemów z toaletą , czyli , że wykonała to co powinna ...... a to czasem z cudem graniczy , bo ona lubi wydalenia ratalne ... co mi tam , teraz mi nie zależy , ale poświętach wraca zołzowata Magda co ma gdzie , to wtedy będę wychodziła , samej mi się nie chce łazić ...... Piguła ma płacone tyle ( 100 ) za jeden dyżur ! -:)
20 grudnia 2014 20:13
slonecznie

WSTENGA- no właśnie tego nie rozumiem, bo piszesz: "Nie ciąży zrobienie obiadu dla kogoś kto to doceni,
ale wkurza jak musisz robić za służącą." Użyłaś słowa "musisz" i kilka osób wcześniej też pisało używając
tego słowa- to przypadek, czy opiekunki faktycznie są przymuszane??Jeśli tak, to jak? Pytam, bo ja bym powiedziała
"nein" i tego bym się trzymała-jak mogli by mnie zmusić do zrobienia czegoś ponad umowę?
Jak masz w umowie sprzątanie domu, to myjesz też okna? A ile ci zajęło zanim na tę ofertę trafiłaś?? Mnie też
się jakoś bardzo nie śpieszy, ale ponieważ tak czy siak muszę się z tym zmierzyć i wyjechać, wiec im szybciej tym
mniej stresu.

Osobiście nie miałam takiego problemu, ale spotkałam się z ofertą, gdzie "pani mieszkała z rodziną, gdzie obiady gotuje córka na zmianę z opiekunką". Czytaj: mieszka z rodziną i masz ją obsłużyć, bo podejrzewam, że córka raz ugotuje a potem stwierdzi, że opiekunka "siedzi w domu" to ma czas a ona po pracy jest zmęczona. Potem w ramach tego "czasu" pomału wchdzi na głowę pranie i prasowanie. I ani się obejrzysz a robisz za opiekunkę i haushilfe.
Zmuszanie nie wiem jak wychodzi, ale czytam poniektóre posty to krzykiem lub straszeniem zjazdem. A nie wszystkie mogą sobie na to pozwolić i wtedy masakra. Jak wyczują desperację to masz harówę.
Tak. W umowie mam mycie okien u PDP. Tyle, że mnie samą denerwują brudne. Poza tym przyjechałam to dom miałam na błysk zrobiony. Teraz tylko pilnuję, żeby nie zapuścić. Przy 2 osobach to tego sprzątania nie jest wiele.
Ofertę dostałam szybko. Tyle, że ja zaczęłam szukać jak jeszcze kursu nie skończyłam. Zaczęłam na konie lipca (po 25), a wyjechałam 21.08. Ofertę dogadaną miałam już 10.08. Potem czekałam na wyjazd.
20 grudnia 2014 20:16
Jolek

Ostatnio u pdp, byla lekarka przyjaciolka corki pdp. I jak one obie byly u niej no to ja naturalnie mam czas wolny, a w du*** mialam. Musialam obsluzyc Pania doktor robic herbatke etc. i dupa zaraz byla pora gotowania obiadu. A ja jestem opiekunka,a nie jakas sluzaca, ktora z tacka zapiernicza zeby zrobic herbatke przyjaciolce corki .

Ja w takich przypadkach szykuję wszystko a potem z uśmiechem się żegnam i mówię, ze idę na przerwę i będę o 15. Potem wychodzę. Jeśli przychodzą w czasie mojej przerwy 12.30-15 to nawet nie wychodzę. Tak robiłam od początku i wszystkim pasuje. To czas dla mnie. Najczęściej idę do ogrodu (jak ciepło), albo śpię lub czytam na lapki.
20 grudnia 2014 20:19 / 4 osobom podoba się ten post
slonecznie

Tak, pierwszy.

