Pieniądze dzisiaj są, później się kończą. Nie można sobie wszystkiego żałować, podoba mi się wasze podejście. Ja bym chciała zwiedzić Irlandię, zaczynamy oszczędzać. :najlepszego3:
Pieniądze dzisiaj są, później się kończą. Nie można sobie wszystkiego żałować, podoba mi się wasze podejście. Ja bym chciała zwiedzić Irlandię, zaczynamy oszczędzać. :najlepszego3:
Co robiłyście do tej pory? :lol1: :wystawia jezyk:
Co robiłyście do tej pory? :lol1: :wystawia jezyk:
Gdy mamy swoje marzenia i chcemy je realizować, pieniądze są nam niewątpliwie potrzebne. Gdy napisałam na jednym z forum, że wspieram hospicjum w Pucku, utworzone przez śp. księdza Kaczkowskiego, to uznano mnie za "świetą" :). Myślę, że nie ma nic złego w zarabianiu w Niemczech, jeżeli mamy taką okazję i przeznaczeniu choć małej części swoich zarobków na cele charytatywne. Nieraz nie trzeba dużo,naprawdę, a pieniądze naszym świetnie działającym stowarzyszeniom bądź fundacjom pomagają. A Ty Ewa odkładaj na tę Majorkę bez skrupułów. Ja marzę o wyspie Bornholm na przykład.:)
Wiesz, ja nie lubię siedzieć ciągle razem z pdp. I nie chodzi tu tylko o język. Bo byłam u pani, z którą się lubiłyśmy. Miałyśmy o czym rozmawiać, często pomagałyśmy sobie tłumaczem w telefonie (84 lata ma, ale nie było z tym problemu, siostrzenica kupiła jej tablet i uczyłam ją go obsługiwać). Było miło, ale i tak potrzebowałam kawałek swego świata i czasu. Zresztą, mimo naszej sympatii obie zachowałyśmy pewien dystans, tak jest dla mnie lepiej.
Słyszę, że opiekunki często siedzą z podopiecznymi cały czas, czasem jest to wymuszane przez rodzinę. Ja tak nie chcę. Mogą zrezygnować ze mnie z tego powodu, trudno. Tutaj chodzę z panią na spacery, siedzę przy popołudniowej kawie i oglądam z nią dwa seriale i więcej nie dam rady. Potem jestem u siebie. Mam otwarte drzwi, to słyszę, jeśli coś się kręci, albo zawoła jak potrzebuje. Co jakiś czas zapytam, czy wszystko w porządku. Jeśli akurat w telewizji jest coś dla mnie ciekawego, albo na jakiś temat zaczniemy rozmawiać, to posiedzę z nią, albo jeśli czegoś potrzebuje- choćby się wyżalić. Ale tak cały czas być razem nie dałabym rady.
Tyle się mówi, pisze o tym, żeby nie dać wmanewrować w sytuacje, których nie chcemy, a które nie są potrzebne naszym podopiecznym. Są różne przypadki. I czasem nawet tu na forum dziewczyny odpowiadały na żale koleżanki, że ta osoba nie powinna być już w domu- to za ciężki przypadek dla jednej opiekunki.
Koleżanki, z którymi się tu spotykam mówią, że na przerwę zawsze wychodzą, bo są w czasie niej wywoływane "na chwilę". I dlatego nie chcą siedzieć w swoim pokoju. U mnie przerwy są szanowane. Czasem coś wypada, ale o tym wiem wcześniej i to co innego. Podopieczna wie, że lubię się zdrzemnąć wtedy (najczęściej siedzę w dom jak jest deszczowo). Ale jak argumentować, kiedy przerywają przerwę? Mogą mówić, że czegoś bardzo potrzebują (niby lepiej wyprowadzić do toalety niż myć wszystko). Tyle, że jeśli opiekunka wychodzi, to jakoś potrzeb nagłych w tym czasie nie ma....