Pochwalijki #2

10 sierpnia 2015 19:22 / 1 osobie podoba się ten post
dorotee

Nie moge już cytować odnośnie zmian u pdp z demencją. napisalam, zmiany wydają mi się mniej złe niż stała opiekunka, długo i często. Doświadczylam już takiego dramatu przyzwyczjenia do stałej, pierwszej opiekunki. Pdp potrafiła płakać za nią aż do przyjazdu, a kiedyś opiekunka ukochana postanowiła pracować w PL. To się działo. To był przypadek skrajny.  Z tego względu wydaje mi się że lepiej przyzwyczić chorego , że osoba pielęgnująca go się zmienia. Chronimy tą starszą , slabszą osobę. Moja pdp żyje w swoim świecie , i zawsze miała różne dziewczyny. Zero emocji, no prawie:)

Sama wiesz,że kazdy przypadek jest inny i każda z nas ma inne doswiadczenie.Ale mozna opisac swoje odczucia nie wywołując agresji.I tak to obie robimy.

10 sierpnia 2015 19:23 / 1 osobie podoba się ten post
amelka

Jolek, nie bierz ze sobą zbyt dużo pieniędzy, to znaczy zabierz więcej niż chcesz wydać. :-))
Zbyt ciężko pracujesz, żeby na zbędne przedmioty wydawać. Kupuj rozważnie i tylko to, co naprawdę potrzebne jest. 
Zanim coś zdecydujesz, że kupisz, zastanów sie dwa razy.
Ja też jestem szczęśliwa, żeś Ty szczęśliwa.
Jak powiedziała M. Monroe "pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy". 

I trafne inwestycje
10 sierpnia 2015 19:24 / 2 osobom podoba się ten post
Pochwalam się, że slucham "Piersi".
Chyba mnie pogięlo, ale nie dość, że mnie się to podoba, że stwierdzam, że mnie to jest teraz w danym momencie bardzo potrzebne.
10 sierpnia 2015 19:26 / 1 osobie podoba się ten post
amelka

Pochwalam się, że slucham "Piersi".
Chyba mnie pogięlo, ale nie dość, że mnie się to podoba, że stwierdzam, że mnie to jest teraz w danym momencie bardzo potrzebne.

A nie lepiej chirurg od piersi
10 sierpnia 2015 19:29
mleczko1

A nie lepiej chirurg od piersi:-)

a w kolejce już czeka....Iwan Komarenko )))
i Don Wasyl."=-))))
Tańczyć mnie się chce przy muzyce polskiej i radosnej.
Don Wasyl nie wiem, czy Polak, ale też mnie się podoba teraz.
10 sierpnia 2015 19:34 / 1 osobie podoba się ten post
amelka

a w kolejce już czeka....Iwan Komarenko :-))))
i Don Wasyl."=-))))
Tańczyć mnie się chce przy muzyce polskiej i radosnej.
Don Wasyl nie wiem, czy Polak, ale też mnie się podoba teraz.

zaglądaj na topik z muzyka:) jest tam cos dla Ciebie i do tańca też.
10 sierpnia 2015 19:37
mleczko1

zaglądaj na topik z muzyka:) jest tam cos dla Ciebie:-) i do tańca też.

Tylko, że nie chce mnie się to otwierać i nie wiem dlaczego.
A teraz słucham he, he, he zespołu Bolter..."daj mi tę noc".
i po raz pierwszy też mi się to podoba "-))
10 sierpnia 2015 21:29 / 2 osobom podoba się ten post
Ona_Lisa

Jeszcze sobie kup
Raki i Haki
Amelka nie zapominaj, ze w pracy jestes he hee
:))
Taka Stella, to luksus

Tak, ale jest hexe, która to miejsce psuje, a jej misją i życiowym motto jest niszczenie ludzi.

Rków i haków nie kupię.  Nie ta kondycja. Jak zchciało się mnie zostać opiekunką, to teraz i mam wspomnienie tylko o prawdziwym chodzeniu po górach i zdobywaniu szczytów. 
A góry z góry są tak piekne, że nic piekniejszego ponad ten widok.
Och, rozmarzyłam sie wielce. 
10 sierpnia 2015 21:31 / 14 osobom podoba się ten post
Chwalę się swoimi Sąsiadami.
Zasługują na to, żeby inni się o tym dowiedzieli, jakimi wspaniałymi Ludźmi są. Wszyscy, bez wyjątku, czyli 9 rodzin.
Tak było od samego początku, czyli od 35 lat i trwa do dziś mimo, że już kilku Osób nie ma wśród nas, między innymi i moich Rodziców, ale wzajemna pomoc pozostała.

