W domu # 7

11 sierpnia 2016 09:47 / 1 osobie podoba się ten post
fioletowa.mysz

Dzisiaj wyszłam ze szpitala.Nie nadaje się na kajak:wiking:

Cześć Myszko. A po tym szpitalu poskładasz się jakoś ?? Wszystko będzie dobrze czy dalej będziesz sie "leczyć". 
11 sierpnia 2016 10:31 / 1 osobie podoba się ten post
fioletowa.mysz

Dzisiaj wyszłam ze szpitala.Nie nadaje się na kajak:wiking:

Jak zdrówko Myszko ?
11 sierpnia 2016 10:49 / 10 osobom podoba się ten post
Nie będę cytowala bo już i tak zuuuuaaa jestem bo muszę klikać z telefonu. Podejrzewam,że nic wielkiego mi nie jest ale doktorki jakieś próbki musieli ze mnie powycinac. Nie chca się przyznać,ze na amulety bo ja przecież szczęście przynoszę,i powiedzieli,ze sprawdzić musza czy jakieś guzki mi nie chcą kuku zrobić. Ale ja wiem,ze to taka podpucha bo te guzki to tłuszcz jest! W końcu utyłam a to do czegoś zobowiazuje
11 sierpnia 2016 11:26 / 1 osobie podoba się ten post
fioletowa.mysz

Nie będę cytowala bo już i tak zuuuuaaa jestem bo muszę klikać z telefonu. Podejrzewam,że nic wielkiego mi nie jest ale doktorki jakieś próbki musieli ze mnie powycinac. Nie chca się przyznać,ze na amulety bo ja przecież szczęście przynoszę,i powiedzieli,ze sprawdzić musza czy jakieś guzki mi nie chcą kuku zrobić. Ale ja wiem,ze to taka podpucha bo te guzki to tłuszcz jest! W końcu utyłam a to do czegoś zobowiazuje:-)

No skoro masz takie nastawienie , to jestem o Ciebie spokojna :) 
11 sierpnia 2016 21:02 / 2 osobom podoba się ten post
fioletowa.mysz

Nie będę cytowala bo już i tak zuuuuaaa jestem bo muszę klikać z telefonu. Podejrzewam,że nic wielkiego mi nie jest ale doktorki jakieś próbki musieli ze mnie powycinac. Nie chca się przyznać,ze na amulety bo ja przecież szczęście przynoszę,i powiedzieli,ze sprawdzić musza czy jakieś guzki mi nie chcą kuku zrobić. Ale ja wiem,ze to taka podpucha bo te guzki to tłuszcz jest! W końcu utyłam a to do czegoś zobowiazuje:-)

Fioletowa myszo:) z takiej kobietki to kazdy musiał uszczypnąć dla siebie:), a tak na powaznie to teraz po kazdym zabiegu biorą . Wycinali mojej Wnusi migdały tez pobierali do badania. Zdrówka życzę i do usłyszenia .buziole w mysi wąsik..
11 sierpnia 2016 21:16 / 6 osobom podoba się ten post
Nadal okupuję się w domku cieszę się Córką która przyjechała na tygodniowy urlop do Nas.Ogórkowy sezon zakończyłam prawie 100 słoikowym zapasem i juz nic innego nie robię.Na środę mam umówioną wizytę z Mamą na kolonoskopię, mam nadzieję,że nic groznego nie wykażę. Umówiłysmy się z kobietką która mnie zmienia że wymiana będzię 01.09 ale córka PDP nie wyraziła zgody, podobno była zbulwersowana i wyjeżdzam 30.08. wiem też że zmiejszyła tygodniówkę o 30e.a z lepszych to żee Pdp jezdzi trzy razy w tygodniu do K. Seniora.Pozdrawiam ciepło choc temperatura brrr 12st. w tej chwili.
13 sierpnia 2016 09:55 / 4 osobom podoba się ten post
Pogoda do bani,deszcz pada prawie na okrągło a te podłe ogóry nic sobie z tego nie robią, tylko rosną i rosną wciąż nowe:(Kończą mi się już pomysły na przetwory,ha ha ha.Dodatkowo od poniedziałku "wpadną" nam niespodziewanie letnicy.Nie wiadomo w co ręce włożyć tyle zajęć.Na jabłonkach tez wściekły urodzaj,aż się gałęzie gną do ziemi,ale jeszcze niedojrzałe.Czekam na pana od ogrodzenia,firma którą wcześniej znalazłam zawalona robotą do jesieni.Siedzę więc na olxie i na telefonie ,ale ceny takie sobie dyktują ,że ręce opadają....Nasze sarenki tak się oswoiły ,ze ani hałasy ani pies ich nie "ruszają",jeszcze trochę to na ogród będą wchodziły:)Wyrzucam opadłe jabłka na kompostownik-pies leży na tarasie a te na kompostowniku się pasą:)Koziołek z dwiema żonkami:):):)Istne kino:)
13 sierpnia 2016 10:13 / 3 osobom podoba się ten post
kasia63