To Ci poradzę - rob to co masz w umowie, ale nie wyszczegolnią Ci wszystkich prac,są takie czynności,ktore wykonujesz z własnej woli.Ja np. myje okna nie dlatego,że mi ktos kaze, ale lubie jak jest w domu czysto i nie musze sie zastanawiać czy pada deszcz, czy mi sie tylko tak wydaje.Jak jest ok na Stelli doceniaja opiekunke,szanuja to robie cos ponad plan.Nic nie planuj i nie ustawiaj jak zajedziesz to zobaczsz ze ustalenia  rozmijają sie z tym co zastaniesz (tak czesto bywa,ale nie musi).Narazie to staraj sie o taka sztele gdzie w nocy nie będziesz musiała wstawać wielokrotnie.I nie sugeruj sie tymi wspaniałymi sztelami gdzie sie nic nie robi a tylko warunki stawia.Sporo lat juz pracuje i dopiero teraz po raz pierwszy mam taka pdp przy ktorej odpoczywam.Życze Ci jak najlepiej.Nie odkładaj wyjazdu, bo nigdy nie wiadomo czy nie odmowisz własnie takiej oferty - na ktorej bedzie Ci sie dobrze pracowało.
20 grudnia 2014 20:22 / 2 osobom podoba się ten post
slonecznie

WSTENGA- no właśnie tego nie rozumiem, bo piszesz: "Nie ciąży zrobienie obiadu dla kogoś kto to doceni,
ale wkurza jak musisz robić za służącą." Użyłaś słowa "musisz" i kilka osób wcześniej też pisało używając
tego słowa- to przypadek, czy opiekunki faktycznie są przymuszane??Jeśli tak, to jak? Pytam, bo ja bym powiedziała
"nein" i tego bym się trzymała-jak mogli by mnie zmusić do zrobienia czegoś ponad umowę?
Jak masz w umowie sprzątanie domu, to myjesz też okna? A ile ci zajęło zanim na tę ofertę trafiłaś?? Mnie też
się jakoś bardzo nie śpieszy, ale ponieważ tak czy siak muszę się z tym zmierzyć i wyjechać, wiec im szybciej tym
mniej stresu.

Ja Ci napisze, jak wygląda "przymuszanie" u mnie.
 
Mam pod opieką babcię, którą często odwiedza córka z mężem.
Nie mam ich w umowie.
 
Czasem wpadają w porze obiadowej,czasem na śniadanie....
Moja podopieczna to taka dobra kochana mamusia,u której zawsze cos się znajdzie.
 
Jak specjalnie mam "za  malo" obiadu,moja PDP bardzo chętnie oddaje swoją porcję. Zdarzyło mi się,ze my bylysmy juz po obiedzie,to rodzinka zjadła kiełbaski,które miałam w lodowce.
Jeśli mam wiecej obiadu i cieszę się,ze będzie na nastepny dzień,mamusia pakuje córce do domu....
 
Normą jest wspólne picie kawy,"ciastowanie".... Barbara zrobi kawę....
 
Oni po prostu wpadają do mamy,do rodzinnego domu.....
 
A jak z tym walczyć,skoro moja poprzedniczka nic z tym nie robiła? Z podanego źródła wiem,ze jak nie miała więcej obiadu przygotowanego,to biegła do sklepu szybko kupić.
 
 
Czasem to wiec walka z wiatrakami.....
20 grudnia 2014 20:24 / 2 osobom podoba się ten post
slonecznie

WSTENGA- no właśnie tego nie rozumiem, bo piszesz: "Nie ciąży zrobienie obiadu dla kogoś kto to doceni,
ale wkurza jak musisz robić za służącą." Użyłaś słowa "musisz" i kilka osób wcześniej też pisało używając
tego słowa- to przypadek, czy opiekunki faktycznie są przymuszane??Jeśli tak, to jak? Pytam, bo ja bym powiedziała
"nein" i tego bym się trzymała-jak mogli by mnie zmusić do zrobienia czegoś ponad umowę?
Jak masz w umowie sprzątanie domu, to myjesz też okna? A ile ci zajęło zanim na tę ofertę trafiłaś?? Mnie też
się jakoś bardzo nie śpieszy, ale ponieważ tak czy siak muszę się z tym zmierzyć i wyjechać, wiec im szybciej tym
mniej stresu.

