Hawana i podopieczni

21 grudnia 2016 16:16 / 1 osobie podoba się ten post
hawana

Nareszcie jestem na pauzie do góry, bo As wstał. Lapek padł, nie mogłam znaleźć prądu na dole:lol2:
Podłączyć mogę, ale nie tam , gdzie Ala chodzi, bo mi się zahaczy o kabel. Szukałam możliwości, ale nie znalazłam, jutro to ogarnę...
Za chwilę opowiem co robiłyśmy z Alą...:-)
Dzięki, że mnie czytacie.

Ciekawie się czyta, dzieje się też tam sporo mój pdp pół nocy i cały dzień z przerwami siedzi na tronie, bo może będzie musiał..., po takiej ilości środków  każdy by musiał
21 grudnia 2016 16:49 / 6 osobom podoba się ten post
Hawana,jak byłabym świezynką to sporo bym się z twojego blogu dowiedziała,przede wszystkim jak różne są sztele. Sama tez róznie trafialam,ale tu gdzie jesteś masz prawdziwy maraton.
Dziwi mnie tylko postawa agencji,już druga ty jesteś tylko na zastępstwo,na miesiąc...to bardzo ciekawe ... następna tez pewnie na zastepstwo przyjedzie.
21 grudnia 2016 16:53 / 8 osobom podoba się ten post
Moja Ala bawi się z kotkiem, bo on przychodzi.Głaszcze, przemawia do niego czule, że aż chwyta za serce.Nie wszystko rozumiem, ale słowa się powtarzają,jak u dementyka. Wychwyciłam jedno, sprawdzam:streunend=bezdomny...Ehhh... Kotek poszedł, oglądamy tv. Nie wiem ile widzi, ale słońce między listkami migało,więc pyta mnie:
-Es schneit?
-Nein. Blaetter und Sonne-odpowiadam krótko i na temat.
Myslę, że rozumie , powtarza za mną i śmieje się. Potem było coś o choinkach w tv, mówi, że muszę kupić choinkę. Odpowiadam, że As kupi.Śmiejemy się. Potem widzę, że się nudzi, lapka miałam pod ręką, puściłam "O Tannenbaum" (karaoke).Śpiewałyśmy więc o choince 3 razy, bo na początku gubiła słowa, wzdychała z zakłopotaniem. -Machst nichst!-pocieszałam. To ja ćwiczyłam wymowę śpiweając Potem gotowałam(beee...), zjadłyśmy niewiele, resztki wyrzuciłam, bo jak As nie je, nie gotuję. Taka ze mnie żmija i wredota. Pozmywałam, posprzątałam po kotku, bo wszedł na ławę w salonie, połasił się do kwiatka i wysypał ziemię. Niechcący, bo tam była taka włóknina. Wyrzuciłam paskudztwo i cześć. O 15 zrobiłam kawę i podałam ciasteczka, bo Ala obiadem się nie najadła. Popiłyśmy, Ala idzie do klo. Ja z nią. Zrobiła ten teges, ubrałam, sprzątam, Ala już ruszyła...Otworzyła drzwi i wtedy usłyszałam, że As woła. W łazience jest cały czas włączony grzejnik z nadmuchem, wołam, że jestem w łazience, Ala powtórzyła za mną, chyba usłyszał. Nie wyszłam, bo mokrej podłogi nie zostawię...hm...As nie jest moim podopiecznym...Potem udałam się do sypialni. As mi powiedział, że jak on woła to mam przyjść"sofort" Chciał wstać, a odkleiły mu się plastry na bandażach(pflege mu zakładają).Przykleiłam, wzięłam Alę do kuchni, o 16 As usiadł do biurka, powiedziałam, że idę do góry na przerwę...
21 grudnia 2016 16:58 / 6 osobom podoba się ten post
Jestes stanowczo za miła,szkoda że na korki nie możesz do mnie przyjść .
21 grudnia 2016 17:02 / 3 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Hawana,jak byłabym świezynką to sporo bym się z twojego blogu dowiedziała,przede wszystkim jak różne są sztele. Sama tez róznie trafialam,ale tu gdzie jesteś masz prawdziwy maraton.
Dziwi mnie tylko postawa agencji,już druga ty jesteś tylko na zastępstwo,na miesiąc...to bardzo ciekawe ... następna tez pewnie na zastepstwo przyjedzie.

