Jestem znowu u dziadka, Weil am Rhein jest spoko nikogo nie ma poza nami ,czasami zaglądnie siostra lub synowie, ale nikt się nie wtrąca.
Pracowaliśmy dziś troszkę w ogrodzie, ugotowałam zupę pieczrkową, upiekłam sernik z chałwą na jutro.
Dziadek je coraz wiecej, jutro bedzie porządny stek wołowy. kupiłam dziś kasztany, ale jeszcze nie wiem co z nimi zrobię, muszę coś poszukać w internecie.
Wolne spedzam na rowerku , dziś było bardzo słonecznie, usiadłam na ławeczce z książką to wygrzałam się jak jaszczurka.
Zostanę tu do 29.12. czas szybko mi zleci tak myślę.
W domu będzie remont kuchni pod moją nieobecność....bedę nadzorować zdalnie.
Jutro myślami przy grobach....daleko...ale w sercu bliziutko....


