16 kwietnia 2015 23:48 / 7 osobom podoba się ten post
Opowiem wam ciekawą historię, w poniedziałek rano przyjechał do mnie mąż, w czwartek miał wyjechac na nowe miejsce pracy, we wtorek zadzwoniła jego szefowa z niemieckiej agencji, Polka mieszkająca tutaj na stałe, wiedziała, ze jest tu w DE na miejscu u mnie, i mówi Panie Jarku potrzebuje pomocy, opiekunka na nowej steli leży pijana, wiem, ze jest Pan u żony no i takie tam......, ale bardzo Pana proszę, jak będzie wszystko ok może Pan zostać na dłużej jak coś nie tak do czwartku i na swoje miejsce, więc ok zgodził się, zła byłam jak cholera, no bo były inne plany na te 3 dni razem, ale ok, wsiadł w pociąg dojechał do Wurzburga 100 km, szefowa po niego przyjechała i dalsze 60 km razem, dziura zabita dechami, no ok to nie problem, stają pod wskazanym adresem, nadmieniam, że szefowa swojej steli nie widziała wcześniej na oczy, super dom, wyremontowany, wychodzi facet w średnim wieku i mówi, że to trochę dalej, to jakiś siostrzeniec czy bratanek pacjenta, więc ida razem, stoi rudera, no ok, otwieraja drzwi a tam pobojowisko, trudno to opisac nawet, wszędzie puste butelki, tony butelek, ciuchów, śmieci, niebyło nawet jak przejść żeby się nie podtknąć, mówił, ze takiego syfu jeszcze nie widział, ze piwnice to apartamenty w porównaniu z tym domem, smród, zimna woda, łazienka bez światła, bojler zepsuty, popodstawiane słoiki do kapiącej wody, ściany czarne, okna bez widoku na świat, nie ma gdzie swobodnie stanąć, usiąść a co dopiero położyć się, garnki, szklanki, wszytsko nie myte od chyba roku z pozasychanym jedzeniem, to jedno wielkie śmietnisko, dziadek leżący, zdrowy na umyśle, mysliwy, wszedzie pełno cukru, butki do wińska, jedzenie pokupowane owszem ale leżące w tych śmieciach na blatach kuchennych, opiekunka leżąca w niby łóżku jeśli można to tak nazwać dosłownie w śmietnisku, niekumata, nie mogąca utrzymac się na nogach, nos, czoło obdarte, nie ma się co dziwić potykała się na śmietnisku, przyszła jeszcze siostrzenica czy bratanica z dziewczynką 15-16 letnią przynieśc kod do internetu, nowe BMW, markowe ciuchy wszyscy, zdziwieni o co chodzi, uśmiechnięci, oczywiście usłyszeli parę słów od agencji i że jeśli nie posprzątają, chociaż mąż twierdzi, ze samo posprzątanie nic nie da, umowa zostanie zerwana, dziadek z cewnikiem, aparatem tlenowym, dwa razy dziennie pflegedinst, jedzenie to jogurt, słoiczek jak dla dziecka HIPP i winko do popijania przy zażywaniu leków, insuliny, ale to decyzja rodziny, umowa była ze mąż zostanie do czwartku jeśli coś teraz zrobia, przebrali łóżko, nowa pościel, materac strach usiąść, odkurzyli męża pokój, większe śmieci wykopali dosłownie na przedpokój, pojawiły się robaczki i tak po chwili ja z córką mojej podopiecznej pojechałam o 21,30 160 km po męża, umowa niby została zerwana, ale czy na pewno nie wiem, opiekunka zawieziona do biura, bo człowieka na dworcu się nie zostawia, ale nawet nie chciała wcale opuszczac tego przytulnego miejsca, dobrze jej było przecież, całe dnie w łóżeczku, takie to rzeczy się dzieją nawet i tu, nie do pomyślenia i nie do uwierzenia, dziewczyna 36 lat, pierwszy raz, rodzina aż trudno nazwać tych ludzi ludzmi, ale ja męża jeszcze odzyskałam przed kolejną rozłąką :)