Kontrowersyjny temat - Opiekunka czy służąca?

16 stycznia 2015 18:35
Pytane jest jedno co oznacza stwierdzenie "dobra opiekunka"? Uważam ,że wszystkie tu jesteśmy dobrymi opiekukami ,angażujemy się w życie podopiecznego , przeżywamy ich rozterki , choroby ... My ma troche inna mentalnosc, w wiekszości jesteśmy odpowiedzialne i rzetelnie wykonujemy swoje obowiązki. Moje odczucie jest takie ,iż zgrzyty pojawiają się na płaszczyźnie opiekunka - agencja , jak to faktycznie jesteśmy zatrudnione - jako opiekunki osob starszych i chorych czy jako pomoc domowa ?
16 stycznia 2015 18:39
mleczko47

Ja też pojechałam z po żal się językiem i to nie ja sama.Wejdż na topik "Na wyjeżdzie 1" to zobaczysz kto bez jezyka jechał.Same sobie fundowałyśmy taki los.Firmy wogóle nie proponowały zadnych kursów w zakresie nauki języka.Nie ma co polecać takich wyjazdów, ale kto musi to i tak pojedzie.

Ale ja myślałam o kursach przygotowawczych do czynności opiekuńczo-pielęgnacyjnych, a nie językowych. Z językiem nie miałam problemu
16 stycznia 2015 18:42
Zofija

Ale ja myślałam o kursach przygotowawczych do czynności opiekuńczo-pielęgnacyjnych, a nie językowych. Z językiem nie miałam problemu

też to mialam na mysli tylko niedopisałam Zosiu:) sorry
16 stycznia 2015 19:08 / 7 osobom podoba się ten post
Alina

Esmeraldo  !  A co  powiesz na wysłanie niemówiącej prawie po niemiecku kobiety do złośliwej niewidomej z depresją. To jest dopiero hardcor. Mam właśnie ten "zaszczyt" być taką osobą. Też liczyłam na to, że pomoże mi angielski i pomógł. Miałam to szczęście w nieszczęściu, że córka pdp mieszkała dwa lata w USA . Nie przesadzajmy to "narzecze" wśród dzieci naszych pdp, które mają około 70 lat nie jest aż tak bardzo rozpowszechnione. Kiedyś może i się uczyli ale wielu nie pamięta. Za drugim razem też miałam szczęście bo z kolei syn mojej pdp będący jej opiekunem prawnym ponad 20 lat przepracował poza granicami Niemiec, jego językiem kontraktowym był angielski  tak, że też rozmawiałam z nim po angielsku. Dopiero praktycznie teraz mówię po niemiecku nie podpierając się angielskim. Nie uważam, że źle zrobiłam decydując się na wyjazd ze słabą albo wręcz bardzo mizerną znajomością języka. Dałam radę. U mojej pierwszej pdp byłam prawie pół roku. Powiedziałam sobie, że nie wyjadę stąd dopóki nie nauczę się komunikować po niemiecku i słowa dotrzymałam. Ja dopinguję wszystkim tym dziewczynom, które jadą do pracy i to nie ważne czy znają, czy nie znają język. Życie zmusza nas do różnych wyborów, czasem ten jest akurat najlepszy. Wiem po sobie aczkolwiek łatwo nie było.

Alinka , nic nie powiem bo sama pojechalam w taki sposób. Bez przygotowania. Na wioche do malzenstwa agresywnych (tylko babcia w sumie) alkoholikow z demencja. Wieczne wojny, awantury a rodzina przyjezdzala kiwala i jechala spowrotem. Tez dalam rade :) Duzo pomogly mi dziewczyny tu na forum. Wspieraly, pocieszaly, czesto tlumaczyly jak nie moglam odnalezc znaczenia slow jakie tamm dziadki do mnie wypowiadali. Dzieki temu plus moich obserwacji szybko tez sie nauczylam co to znaczy sie byc opiekunka a nie putzfrau, nasze kobitki postawily mnie do pionu :) Teraz juz bogatsza o tą wiedze, z bogatszym słownictwem w ciaglej nauce jestem w innym kranscu tego landu, u innego podopiecznego i mam jak u Pana Boga za piecem. Mąż sie śmieje ze w naturze wszystko się równoważy i to moje wynagrodzenie za tamtych dziadkow. Łatwo i lekko nie bylo, ale tez bede ich wspominac z sentymentem jako moja pierwszą stele, poza tym nawet w najgorszym miejscu tez sa chwile fajne i mile.
18 stycznia 2015 21:39 / 3 osobom podoba się ten post
mleczko47

Akurat czytałam "Na wyjeżdzie 1" razem z benita zaczynałyscie prace i wymiane postow  dotyczących nauki języka niemieckiegi.To było dawno temu, wtedy pewnie moderatorem na naszym forum był dziadek obecnego moderatora:) Stare czasy a jak sie fajnie posty czyta - takie niewinne,subtelne.Ach ............ :-)))))

