Hawana i podopieczni

18 grudnia 2016 18:56 / 15 osobom podoba się ten post
O piątej zeszłam z tym strudlem jabłkowym "własnoręcznie" upieczonym, bo jak dziadzio usłyszał, że babcia jadła na śniadanie, to powiedział, że zje po obiedzie. Czyli moja pauza krótka była, nieważne, ważne, że drugi dzień obiad był o 15, dziadek zjadł z nami, znaczy się postęp jest. Na dole telewizor nie ryczy...Co jest? Może zepsuty? Moje dzieci spałyŚmieję się, bo jeszcze Mittagspause udało mi się wprowadzić. Poszłam na górę pozmywać po obiedzie, bo jeszcze gary stały, tyle, że namoczone. Zacząć zaczęłam, ale nie skończyłam, bo woda przestała odchodzić.O kurka... Nie zamawiałam przepychanka a tu patrz, zdarza się... Ale znalazłam druta od sztrykowania i trochę lepiej, zobaczymy jutro, czy fachmana nie będzie trzeba wzywać.Albo jeszcze jaki movikol, albo rycynus do rur się znajdzie. Nie ma czasu, trzeba do piwnicy zasuwać.Poszłam, otworzyłam pierwsze drzwi i niespodzianka- prąda brak. Myślę sobie korki wywaliły, bo pralka, suszarka, zamrażary i lodówka, wszystko rabotało. Trzeba na przyszłość pamiętać. No dobra, wróciłam pod drzwi dziadkowej sypialni, bo on latarkę trzyma,poszukałam skrzynki, abrakadabra, prąd przyszoł. Pranie powyciągałam, niedosuszone wywiesiłam, wyprane do szuszary, działa, jest ok Jutro muszę przecież siebie oprać.
Teraz czas oblecieć chałupę, plastiki pozbierać, wystawić. Nazbierałam jeden, ale jeszcze pod schodami stało 6 sztuk, ciężkie i lepkie.To moja zmienniczka zapełniła , bo wylewała stare soki z kartonów do ścieków, przez 2 tygodnie nikt by tyle worów nie napełnił, bo to ugnieść trochę można, a one nabite, że hej.I to się nazywa nicnierobienie. Dobra, trzeba popitkę dziadkom naszykować, bo pflege przyjdzie.Ledwo zdążyłam już była, łyknęli, popili, dziadzio nawet oczu nie otworzył, babcia oprzytomniała, ale powiedziała dobranoc, no to wyszłam. Zamknęłam drzwi zewnętrzne i zaczęłam bunkrowanie. Przy szóstej rolecie niespodzianka. Ni czorta spaść nie chce. Ja pierdziu... Już miałam olać i przejść do siódmej i ósmej, ale spadła. Poszłam na górę, popisałam, ciśnienie mi spadło. Teraz pod prysznic, bo już nie mogę sama siebie znieść. Tylko czy aby koniec pracy na dzisiaj? A kit, idę
18 grudnia 2016 20:50 / 9 osobom podoba się ten post
20.30 pobudka. Słyszę w babyfonie, że gadają, zeszłam. Pytam dzieci czy głodne, twierdzą, że nie.Babcia popiła, dziadzio o ciepłą poduszkę poprosił.Boli go, źle się czuje. Powiedział, że do ubikacji wstanie. Nie pomagam mu, bo on samodzielny, lecę do góry. Słyszę cichy pisk łóżka, przestawia je pilotem, żeby mógł wstać. Potem pewnie zacznie nocne życie, czyli będzie pisał(czt. buszował w lodówce, spał przy stole).Ok przynajmniej głodny spać nie pójdzie, przed snem zajrzę do niego, albo do Ali.
19 grudnia 2016 11:42 / 14 osobom podoba się ten post
Wczoraj zeszłam o 22 , babunia spała, dziadzio w ubikacji przesiadywał. Poszłam spać.
7.30 dzisiaj słyszę w babyfonie:As, As, As... U mnie na górze jakoś zimno, pomyślałam, że pewnie mróz chwycił.
Babunia się obudziła, gdzie dziadzio? W kuchni. Je zupę. Mówi, że piec się nie chce włączyć, mam zobaczyć ile oleju jest. poszłam do piwnicy. Oleju jest do mojego pasa. Dziadzio mówi, że zadzwoni, kazał babci 2 sweterki założyć. Ok.
Reszta normalnie, w łazience ciepło, bo tam dodatkowy grzejnik elektryczny.Dziadzio gdzieś dzwonił.
Ala i As poszli spać.
Ja wyładowałam z zamrażarki, bo nie wiem co tam jest. Znalazłam talerz z ciastem, całego kalafiora, dwa fenkuły, dwie wielkie leberki, takie że mogłyby śmiało udawać moją dolną kończynę, 6 paczek frykadeli, 6 paczek paluszków rybnych.Mięso, warzywa , ryby wrzuciłam na jedną stronę, na drugą od dołu lody, pice, picerinki,chleb pomrożony a papierze z piekarni, wyschnięty na wiór, bułki, ciasta. Ta strona zapełniona. Lecę, bo słyszę głosy. Cdn.
19 grudnia 2016 11:47 / 6 osobom podoba się ten post
hawana