Pogoda do bani,deszcz pada prawie na okrągło a te podłe ogóry nic sobie z tego nie robią, tylko rosną i rosną wciąż nowe:(Kończą mi się już pomysły na przetwory,ha ha ha.Dodatkowo od poniedziałku "wpadną" nam niespodziewanie letnicy.Nie wiadomo w co ręce włożyć tyle zajęć.Na jabłonkach tez wściekły urodzaj,aż się gałęzie gną do ziemi,ale jeszcze niedojrzałe.Czekam na pana od ogrodzenia,firma którą wcześniej znalazłam zawalona robotą do jesieni.Siedzę więc na olxie i na telefonie ,ale ceny takie sobie dyktują ,że ręce opadają....Nasze sarenki tak się oswoiły ,ze ani hałasy ani pies ich nie "ruszają",jeszcze trochę to na ogród będą wchodziły:)Wyrzucam opadłe jabłka na kompostownik-pies leży na tarasie a te na kompostowniku się pasą:)Koziołek z dwiema żonkami:):):)Istne kino:)

To Cię teraz wspomogę w ujarzmianiu bandy ogórków :) Starszy syn chciał , żebyśmy lecieli z nim i jego przyjaciółką do Irlandii ale mnie się  po prostu nie kce i robota w domu czeka, więc sobie dobrali młodsze towarzystwo :).

Podróż mię przebiegła pomyślnie- samolot wylądował w Berlinie 10 min przed czasem-chyba w przestrzeni nie ma ograniczeń prędkości, mandacik mu nie groził :)))
13 sierpnia 2016 10:35 / 1 osobie podoba się ten post
tina 100%

To Cię teraz wspomogę w ujarzmianiu bandy ogórków :) Starszy syn chciał , żebyśmy lecieli z nim i jego przyjaciółką do Irlandii ale mnie się  po prostu nie kce i robota w domu czeka, więc sobie dobrali młodsze towarzystwo :).

Podróż mię przebiegła pomyślnie- samolot wylądował w Berlinie 10 min przed czasem-chyba w przestrzeni nie ma ograniczeń prędkości, mandacik mu nie groził :)))

No tyż!Do Irlandii to ja bym sama znów poleciała:)Robota nie ogórek:)Nie ucieknie:)Byłaś na Moherowych Klifach?
15 sierpnia 2016 09:46 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

No tyż!Do Irlandii to ja bym sama znów poleciała:)Robota nie ogórek:)Nie ucieknie:)Byłaś na Moherowych Klifach?

Nigdy nie byłam w Irlandii :) Dla mnie ten wyjazd był trochę za szybko-towarzystwo poleciało już w sobotę, a ja chciałam się w domu pobyczyć, zaaklimatyzować i ogórkom też nie odpuszczę :). Syn mi wysyła foty z National Killarney Park- piękne okolice. Zdjęcia z Moherowych Klifów podejrzałam w necie-przecudne. Syn z przyjaciółką polecieli odwiedzić jej rodzinę, która w Irlandii mieszka, a my dołączymy jednak w przyszłą sobotę
15 sierpnia 2016 10:09 / 1 osobie podoba się ten post
tina 100%

Nigdy nie byłam w Irlandii :) Dla mnie ten wyjazd był trochę za szybko-towarzystwo poleciało już w sobotę, a ja chciałam się w domu pobyczyć, zaaklimatyzować i ogórkom też nie odpuszczę :). Syn mi wysyła foty z National Killarney Park- piękne okolice. Zdjęcia z Moherowych Klifów podejrzałam w necie-przecudne. Syn z przyjaciółką polecieli odwiedzić jej rodzinę, która w Irlandii mieszka, a my dołączymy jednak w przyszłą sobotę

Tam ,gdzie te Klify jest w skale muzeum morskie ,coś pięknego,płaszczki głaskałam:)Ja byłam kilka razy  w Galway i okolicach,po przeciwnej stronie wyspy niz Dublin.I chętnie bym jeszcze poleciała.Ale córka juz w PL więc nie ma do kogo.Wybieram sie do Szkocji/przyjaciółka/ i Danii/ciotka pana F./,ale czy i kiedy to bedzie to nie mam pojęcia i jeszcze prozaicznie na Hel,bo nie bylismy nigdy a teraz mamy blizej:)Przeciez muszę siostry w fokarium zobaczyc:)
15 sierpnia 2016 10:29 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Tam ,gdzie te Klify jest w skale muzeum morskie ,coś pięknego,płaszczki głaskałam:)Ja byłam kilka razy  w Galway i okolicach,po przeciwnej stronie wyspy niz Dublin.I chętnie bym jeszcze poleciała.Ale córka juz w PL więc nie ma do kogo.Wybieram sie do Szkocji/przyjaciółka/ i Danii/ciotka pana F./,ale czy i kiedy to bedzie to nie mam pojęcia i jeszcze prozaicznie na Hel,bo nie bylismy nigdy a teraz mamy blizej:)Przeciez muszę siostry w fokarium zobaczyc:)

