Rybeńko kochana, mój mąż jest już od dawna na emeryturze i gdybym chciała ubogo (biednie) żyć, to nawet spłacając kredyt hipoteczny - nie musiałabym pracować. Ale ja lubię wystawne życie, lubię odwiedzać bliskich i lubię dawać prezenty. Lubię ulepszać swój domek, jeszcze brakuje mi fajnych mebli do szczęścia. Zdrowia niestety nie mam już zbyt dobrego (mój mąż również), ale na razie dopóki mogę, będę wyjeżdżać na krótsze lub nieco dłuższe zlecenia, aby zarobić na "luksusy". Marzą mi się jeszcze wakacje w ciepłych krajach (Grecji, Chorwacji, Włoszech czy Hiszpanii) - mam nadzieję, że w przyszłym roku spełnią się i te moje marzenia...
Czeka mnie niedługo operacja (która ma niby polepszyć moje zdrowie), dlatego teraz pracuję i trochę odkładam, żeby potem niczego do szczęścia mi nie zabrakło.
Ja już nie mam mamy, ani dzieci na utrzymaniu, a moja córka z wnusiami mieszka też około 60 km ode mnie i staram się chociaż raz w tygodniu z nimi spotkać (oczywiście jak jestem w PL).
No i ja też lubię swoją wieś, bo mam blisko do lasów i jeziora, a i do mojego ukochanego morza też tylko 60 km.