Wczoraj zeszłam o 22 , babunia spała, dziadzio w ubikacji przesiadywał. Poszłam spać.
7.30 dzisiaj słyszę w babyfonie:As, As, As... U mnie na górze jakoś zimno, pomyślałam, że pewnie mróz chwycił.
Babunia się obudziła, gdzie dziadzio? W kuchni. Je zupę. Mówi, że piec się nie chce włączyć, mam zobaczyć ile oleju jest. poszłam do piwnicy. Oleju jest do mojego pasa. Dziadzio mówi, że zadzwoni, kazał babci 2 sweterki założyć. Ok.
Reszta normalnie, w łazience ciepło, bo tam dodatkowy grzejnik elektryczny.Dziadzio gdzieś dzwonił.
Ala i As poszli spać.
Ja wyładowałam z zamrażarki, bo nie wiem co tam jest. Znalazłam talerz z ciastem, całego kalafiora, dwa fenkuły, dwie wielkie leberki, takie że mogłyby śmiało udawać moją dolną kończynę, 6 paczek frykadeli, 6 paczek paluszków rybnych.Mięso, warzywa , ryby wrzuciłam na jedną stronę, na drugą od dołu lody, pice, picerinki,chleb pomrożony a papierze z piekarni, wyschnięty na wiór, bułki, ciasta. Ta strona zapełniona. Lecę, bo słyszę głosy. Cdn.

biegasz,gora - dół,piwnica pietro.Swiatła brak,zamrazarka wypełniona historia zycia rodziny,a teraz jeszcze słyszysz głosy 
jak pojawi sie tunel to nie idz w strone swiatła 
19 grudnia 2016 11:52 / 10 osobom podoba się ten post
... idź w stronę Orima
19 grudnia 2016 16:43 / 7 osobom podoba się ten post
ewal8

... idź w stronę Orima :lol3:

Ok. Na Wigilię dojdę, mam 250 km...
19 grudnia 2016 16:47 / 6 osobom podoba się ten post
hawana

Ok. Na Wigilię dojdę, mam 250 km...:-(

Oj rzeknij tylko słowo a przyjade po ciebie 

Kolezanki kazały by ci z buta maszerowac 
19 grudnia 2016 18:29 / 8 osobom podoba się ten post
Dzięki za wsparcie, Koleżanki i Kolego.
Babcia wstała, więc włączyłam piec w kuchni, żeby nie zmarzła(dzięki Bogu, że ją posprzątałam, bo gotowałam na dole), ale w międzyczasie...zadzwoniłam do mojej polskiej agencji.Potem koordynator niemiecki oddzwonił do mnie i porozmawiał też z dziadziem. O 16-tej As wstał, my z Alą siedziałyśmy już przy kawie. Dziadzio zjadł przygrzany obiad, o 16.30 przyjechał fachman od pieca.Brak prąda stwierdził, chciał wiać, bo on nic z tym nie zrobi, ale dziadek sobie przypomniał, że sąsiada elektryka mamy i młodzieńca wysłał za płot.W/w przyszoł, piec podłączyli do innego gniazdka i ruszył, ale ja nie dałam za wygraną, bo przecie mi wczoraj korki wywaliło. Piec chodzi, więc nie on jest winien. Od pieca fachman poszedł, ja z sąsiadem majstrujemy w piwnicy, ja z latarką przy korkach, sąsiad z latarką przy gniazdkach. Cdn...Ręce mi zgrabiały, u mnie na górze lodówka jeszcze, idę herbatkę zrobić...
19 grudnia 2016 18:48 / 3 osobom podoba się ten post
hawana

Dzięki za wsparcie, Koleżanki i Kolego.
Babcia wstała, więc włączyłam piec w kuchni, żeby nie zmarzła(dzięki Bogu, że ją posprzątałam, bo gotowałam na dole), ale w międzyczasie...zadzwoniłam do mojej polskiej agencji.Potem koordynator niemiecki oddzwonił do mnie i porozmawiał też z dziadziem. O 16-tej As wstał, my z Alą siedziałyśmy już przy kawie. Dziadzio zjadł przygrzany obiad, o 16.30 przyjechał fachman od pieca.Brak prąda stwierdził, chciał wiać, bo on nic z tym nie zrobi, ale dziadek sobie przypomniał, że sąsiada elektryka mamy i młodzieńca wysłał za płot.W/w przyszoł, piec podłączyli do innego gniazdka i ruszył, ale ja nie dałam za wygraną, bo przecie mi wczoraj korki wywaliło. Piec chodzi, więc nie on jest winien. Od pieca fachman poszedł, ja z sąsiadem majstrujemy w piwnicy, ja z latarką przy korkach, sąsiad z latarką przy gniazdkach. Cdn...Ręce mi zgrabiały, u mnie na górze lodówka jeszcze, idę herbatkę zrobić...