Wywołana wspomnieniami przyznaję, że początki były trudne. Był rok 2011 i początki tego forum. Tak sie uczyłam języka, że dzis nie moge uwierzyć, że to ja. Jestem żywym przykładem, że kto musi - ten i może, Nawet po 50-tce. Andejka była jedną z tych, które mnie dopingowały i towarzyszyły w bojach. Ona juz była obcykana z językiem - i pamiętam, jak jej tego zazdrościłam. Ucze się zresztą do tej pory, ale juz nie tak intensywnie - bo dogaduje się bardzo dobrze.
Ale masz racje, Mleczko, charakter tego forum był subtelniejszy. może i były jakies niesnaski, ale ja w nich nie uczestniczyłam. Ze mna nie da sie wejść w konflikt - co mi sie nie podoba - zostawiam to i ide swoją drogą.
18 stycznia 2015 21:51 / 3 osobom podoba się ten post
No:)Ty Benitka to normalnie świeciłaś przykładem,że taka zawzięta na tę naukę ,uparta i proszę.Dam głowę ,że dziś szprechasz lepiej ode mnie,ja za leniwa na taka systematycznośc:)
18 stycznia 2015 21:56 / 3 osobom podoba się ten post
kasia63

No:)Ty Benitka to normalnie świeciłaś przykładem,że taka zawzięta na tę naukę ,uparta i proszę.Dam głowę ,że dziś szprechasz lepiej ode mnie,ja za leniwa na taka systematycznośc:)

Toż napisałam, że sama sobie się dziwię. Schprecham. Pewnie nie lepiej od Ciebie, ale daję rade.
08 października 2015 21:59 / 10 osobom podoba się ten post
U mojej pdp budzę się o 7,30 a o 8oo jestem już gotowa. Pdp jeszcze śpi. Przekonałam ostatni córki, żeby jej nie zrywać o 8oo rano. Bo skoro sobie pochrapuje smacznie a chodzi późno spać, to nie widzę sensu żeby ją na siłę budzić, tylko dla zasady. Po oprzytomnieniu i odklejeniu się od podusi wchodzimy na wagę, tzn. babcia wchodzi po czym pakuje się na rolatorek i do łazienki. Pomagam się jej ubrać, pończoszki no i zaczyna się pierwsza faza umierania. Ale nie ze mną te numery Bruner !! Zostawiam babcię przed lustrem żeby się wypacykowała czym tam chce i spadam, tak żeby broń Boże nie miała widza w mojej szlachetnej osobie. Skoro brak widowni, to nie ma komu swoich talentów prezentować. Jak co, to ma mnie zawołać. Potem śniadanko. Oczywiście pdp jest tak słaba, że nie może chlebusia do ust unieść. Trudno, ja jej mogę pokroić na mniejsze kawałeczki. Ewentualnie przygotować kanapeczkę. Ona biedaczka tę ciężką pracę pogryzienia papu musi wykonać sama. A że siedzę oko w oko z pdp to seans umierania trwa w najlepsze. Trudno, taka moja robota. Lubię teatr, no może troszkę inny ale na bezrybiu i rak ryba. Teraz już się nie dam. Raz chciałam być dobra dla babci i to był mój ostatni raz. O mało mnie cholera z butami nie „zjadła”. Nie na tym polega praca opiekunki, żeby się dała pdp „zjeść”. Tak więc spokojnie zjadam śniadanie dbając aby pdp miała wszystko pod ręką i tyle. Po śniadanku babcia drzemie w foteliku a ja mam pauzę. No chyba że trzeba do sklepu po drugiej stronie ulicy wyskoczyć ale toż to sama przyjemność. Ok 13oo obiadek i druga odsłona umierania. Ja po obiedzie mam wolne więc spadam szybko. Pdp jest w miarę samodzielna i może zostać w domu sama o ile siedzi w fotelu. Ale to teoria bo w praktyce lata wtedy po domu z rolatorkiem. Zastałam ja już parę razy tam, gdzie nie powinna być ;-))))) Pewnie mój pokój tez zaliczyła. Po południu pdp lubi zauważyć np. że fotografia źle stoi. Drżącą ręką wskazuje gdzie powinnam ją przestawić. Tylko raz dałam się jej nabrać. Na jej wieczne niezdecydowanie gdzie ??? powiedziałam, że ma zbyt mało ruchu i niech sama sobie poustawia. Albo poduszeczki na kanapie !! O dziwo, obrażona ale daje radę. Jak to opowiadam córkom to mają niezły ubaw. Wiedzą jaka jest mama. Ostatnio jedna z nich się popłakała co kompletnie nie wzruszyło pdp. O cholera !! pomyślałam sobie. To ty taki kwiatuszek jesteś babciu !! Po południu aktywizujemy pdp. Znaczy się jakiś spacerek po tarasie albo po mieszkaniu. Ale to jest uzależnione bardziej od jej humoru niż samopoczucia. Ona chce skupić na sobie całą uwagę. Widzę, że córy są zmęczone. Jedna mi powiedziała dzisiaj „przecież ja też mam swoją rodzinę, chciałabym w domu pobyć”. Pdp niestrudzenie wydzwania do nich wymuszając aby natychmiast rzuciwszy wszystko przyszły. I przychodzą. Na moment ale przychodzą. Jedna z nich jest codziennie wieczorem. Mnie wyganiają spać o 22oo a one siedzą z mamcią do 24, bo ona tak lubi. Ja to bym ją zapakowała do łóżeczka i tyle. Najlepsze co mogło mnie tutaj spotkać, to świadomość córek, że 24 godziny ze starszą osobą to jest masakra. Dzisiaj jest bezuch. Pdp kwitnie, bryluje i oczywiście zapomniała, że bardzo osłabiona powinna już umierać. Ale to nic straconego. Pewnie jutro z rana będzie umierała z podwójną siłą. Pdp mówi do mnie np. "jetzt ich essen". I żadne uwagi córek nie pomagają. Nie szkodzi, że z córkami rozmawiamy normalnie. Babcia swoje wie i tyle. Ciągle mówi do mnie używając bezokolicznika. Cieszę się, że po raz pierwszy rodzina widzi we mnie opiekunkę a nie kobietę do wszystkiego. To miłe.
08 października 2015 22:03 / 4 osobom podoba się ten post
Wiele można znieść, kiedy ma się oparcie i zrozumienie w rodzinie. Bo starszy człowiek to wiadomo - swoje fanaberie ma.
08 października 2015 22:13 / 3 osobom podoba się ten post
wichurra2

