Oj Hawanko,żeby się nie skończyło jak u mnie,kwiatkami kupionymi u Rumunki...:-)
Dzien po urodzinach przyszedl ten sasiad , ktorego dziadek lubi.Dziadek ogladal tv, ja skrobalam krzyzowki, bo papierowe ksiazki mi sie skonczyly. Chcialam uciec do piwnicy, ale panowie stanowczo sprzeciwili sie, zebym wyszla, wiec musialam dotrzymywac towarzystwa. A sasiad zamiast gadac z pdp to mnie wypytywal.
Oj, jak ja tego nie lubie, ale jak mus, to trzeba sie poswiecic.
Dziadzio chcial byc goscinny i nawet po wino mnie wyslal, ale gosc odmowil. Ale zaprosil na piwo do lokalu, tyle ze w blizej niewiadomej przyszłosci, a mnie już tu niewiele zostalo...
Ale plakac nie bede, nie nie o pifko, a o towarzystwo chodzi...