Wszyscy możemy na siebie zawsze liczyć. Wielu Sąsiadów jest już w dosyć podeszłym wieku, ale jak zajdzie potrzeba, to wiedzą, że inni pomogą. A to zrobią zakupy, zawiozą do lekarza, często naprawią usterkę, podzielą się upieczonym ciastem.

Wyobraźcie sobie, że co roku - nie mając ogródka - mamy mnóstwo ogórków, pomidorów, fasolki szparagowej, jabłek i śliwek róznego kalibru i kilkanaście słoiczków już gotowych dżemów, a w październiku grzyby, często już oczyszczone i przygotowane do suszenia.
Bywa tak, że nie jesteśmy w stanie tego spożytkować, bo - jak wiecie - za dużej Rodziny to ja nie mam, więc podajemy dalej.
Kiedy wyjeżdżamy, bez żadnych obaw zostawiam klucz Sąsiadce z naprzeciwka, ale zaufanie mam do wszystkich jednakowe. Jednak, gdy rura pęknie, to jednak Ona ma najbliżej.
Powiem Wam jeszcze, że klatka schodowa była malowana 8 lat temu, a wygląda wciąż tak samo. Czyściutko jest, bo w końcu to nasze.

Teraz wiem, dlaczego - kiedy 5 lat temu odszedł mój Tata - wszyscy się nas pytali, co robimy z mieszkaniem i usilnie prosili, żebyśmy to my tam zamieszkali, bo to nigdy nic nie wiadomo.
Mimo, że jestem typem samotnika, to uwielbiam czuć, że za każdą ścianą Ktoś jest i naprawdę nigdy mi nie przeszkadza, że coś gdzieś stuknie, puknie, czy zatrzęsie się sufit, kiedy u góry wywróci się na panele barowy stołek. To daje mi w pewnym sensie poczucie bezpieczeństwa.

Jestem przekonana, że Wy też macie tak wspaniałych Sąsiadów i wiem, że to może nie na Forum, ale chciałam się z Wami podzielić swoją taką refleksją na urlopie po tym, kiedy to znowu dziś zostaliśmy obdarowani dwiema reklamówkami papierówek.
10 sierpnia 2015 21:41 / 6 osobom podoba się ten post
A ja mam tutaj w De sąsiadke-Opiekunkę. Osobę wspaniała, życzliwą, dobrą i pracowitą.
Pomimo, że nie mam ogródka, mam ogórki na mizerie, konserwowe w słoikach i dzisiaj zrobiłam na kiszone.
Uwielbiam z Nią rozmawiać o wszystkim i wiem, ze to naprawdę dobry, co tam dobry, ze to bardzo dobry Człowiek jest.
Dziękuję za szczęście, które pozwoliło mi spotkać tę Osobę.
A i moją ukochaną natkę pietruszki też mam. 
10 sierpnia 2015 21:49 / 14 osobom podoba się ten post
Nie będe binorku cytowała, bo za długie.
Ja u siebie mieszkam od ok.25 lat. Z sąsiadami mam dobre stosunki, ale typowo grzecznościowe, ot, dzień dobry itp.
Kilka lat temu złamałam małego palca u stopy. Byłam unieruchomiona i to dokumentnie. A ponieważ mieszkam sama, to marnie to wyglądało jesli chodzi o zakupy, gotowanie, czy choćby wynoszenie śmieci. I wtedy okazało się, jak wspaniali ludzie mieszkają na klatce.
Jeden sąsiad robił mi co 3 dni zakupy, co więcej, stwierdził,że na złamanie dobre są grejpfruty ( piewsze słyszę, no ale niech mu będzie) i kupował mi grejpfruty - na swój koszt. Nie chciał zwrotu za te grejpfruty, naprawdę nie wiem, dlaczego. Miałam tych grejpfrutów pełno, jadłam kilogramami i je polubiłam. Do dziś je uwielbiam. :)
Kolejna sąsiadka przynosiła ugotowane przez siebie obiady, nie codziennie, ale raz na kilka dni miałam pyszną, gorącą zupę, jakieś pieczone ciasteczka, albo coś na kolację na ciepło. Kolejna sąsiadka, młoda dziewczyna z najwyższego piętra przychodziła odebrać ode mnie śmieci do wyniesienia.
Inni sąsiedzi też pomagali, jak mi nagle zabrakło toaletniaka, to jeszcze inna sąsiadka poleciała w te pędy i w 5 minut miałam upragniony towar pierwszego użytku. Codziennie ktoś pukał i pytał w czym mi pomóc.
Przyznam szczerze, byłam w ciężkim szoku. Ogółem w pomoc dla mnie zaangażowało się 5 rodzin, połowa klatki schodowej.
I byli, czy też raczej są to ludzie, z którymi wcześniej nie łaczyły mnie żadne więzy, nie byliśmy zaprzyjaźnieni, nie wpadaliśmy do siebie na kawkę i pogaduchy, nic z tych rzeczy.
Nie do końca wiem, skąd ta sympatia dla mnie, wprawdzie ja z ludźmi staram się dobrze żyć i zawsze z uśmiechem się witam, no ale wcześniej nie zauważyłam,żebym była jakoś szczególnie lubiana.
Bardzo jestem wdzięczna tym wszystkim ludziom.