Agencja dzwoniła, pytała czy koordynator niemiecki albo opiekun prawny się kontaktowali, czy dziadek dobrze się czuje, czy lekarz był.
Do tej pory nikogo nie było i nikt nie dzwonił... A więc?
21 grudnia 2016 17:05 / 2 osobom podoba się ten post
hawana

Agencja dzwoniła, pytała czy koordynator niemiecki albo opiekun prawny się kontaktowali, czy dziadek dobrze się czuje, czy lekarz był.
Do tej pory nikogo nie było i nikt nie dzwonił... A więc?

Ty to adres podaj,może jakiej kiełbasy paczką ci wyslę,bo z głodu tam mi umrzesz
Zobaczysz,że następną przyślą.
21 grudnia 2016 17:14 / 4 osobom podoba się ten post
A propos dzwonienia, to firma kurierska dzwoniła wczoraj:przyjdą dwie paczki z pieluchami, źle zapakowali, jednej nie odbierać.Napisałam na kartce, żeby pamiętać, po niemiecku z błędami. As błędy mi poprawił, wiedział o co biega. Dzisiaj kurier przybył, obudziłam dziadka, pokazałam dwie paczki("Eine Pakiete ist falch.Nicht erhalten!" napisałam na kartce wczoraj, dziadek poprawił na " Pakete"). Dzisiaj podpisał odbiór.Powiedział, że następnym razem mam podpisać, nie budzić go.
21 grudnia 2016 17:18 / 2 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Ty to adres podaj,może jakiej kiełbasy paczką ci wyslę,bo z głodu tam mi umrzesz :-). 
Zobaczysz,że następną przyślą.

Kiełbasą, boczkiem, frykadelami mogę Cię zasypać. Jabłka, mandarynki, sałatę, pomidorki, ziemniaki i inne  świeże Gemuese i Fleisch plissssss...
21 grudnia 2016 17:20 / 2 osobom podoba się ten post
hawana

Kiełbasą, boczkiem, frykadelami mogę Cię zasypać. Jabłka, mandarynki, sałatę, pomidorki, ziemniaki i inne  świeże Gemuese i Fleisch plissssss...

Ach,a ja myslałam,że ty tam głodem przymierasz,no . W takim proponuję po sąsiedzkich ogródkach się rozejrzeć ,napewno jakiś szczypiorek się uchował 
21 grudnia 2016 17:29 / 1 osobie podoba się ten post
hawana