Czytam i czytam i nie doczytałam jeszcze-masz Ty jaką przerwę w ogóle??????
19 grudnia 2016 19:11 / 5 osobom podoba się ten post
kasia63

Czytam i czytam i nie doczytałam jeszcze-masz Ty jaką przerwę w ogóle??????

Brawo, nareszcie ktoś czyta między wierszami. Od rana pracowałam,ogarnęłam zamrażarkę w piwnicy, potem z kuchennego kredensu ściągnęłam pół wora plastikowych opakowań po zywności, kurz mi się sypał na głowę, potem drapałam brud pod stołem, starłam cały kuchenny druciak, ale przynajmniej ciepło mi było(tu tylko rynek był myty mopem, dzięki bogu górę ogarnęła poprzedniczka), potem chwilę na górę, śniadanie i Ala wstała( po raz drugi, bo pierwszy raz o 7). Ona nie widzi, ale wszędzie  wędruje, na dwór też, nieubrana, więc ja jestem z nią, bo według mnie tak musi być. Gdyby dziadzio wstał, przynajmniej na obiad o 15-stej, miałabym przerwę...
Dzisiaj zamieszanie z piecem, więc teraz dałam Ali kolację, a o 20. 30 zejdę ją położyć.
19 grudnia 2016 19:18 / 6 osobom podoba się ten post
Wracam do piwnicy...
Znaleźliśmy z sąsiadem winnego całego zamieszania, pralka ma przebicie, wywala korki. Sąsiad objaśnił dziadkowi, że ma poszukać rachunek, zadzwonić do serwisu Siemensa i zrobią. Dziadzio przeprosił mnie za niedogodność, bo zanim zrobią, to będę musiała prać w rękach...
Jak zeszłam robić kolację, to babunia grzała mi zgrabiałe ręce i żałowała, że na górze mam zimno.
Włączyłam w kuchni na górze piec i piekarnik, mówi się trudno.
19 grudnia 2016 19:19 / 1 osobie podoba się ten post
hawana

Brawo, nareszcie ktoś czyta między wierszami. Od rana pracowałam,ogarnęłam zamrażarkę w piwnicy, potem z kuchennego kredensu ściągnęłam pół wora plastikowych opakowań po zywności, kurz mi się sypał na głowę, potem drapałam brud pod stołem, starłam cały kuchenny druciak, ale przynajmniej ciepło mi było(tu tylko rynek był myty mopem, dzięki bogu górę ogarnęła poprzedniczka), potem chwilę na górę, śniadanie i Ala wstała( po raz drugi, bo pierwszy raz o 7). Ona nie widzi, ale wszędzie  wędruje, na dwór też, nieubrana, więc ja jestem z nią, bo według mnie tak musi być. Gdyby dziadzio wstał, przynajmniej na obiad o 15-stej, miałabym przerwę...
Dzisiaj zamieszanie z piecem, więc teraz dałam Ali kolację, a o 20. 30 zejdę ją położyć.

Tzn.ze nie masz wcale?????????Bo czytam ,że Ty na okrągło na wysokich obrotach i jeszcze odgruzowujesz cały dom........A wnioskuję z pisania,że pierwsza tam nie jesteś.......
19 grudnia 2016 19:23 / 4 osobom podoba się ten post
kasia63

Tzn.ze nie masz wcale?????????Bo czytam ,że Ty na okrągło na wysokich obrotach i jeszcze odgruzowujesz cały dom........A wnioskuję z pisania,że pierwsza tam nie jesteś.......

Agencja mi powiedziała, że jest stała opiekunka, od dwóch lat, ale na miejscu była babeczka na miesięcznym zastępstwie. Wczoraj, przedwczoraj odpoczywałam na górze po obiedzie, wczoraj dość długo, bo spali, ale nie ma tu nikogo, żeby przyszedł na moją pauzę, bo Ala i As mają opiekuna prawnego. Dziadek jest fit i zajmuje się żoną.
19 grudnia 2016 19:32 / 1 osobie podoba się ten post
hawana

Agencja mi powiedziała, że jest stała opiekunka, od dwóch lat, ale na miejscu była babeczka na miesięcznym zastępstwie. Wczoraj, przedwczoraj odpoczywałam na górze po obiedzie, wczoraj dość długo, bo spali, ale nie ma tu nikogo, żeby przyszedł na moją pauzę, bo Ala i As mają opiekuna prawnego. Dziadek jest fit i zajmuje się żoną.

Skontaktuj się z opiekunem prawnym. Mój pdp też zostaje sam jak ja mam pauze 13,30-16. 
19 grudnia 2016 19:39 / 4 osobom podoba się ten post
dorotee

Skontaktuj się z opiekunem prawnym. Mój pdp też zostaje sam jak ja mam pauze 13,30-16. 

Mam telefon, owszem, do koordynatora tutaj też, ale oni tylko po niemiecku. Jestem piąty dzień, wykonałam telefon do mojej agencji.Rozmawiałam nie tylko o piecu. Koordynator pytał czy opiekun prawny się kontaktował. Nie.
Życzcie mi cierpliwości