Nie lubię dyskryminacji męskiej, dlatego musiałem się wypowiedzieć. :-) Też muszę prać smrody, gotować, myć dziadka. Firankę też potrafię wrzucić do pralki. :pranie:
Nie lubię dyskryminacji męskiej, dlatego musiałem się wypowiedzieć. :-) Też muszę prać smrody, gotować, myć dziadka. Firankę też potrafię wrzucić do pralki. :pranie:
Nie lubię dyskryminacji męskiej, dlatego musiałem się wypowiedzieć. :-) Też muszę prać smrody, gotować, myć dziadka. Firankę też potrafię wrzucić do pralki. :pranie:
Ja to się boję prać firanek, swetrów, białych rzeczy. Nie wiem, jak robić pranie, jak podopieczny ma dwie pary spodni i jedną parę skarpetek. Ogólnie z praniem cudzych rzeczy mam problemy. Nue cierpię prasować, a gotowanie dla dementyków żywieniowych chyba mnie przerasta. Myślę o rewolucji na zleceniu i gotowaniu na dwa gary- dla mnie świerza żywność, a dla podopiecznego to, co ci niby iedemencyjni niemcy uważają za świerze. Ja po zapachu czuję już glutaminian sodu.
Miałem takie miejsce, prałem skarpetki ręcznie w umywalce. Oni tam mają stare rzeczy, nie trzeba się bać. :-) Firanki piorę osobno z dużą ilością proszku. :-)
Ja to się boję prać firanek, swetrów, białych rzeczy. Nie wiem, jak robić pranie, jak podopieczny ma dwie pary spodni i jedną parę skarpetek. Ogólnie z praniem cudzych rzeczy mam problemy. Nue cierpię prasować, a gotowanie dla dementyków żywieniowych chyba mnie przerasta. Myślę o rewolucji na zleceniu i gotowaniu na dwa gary- dla mnie świerza żywność, a dla podopiecznego to, co ci niby iedemencyjni niemcy uważają za świerze. Ja po zapachu czuję już glutaminian sodu.
Ja to się boję prać firanek, swetrów, białych rzeczy. Nie wiem, jak robić pranie, jak podopieczny ma dwie pary spodni i jedną parę skarpetek. Ogólnie z praniem cudzych rzeczy mam problemy. Nue cierpię prasować, a gotowanie dla dementyków żywieniowych chyba mnie przerasta. Myślę o rewolucji na zleceniu i gotowaniu na dwa gary- dla mnie świerza żywność, a dla podopiecznego to, co ci niby iedemencyjni niemcy uważają za świerze. Ja po zapachu czuję już glutaminian sodu.
O matko, co Ty piszesz. Nie wierzę, że jesteś opiekunką .
Właśnie tego się boję- że są stare i się rozlecą. A firanki to się chłopie pierze chyba z małą ilością proszku. Piana się straszna robi i ci pralkę może zalać
Szuflada na proszek się pieni przez jakiś czas ale firanki są białe jak nowe. :pranie:
Szuflada na proszek się pieni przez jakiś czas ale firanki są białe jak nowe. :pranie:
To szczęście masz, że ci pralek nie zalewa geniuszu
Tak nie można! :smiech3: Ciekawe ile pralek zniszczyłeś. :strach na wroble:
Już się obawiałam, że nue będzie materiału na nową książkę. Tymczasem w ciągu 25 minut podjęłam decyzję o zjeździe ze zlecenia, spakowałam auto i ruszyłam w podróż w nieznane. Jeśli jesteście ciekawi, jaki był powód, jak to wyglądało i co wtedy czułam, zapraszam na bloga. Czy uważacie, że postąpiłam słusznie, czy to wielki błąd?