Jak? Ano tak:mówi ci podopieczna, że jutro przyjdzie wnuczka  na obiad( jak zwykle zreszta w każda środę!). Zastałaś ten denerwujacy porządek po poprzedniczce, która sprawy od razu nie załatwiła i robisz to samo dla świetęgo spokoju, bo jak powiesz nie , to moze się zdarzyć , że będzie dość niemiło, a to jest psychicznie bardzo obciążająca perspektywa, więc robisz sobie za i przeciw i wychodzi, że gotujesz:)
20 grudnia 2014 20:25
No dokładnie....
20 grudnia 2014 20:35 / 2 osobom podoba się ten post
żaba

Jak? Ano tak:mówi ci podopieczna, że jutro przyjdzie wnuczka  na obiad( jak zwykle zreszta w każda środę!). Zastałaś ten denerwujacy porządek po poprzedniczce, która sprawy od razu nie załatwiła i robisz to samo dla świetęgo spokoju, bo jak powiesz nie , to moze się zdarzyć , że będzie dość niemiło, a to jest psychicznie bardzo obciążająca perspektywa, więc robisz sobie za i przeciw i wychodzi, że gotujesz:)

Ale ja się tez nauczyłam od fajnych doświadczonych koleżanek jak czasem zręcznie odmawiać czynności bezumownych; 1. mycie okien nie moge , bo moje ubezpieczenie nie zakłada takich prac. 2. nie piekę , bo nie umiem 3. raz drugi zrobisz obiad bardziej niż nieco przesolony nieco przypalony i wnuczka  juz nie w każda środę przychodzi
20 grudnia 2014 20:37
basiaim

Ja Ci napisze, jak wygląda "przymuszanie" u mnie.
 
Mam pod opieką babcię, którą często odwiedza córka z mężem.
Nie mam ich w umowie.
 
Czasem wpadają w porze obiadowej,czasem na śniadanie....
Moja podopieczna to taka dobra kochana mamusia,u której zawsze cos się znajdzie.
 
Jak specjalnie mam "za  malo" obiadu,moja PDP bardzo chętnie oddaje swoją porcję. Zdarzyło mi się,ze my bylysmy juz po obiedzie,to rodzinka zjadła kiełbaski,które miałam w lodowce.
Jeśli mam wiecej obiadu i cieszę się,ze będzie na nastepny dzień,mamusia pakuje córce do domu....
 
Normą jest wspólne picie kawy,"ciastowanie".... Barbara zrobi kawę....
 
Oni po prostu wpadają do mamy,do rodzinnego domu.....
 
A jak z tym walczyć,skoro moja poprzedniczka nic z tym nie robiła? Z podanego źródła wiem,ze jak nie miała więcej obiadu przygotowanego,to biegła do sklepu szybko kupić.
 
 
Czasem to wiec walka z wiatrakami.....

Faktycznie bardzo ciężko tutaj powiedzieć:nie rusz, to moje.
Pewnie bym się bała, denerwowała, ale tak mam, ze jak mnie coś uwiera to mówię i pewnie bym powiedziała
grzecznie, ze o.k. mogą jeść, ale to jest moje jedzenie do końca tyg., zapewnione umową, wiec jak mi zjedzą
te kiełbaski, to niech zostawią mi ich rownowartość w euro bo ja głodna chodzić nie będę. Myślę, że to nie jest
często nawet złośliwość tych rodzin, tylko lenistwo=brak zastanowienia się, ze opiekunka też musi normalnie jeść
i odpoczywać. Odpoczywać tym bardziej bo praca męcząca.
 
WSTENGA- piszesz o straszeniu krzykiem i straszeniu wczesniejszym zjazdem przez rodziny. Widzę, jakie to ważne teraz, żeby wyjechać odpowiednio wcześniej,nie jak już nie ma za co żyć=tak by w razie czego móc na spokojnie stellę zmienić.
Kilka rzeczy już wiem: potrzebuję sobie listę rzeczy na które się zgadzam przygotować, te na, które ew. mogę się zgodzić,
i kilka uprzejmych, ale stanowczych wyrażeń po niemiecku do ew. postawienia granic jakby mi na głowę próbowali wejść.
Mleczko- rozumiem, że po prostu nienastawiać się na nic z góry. Ale jak pisałaś w innym wątku i ja myślę, ze to dobry pomysł,
zaraz po przyjeździe usiąść i ustalić warunki z opiekunem prawnym PD.
 
