Otwarcie mówiła ilu dokonała aborcji....Nie ,żebym cos przeciwko niej miała,ale jednak pewne fakty ze swojego życia lepiej zatrzymać dla siebie...
Otwarcie mówiła ilu dokonała aborcji....Nie ,żebym cos przeciwko niej miała,ale jednak pewne fakty ze swojego życia lepiej zatrzymać dla siebie...
Korzystaj z opcji "edytuj". Moderator
Troche już pisałam, że trafiłam na ciężką stellę. Myślałam, że jakoś dam radę, ale nie... Brak współpracy ze strony rodziny, pozorowane działanie firmy, no dużo by można napisac. Tydzień temu powiadomiłam firmę, że zostanę na miejscu do 19 maja, i zjeżdżam do domu. Dzis rano zadzwoniła pani z firmy, że oni zdecydowali się wypowiedzieć rodzinie umowę, i czy w związku z tym nie zostałabym jednak do końca maja, bo ich obowiązuje dwutygodniowy okres wypowiedzenia, i firmie będzie tak najlepiej. I siedzę, i myślę.......
firmie bedzie tak najlepiej ale jak ty prosilas firme o pomoc to co ....stwarzali pozory ze pamagaja??? ja bym sie zastanowila nad wspolpraca z nimi no chyba ze juz od dluzszego czasu z nimi pracujesz i bylo oki a teraz wlasnie mimo braku wspolpracy z rodzina nie dali rady nic zrobic........
No, prawdę mówiąc poszli po bandzie, już w momencie przedstawiania oferty, a potem było tylko gorzej. Dobrze wiedza i to od dawna, że pdp juz nie nadaje sie do opieki domowej, i że wszystkie opiekunki uciekaja stąd najdalej po 2 tygodniach, wiec najpierw nie odpisywali na meile i nie odbierali telefonów....
potem obiecywali rozmowy z rodziną i odwlekali sprawę jak sie da . Dziś pani zapytała jak mi sie pracuje, czy naprawdę jest tak źle, czy coś się może poprawiło? Mogłaby sama przyjechac, jak przez tydzień powstaje kazdej nocy przebrac zlaną babkę, to moze uwierzy?
To mój pierwszy wyjazd z nimi i ostatni, więc chyba nie powinnam miec skrupułów?
chodzi tylko o nocne wstawanie i przebieranie czy jeszcze jest cos na rzeczy???
Troche już pisałam, że trafiłam na ciężką stellę. Myślałam, że jakoś dam radę, ale nie... Brak współpracy ze strony rodziny, pozorowane działanie firmy, no dużo by można napisac. Tydzień temu powiadomiłam firmę, że zostanę na miejscu do 19 maja, i zjeżdżam do domu. Dzis rano zadzwoniła pani z firmy, że oni zdecydowali się wypowiedzieć rodzinie umowę, i czy w związku z tym nie zostałabym jednak do końca maja, bo ich obowiązuje dwutygodniowy okres wypowiedzenia, i firmie będzie tak najlepiej. I siedzę, i myślę.......
Jeśli siedzisz i myslisz tzn masz jeszcze jakieś moce przerobowe żeby zostać do końca miesiąca. Zamierzasz zakończyc umowę z firmą to może w takim razie zażycz sobie dodatkową wpłatę na konto, dość wysoką, która firma ma przelać do 16 do godz 16, jesli kasy nie będzie za nieprzespane nocki to zjeżdżasz. Tak czy siak pewnie bez żalu , brak współpracy z rodziną i firmą to trochę za dużo. Żadnych sentymentów.
Najkrócej mówiąc przyjechałam do lekkiej demencji, kontrolowanej lekami, a na miejscu okazało sie, ze pdp żyje już całkowicie w swoim świecie, kontakt z rzeczywistością jest rzadki i chwilowy. .Pani cały czas pobudzona, chodzi, czegos szuka, denerwuje się, krzyczy, płacze, wzywa pomocy....
Mówi przeważnie w dialekcie, którego ja prawie nie rozumiem, załatwia się najchętniej na podłogę, albo np. ostatnio do szuflady w komodzie, nie daje się umyć, nie będe opisywać co robi z odchodami bo to obrzydliwe, nie zawsze pozwala sobie umyć ręce, a potem wchodzi mi do kuchni......
Cały czas musze mieć ją na oku, bo inaczej to szkoda gadać...
Leki są żle ustawione, i nie działają tak jak trzeba, a rodzina cóż- maja to wszystko gdzieś. Córka odkąd jestem nawet fusspflege nie załatwiła, a pdp ma pazury jak zwierzę już , syn przy biegunce nakarmił mamę pizzą- bo czemu nie, przecież jak matka sie os... po szyję to on nie sprząta.........
O tym, ze pierwszą pauze miałam dopiero po dwóch tygodniach, juz kiedys pisałam, i to mam ją tylko 2x w tygodniu, bo rodzina nie chce płacić nikomu, żeby został z babką- po prostu mam już dość
Nie wysłałam...
ale wszystko ustalaliśmy telefonicznie, myslałam że to wystarczy