Wiele można znieść, kiedy ma się oparcie i zrozumienie w rodzinie. Bo starszy człowiek to wiadomo - swoje fanaberie ma.

Oj mają fanaberie, mają. Nie wiem tylko czy powinno się im na to pozwalać. Niby są dorośli ale często szkodzą sobie i otoczeniu. Gorzej niż z małymi dziećmi. Mam wrażenie, że odrobina dyscypliny robi im bardzo dobrze, zwłaszcza babciom. Trzeba być cholernie konsekwentnym. 
08 października 2015 22:16 / 3 osobom podoba się ten post
Opiekunka to jest wtedy, jak za wykonaną dodatkowo robotę  dostanie zapłatę.
Służąca to jest wtedy, jak za wykonaną dodatkowo robotę opiekunka usłyszy-dziękuję!
08 października 2015 22:18
Zależy od stanu umysłu, pdp oczywiście. Ja dla mojej jestem nie jedną służącą ale dwoma, czasmi awansuje i też mam służące. Poprzednia opiekunka tutaj radzi , krótko trzymać pdp. Jak? Ona w poniedziak nie pamięta córki która była dwa dni? Nie wie kim ja jestem ,ale jak żle zaakcentuje słowo to mnie przedrzeżnia. Wychodzę. jak wracam to st pani się cieszy.
08 października 2015 22:24
dorotee

Zależy od stanu umysłu, pdp oczywiście. Ja dla mojej jestem nie jedną służącą ale dwoma, czasmi awansuje i też mam służące. Poprzednia opiekunka tutaj radzi , krótko trzymać pdp. Jak? Ona w poniedziak nie pamięta córki która była dwa dni? Nie wie kim ja jestem ,ale jak żle zaakcentuje słowo to mnie przedrzeżnia. Wychodzę. jak wracam to st pani się cieszy.

Fakt, mnie się jeszcze pdp z bardzo "zakręconym" umysłem nie przytrafił/a. Całe szczęście. A może nie ?????
08 października 2015 22:24
dorotee

Zależy od stanu umysłu, pdp oczywiście. Ja dla mojej jestem nie jedną służącą ale dwoma, czasmi awansuje i też mam służące. Poprzednia opiekunka tutaj radzi , krótko trzymać pdp. Jak? Ona w poniedziak nie pamięta córki która była dwa dni? Nie wie kim ja jestem ,ale jak żle zaakcentuje słowo to mnie przedrzeżnia. Wychodzę. jak wracam to st pani się cieszy.

Bo myśli,że trzecia córka w odwiedziny przyszła.
08 października 2015 22:26 / 1 osobie podoba się ten post
Mycha

Fakt, mnie się jeszcze pdp z bardzo "zakręconym" umysłem nie przytrafił/a. Całe szczęście. A może nie ?????

Jak nie jestem zbyt zmęczona już , to sobie dobrze daję rady, teraz wymiękam powoli, czas na zmiany.