no to mi się dziś poszczęściło - po dobrej wódce z bratem.
w asyscie dwócch radiwozów na kogótach jeechałem prawie przez całe centrum Kielc
Policja dototarła do mojej byłej żony, która podała im mój obecny adres zamieszkania,
Wpadło do mnie do domu duch policjantów, dwóch straży miejskiej i jeszcze parę osób, ręce grzecznie złożyłem do kajdanek i mówię, że poddaję się a oni mi mówią , że pod moim samochodem rurra z w ziemi pękła i od pół godziny cała policja w Kielcach mnie szuka.
Odpowiedziałem grzecznie, że samochód stoi w miejscu dostępnym dla posiadaczy abonamentu (akurat mam ważny jak rzadko kiedy)
a ja jestem po alkoholu i nie mogę prowadzić.
Więc żeby zapewnić bezpieczeństwo społedczeństwu,
250 metrów o które musiałem przewtawić saqmochóch jeden radiowóz na niebieskich kogótach jechał prze de mną a drugi za mną