10 sierpnia 2015 22:06 / 6 osobom podoba się ten post
Mam tylko dwóch najblizszych sąsiadów, ale nie narzekam.
Jak u Karguli i Pawlaków. 
Jak potrzeba zaorać kawałek działki ( a sporawa jest) to sąsiad małym traktorkiem zrobi.
Jak za to pszcyoły wyroją się do sąsiadowego ogródka, oooooo to wtedy nie podchodź, taki zły. 
Ale dwa słoiki miodu załatwiaja temat. 
Jak pies sąsiada dwie kury ściągnął siedzące na gałezi jabłoni nieopodal sąsiadowego płotu, to trzy w zamian inne otrzymałam.
Ale mój kot za to 'obrabiać" sąsiadowe myszy zmuszony jest dla zgody. 
Jak wyjeżdżamy na wczasy jakowe, to sąsiad nieocenionym stróżem jest. Bo ten drugi odgrodzony murowanym płotem jest i nie widać nic zbytnio, tylko wejście, czyli furtkę na ogród widzi. 
I tem sposobem wie, kto kiedy, dokąd i z kim. )
Ale to dobre strony też i ma.
jak kiedyś posaziłam żywopłot, to po powrocie z pracy ze zdziwieniem stwierdziłam, że zniknął. Sąsiadka weszła na moją posiadłość wiadomą jej tylko dziurą w płocie i wyjęła krzaczki razem z ziemią i zagrabiła ową porządnie.
I co? Awanturować się bedę o jakieś roślinki? Sąsiadka wiekowa już, musi mieć jakieś zainteresowania. ))




11 sierpnia 2015 20:22 / 5 osobom podoba się ten post
Kolejne tygodnie zapowiadają się bardzo miło. Właśnie czekam na moją córcię. Jedzie już busikiem do mnie i właśnie minęła niemiecką granicę. A jutro mam wolne i wybieramy się na zwiedzanie Bad Rottenfelde.
11 sierpnia 2015 20:41 / 1 osobie podoba się ten post
WSTENGA

Kolejne tygodnie zapowiadają się bardzo miło. Właśnie czekam na moją córcię. Jedzie już busikiem do mnie i właśnie minęła niemiecką granicę. A jutro mam wolne i wybieramy się na zwiedzanie Bad Rottenfelde.

Bawcie się dobrze  wiem jakie to cudowne uczucie jak się czeka kiedy kochaną '' szarańczę'' przytulisz. Tutaj gościłam moje wnuki z córką i zięciem , Mańka mieszka niedaleko , ale ze średnią nie widziałam się pół roku i też już okropnie tęsknię .Nie uduś tylko dziewczyny 
11 sierpnia 2015 20:55 / 1 osobie podoba się ten post
Evvex

Bawcie się dobrze :aniolki: wiem jakie to cudowne uczucie jak się czeka kiedy kochaną '' szarańczę'' przytulisz. Tutaj gościłam moje wnuki z córką i zięciem , Mańka mieszka niedaleko , ale ze średnią nie widziałam się pół roku i też już okropnie tęsknię .Nie uduś tylko dziewczyny:-) 

Nie grozi jej. Będzie w nocy 2-3. A ja o tej porze to "obecna nieprzytomna". A i tłuc się w nocy nie wypada. Tak, że powitanie porządne dopiero z rańca.