Moja Ala bawi się z kotkiem, bo on przychodzi.Głaszcze, przemawia do niego czule, że aż chwyta za serce.Nie wszystko rozumiem, ale słowa się powtarzają,jak u dementyka. Wychwyciłam jedno, sprawdzam:streunend=bezdomny...Ehhh... Kotek poszedł, oglądamy tv. Nie wiem ile widzi, ale słońce między listkami migało,więc pyta mnie:
-Es schneit?
-Nein. Blaetter und Sonne-odpowiadam krótko i na temat.
Myslę, że rozumie , powtarza za mną i śmieje się. Potem było coś o choinkach w tv, mówi, że muszę kupić choinkę. Odpowiadam, że As kupi.Śmiejemy się. Potem widzę, że się nudzi, lapka miałam pod ręką, puściłam "O Tannenbaum" (karaoke).Śpiewałyśmy więc o choince 3 razy, bo na początku gubiła słowa, wzdychała z zakłopotaniem. -Machst nichst!-pocieszałam. To ja ćwiczyłam wymowę śpiweając:-) Potem gotowałam(beee...), zjadłyśmy niewiele, resztki wyrzuciłam, bo jak As nie je, nie gotuję. Taka ze mnie żmija i wredota. Pozmywałam, posprzątałam po kotku, bo wszedł na ławę w salonie, połasił się do kwiatka i wysypał ziemię. Niechcący, bo tam była taka włóknina. Wyrzuciłam paskudztwo i cześć. O 15 zrobiłam kawę i podałam ciasteczka, bo Ala obiadem się nie najadła. Popiłyśmy, Ala idzie do klo. Ja z nią. Zrobiła ten teges, ubrałam, sprzątam, Ala już ruszyła...Otworzyła drzwi i wtedy usłyszałam, że As woła. W łazience jest cały czas włączony grzejnik z nadmuchem, wołam, że jestem w łazience, Ala powtórzyła za mną, chyba usłyszał. Nie wyszłam, bo mokrej podłogi nie zostawię...hm...As nie jest moim podopiecznym...Potem udałam się do sypialni. As mi powiedział, że jak on woła to mam przyjść"sofort":zaklopotanie: Chciał wstać, a odkleiły mu się plastry na bandażach(pflege mu zakładają).Przykleiłam, wzięłam Alę do kuchni, o 16 As usiadł do biurka, powiedziałam, że idę do góry na przerwę...

A bym mu odpowiedziała za to "sofort"! Sofort, to powinien dac pieniążki i klucze do auta 
21 grudnia 2016 18:10 / 3 osobom podoba się ten post
Byłam na dole bo pflege...(kradną)
As kawę kazał zrobić, bo będzie dwóch gości. Jeden już przyszoł. Kawa na stole, ja do góry, bo niepotrzebna.
21 grudnia 2016 18:15 / 1 osobie podoba się ten post
hawana

Byłam na dole bo pflege...(kradną)
As kawę kazał zrobić, bo będzie dwóch gości. Jeden już przyszoł. Kawa na stole, ja do góry, bo niepotrzebna.

One naprawdę kradną , czy to obsesja Asa? Nie jesteś niepotrzebna, tylko oni częto rozgraniczają dom-gość-pracownik.
21 grudnia 2016 18:20 / 6 osobom podoba się ten post
dorotee

One naprawdę kradną , czy to obsesja Asa? Nie jesteś niepotrzebna, tylko oni częto rozgraniczają dom-gość-pracownik.

Myślę , że obsesja. 
A kiedy ktoś przychodzi zawsze wychodzę i cieszę się, że jestem niepotrzebna.
Nie wiem kto to jest, spodziewam się, że ten ktoś sprawdza moją wersję zdarzeń, przecież ja ...rozrabiaka jezdem
21 grudnia 2016 18:27 / 1 osobie podoba się ten post
Świety spokój burzysz
21 grudnia 2016 18:29 / 7 osobom podoba się ten post
Opowiem wam o panu od tabletek, który, jak sadzę nie kradnie. Jak zeszłam, pobunkrowałam, siadłam do stołu. Dziadek zapytał dlaczego wzywałam pogotowie. Mówię po swojemu:bałam się, duży cukier, 400g, wołałam , ale Pan spał.Dziadzio nie rozumie. Poprosiłam flerera, żeby rabotał za dolmeciera i mówił głośno, bo dziadzio nie słyszy.Wydarł się poprawnie po niemiecku, dodał, że to naprawdę wysoki cukier. Dziadek zdziwiony.
Pfleger dzisiaj dokładny aż nadto, bandaże pozwijał, a nie rzucił, żebym pozwijała. Popisał coś dokładnie siedząc w salonie, potem pożegnał się i wyszedł. Babcia usłyszała "Guten Morgen", ja nie dosłyszałam, bo tv ryczy dla dziadka.Ale mówię:
-Vielleicht " bis Morgen"
-Acha.