I najważniejsze: tak w rozmowie z agencją jak i rodziną zachować spokój, spokój i jeszcze raz spokój. Jak wyczują emocje,
to niestety, ale często, mogą chcieć to wykorzystać. Spokój i zdecydowanie i szanowanie siebie jako człowieka.
Dzięki za wsparcie:)
 
20 grudnia 2014 20:38 / 2 osobom podoba się ten post
żaba

Ale ja się tez nauczyłam od fajnych doświadczonych koleżanek jak czasem zręcznie odmawiać czynności bezumownych; 1. mycie okien nie moge , bo moje ubezpieczenie nie zakłada takich prac. 2. nie piekę , bo nie umiem 3. raz drugi zrobisz obiad bardziej niż nieco przesolony nieco przypalony i wnuczka  juz nie w każda środę przychodzi

To komu Ty gotujesz,ze możesz umyslnie przesolić czy przypalić.To juz kpiny.Nie mozesz powiedziec szczerze,że nie chcesz gotować dla wnuczki w środe obiadu.
20 grudnia 2014 20:41 / 4 osobom podoba się ten post
żaba

Jak? Ano tak:mówi ci podopieczna, że jutro przyjdzie wnuczka  na obiad( jak zwykle zreszta w każda środę!). Zastałaś ten denerwujacy porządek po poprzedniczce, która sprawy od razu nie załatwiła i robisz to samo dla świetęgo spokoju, bo jak powiesz nie , to moze się zdarzyć , że będzie dość niemiło, a to jest psychicznie bardzo obciążająca perspektywa, więc robisz sobie za i przeciw i wychodzi, że gotujesz:)

po przyjezdzie na takie miejsce po przekazaniu obowiazkow (gotowanie dla wnuczki) przy pierwszej okazji mowie ze to nie nalezy do obowiazko moich
20 grudnia 2014 20:42
żaba

Jak? Ano tak:mówi ci podopieczna, że jutro przyjdzie wnuczka  na obiad( jak zwykle zreszta w każda środę!). Zastałaś ten denerwujacy porządek po poprzedniczce, która sprawy od razu nie załatwiła i robisz to samo dla świetęgo spokoju, bo jak powiesz nie , to moze się zdarzyć , że będzie dość niemiło, a to jest psychicznie bardzo obciążająca perspektywa, więc robisz sobie za i przeciw i wychodzi, że gotujesz:)

Jakie szczęście, że mój niemiecki podstawowy+ jest, a na czas wyjazdu będzie komunikatywny.
Ja po prostu nie będę rozumieć za wiele :D to se gadać może. "Boli mnie głowa, idę do siebie na pół godziny bo
nie wytrzymam z bólu" się nauczę i dam radę:D O już ja sobie takie hasła obcykam przed wyjazdem i nie pozwolę
jakieś hexie po sobie jeżdzić.
20 grudnia 2014 20:48 / 4 osobom podoba się ten post
slonecznie

Jakie szczęście, że mój niemiecki podstawowy+ jest, a na czas wyjazdu będzie komunikatywny.
Ja po prostu nie będę rozumieć za wiele :D to se gadać może. "Boli mnie głowa, idę do siebie na pół godziny bo
nie wytrzymam z bólu" się nauczę i dam radę:D O już ja sobie takie hasła obcykam przed wyjazdem i nie pozwolę
jakieś hexie po sobie jeżdzić.

moje zdanie takie jest:teoretycznie z pozycji pobytu w pl nieraz latwo planowac co powiem a co nie,co zrobie a co nie w de.po przyjezdzie zycie niejednokrotnie weryfikuje postanowienia nasze....jezdze juz 4 rok i roznie to z tymi moimi granicami bywa...to ze obcykasz hasla to nie wszystko.jedziesz do pracy no i niestety nie ty do konca karty rozdawac bedziesz...ale fajnie ze masz w sobie tyle optymizmu bo on niezbedny jest w naszej robocie