O matko! Toś mnie załatwiła! To te gryczane otręby bezglutenowe to robaki są a fujjjjj..... I co ja mam jeść????:placz3:
O matko! Toś mnie załatwiła! To te gryczane otręby bezglutenowe to robaki są a fujjjjj..... I co ja mam jeść????:placz3:
Ja jeszcze w temacie.
Czytamy "Kuchnia bez pszenicy", a tam, ze owsa nie, kaszy w zasadzie nie, kartofelki, marchewka, buraki są be. No bez przesady. To kolejna teoria o naszym organizmie. Póki co, przemawia do mnie i wierzę w to, ale w moim życiu było już kilka takich "mądrości". Dla mnie to wylewanie dziecka z kąpielą. Może to i prawda, ale czy na pewno? Więc ja dla siebie zaadoptowałam, że pszenicy nie, cukru nie, ale tylko tego białego, bo w owocach - jak najbardziej. Słodziki nie, bo to chemia, no, chyba że listek stewi. W tym roku nie jestem już ortodoksyjna. Lody były... i Pavlova.
Czy któraś z Was też te teorie stara się wprowadzać w swoje codzienne życie ?
O matko! Toś mnie załatwiła! To te gryczane otręby bezglutenowe to robaki są a fujjjjj..... I co ja mam jeść????:placz3:
Daje efekty.
Ja jestem zdrowa i chcę, aby tak pozostało. Na temat cukru - przekonały mnie wywody znających się na tym, że robi nam więcej złego w organizmie, niż warta jest rozkosz jego jedzenia. Sam cukier. Bowiem w owocach jest on w towarzystwie minerałów, które pozwalają się im "zdrowo" wchłaniać nie robiąc większych spustoszeń.
Co przekonało mnie do nie jedzenia pszenicy na początku? Pisano, że jak wyeliminuję mąkę, to i nie będę napadać na cukier. To u mnie się sprawdziło.
Płatki tak, ale otręby zawierają wiele odpadów , żyjątek, grzybów , wcześniej też kupywałam , trzeba wysypać przez sito i sobaczyć przez lupę ....ponoć są one bardzo wartościowe tylko razem z ziarnem ......
Jajka są najzdowsze na miękko , chodzi o to aby temp. żółtka nie przekroczyła 80 stopni takie jajka działają przeciwcholestorowo nawet i są mega zdrowe...
Przeczytałam to w książce" Leczenie żywieniem" Jadwigi Kempisty która jest lekarzem i naukowcem - polecam
Lawenda, wrzuć sprawdzony przepis na chlebek z mąki gryczanej. Dodajesz tez mąkę migdałową? Korzystałam z przepisów w internecie, trochę twarde mi wychodzi. Dla mnie w smaku dobry, ale mężowi za bardzo nie smakował, choć kaszę gryczaną uwielbia.
Dziękuję, Lawenda. Na pewno zrobię.
Ps. Książkę też mam - w Polsce.
Tylko pamiętaj,że ciasto musi być lejące i lepkie,jak dasz za dużo mąki, to nic nie wyjdzie. To zupełnie inny rodzaj ciasta niż z mąki pszennej, które jest zbite i wyrobione. Przy mące gryczanej musi być mocno ciągliwe. Ciężko się nakłada do foremki, bo okrutnie się lepi, ale tak ma być.
Kurczę, to juz prawie 3 lata na diecie bezglutenowej, ale ten czas zasuwa.
Robię też fajne naleśniki z mieszanej mąki jaglanej, ryżowej, gryczanej i koniecznie tapioki, która spaja inne mąki. Mąkę z tapioki cięzko dostać, sprzedawana jest u nas w formie kretyńskich kuleczek, ale czasem mozna dostać normalną makę. Ja swoją kupuję w Anglii u Nigeryjczyków za psie pieniądze. Maka z tapioki zagęszcze też zupy i sosy i jest bezglutenowa.
Zamiast zwykłego mleka do naleśników daję mleko kokosowe, które też robię sama. Na laktozę też jestem uczulona, zresztą to się wiąże - ci, co mają nietolerancję na gluten w 80% mają też nietolerancję laktozy.
Dzięki diecie bezglutenowej schudłam ok. 18 kilo.