Rodzice przyjaciółki syna mieszkają kilkadziesiąt km od Limerick, ok 200 km na zachód od Dublina. Syn mówił, że dużo tutaj gospodarstw ze stadami owiec , które są bardzo kudłate :))) Jest zachwycony tamtejszymi krajobrazami :)
15 sierpnia 2016 10:48 / 4 osobom podoba się ten post
tina 100%

Rodzice przyjaciółki syna mieszkają kilkadziesiąt km od Limerick, ok 200 km na zachód od Dublina. Syn mówił, że dużo tutaj gospodarstw ze stadami owiec , które są bardzo kudłate :))) Jest zachwycony tamtejszymi krajobrazami :)

Owce na kazdym kroku:)Niczym swięte krowy w Indiach:)Jak przechodzą przez szosę/wąziutka na dwa pasy i bez poboczy,z kamiennymi murkami  zamiast/ to ruch zamiera bo jasnie panie idą:)Góry takie dzikie,gołe skały,bez szlaków turystycznych,bez schronisk.W zimie dośc ponuro to wyglada,surowo tak,za to wiosną i latem zielone dywany a jesienią fioletowe od wrzosów.Poza miastami gospodarstwa czasem tak bardzo od siebie oddalone ,że az dzie że tam np.prąd dochodzi:)Piekny kraj i taki wg mnie do zwiedzania bardziej na własna rękę niz zorganizowanie.Nie wiem jak teraz ,ale jak ja byłam /2007-13/to np.na ulicy nie wolno było palić,tylko w wyznaczonych miejscach bo kara 50euro.Pierwszy raz w listopadzie,zimno,wietrznie a dzieciaki ze szkoły w podkolanówkachz  gołymi nogami,brrr.W duzym centrum handlowym więcej Rosjan  niz rudych Irlandczyków,a ci ostatni rozpoznawalni po szczególonym stroju typu kreszowey dresik i klapki....I co mi sie najbardziej w oczy wtedy rzuciło-niespotykanie brzydkie dzieci,nie dlatego ze rude,rysy twarzy jakies takie ,no brzydkie i już.Nie widziałam takich małych brzydali nawet w D:)
15 sierpnia 2016 20:18 / 3 osobom podoba się ten post
kasia63

Owce na kazdym kroku:)Niczym swięte krowy w Indiach:)Jak przechodzą przez szosę/wąziutka na dwa pasy i bez poboczy,z kamiennymi murkami  zamiast/ to ruch zamiera bo jasnie panie idą:)Góry takie dzikie,gołe skały,bez szlaków turystycznych,bez schronisk.W zimie dośc ponuro to wyglada,surowo tak,za to wiosną i latem zielone dywany a jesienią fioletowe od wrzosów.Poza miastami gospodarstwa czasem tak bardzo od siebie oddalone ,że az dzie że tam np.prąd dochodzi:)Piekny kraj i taki wg mnie do zwiedzania bardziej na własna rękę niz zorganizowanie.Nie wiem jak teraz ,ale jak ja byłam /2007-13/to np.na ulicy nie wolno było palić,tylko w wyznaczonych miejscach bo kara 50euro.Pierwszy raz w listopadzie,zimno,wietrznie a dzieciaki ze szkoły w podkolanówkachz  gołymi nogami,brrr.W duzym centrum handlowym więcej Rosjan  niz rudych Irlandczyków,a ci ostatni rozpoznawalni po szczególonym stroju typu kreszowey dresik i klapki....I co mi sie najbardziej w oczy wtedy rzuciło-niespotykanie brzydkie dzieci,nie dlatego ze rude,rysy twarzy jakies takie ,no brzydkie i już.Nie widziałam takich małych brzydali nawet w D:)

Na tych zdjęciach, które moje dziecię mi wysłalo, to faktycznie przyroda surowa, dzika i nieokiełznana. Od samego patrzenia na zdjęcie można się zauroczyć. Strumyki przepływające przez park, w którym był,  często zamieniają się w malownicze wodospady. Brzegi skaliste- pięknie, jak z powieści Tolkiena :)
Pytalam się o urodę narodu irlandzkiego- potwierdził twoje słowa i powiedział jeszcze, że widział piegowatego albinosa :)

16 sierpnia 2016 08:15 / 4 osobom podoba się ten post
A ja nadal okupuję lasy, oprócz przyjmowania mnóstwa gości w tzw międzyczasie.
Codziennie przynoszę sobie "robotę" do domu.