Perły rzucone przed damy

07 lipca 2018 20:28 / 1 osobie podoba się ten post
Magdalenka

Czekam na książkę, pisałaś, że będzie w lipcu?

Zgadza się. Miała być zrobiona w trzy miesiące, a w umowie zrobiły się cztery. W sierpniu wyjdzie. Właśnie wczoraj dostałam ostatnie poprawki do zaakceptowania. Potem idzie do druku. Jutro muszę więc przysiąść i sprawdzić, co zrobili. Dam znać, jak będzie do kupienia.
07 lipca 2018 20:34
Mleczko

No to se poczytałam :-( 



Droga opiekunko Alkoholiczko
02.03.2012




Tagi: 





Nie, nie bój się opiekunko, nie podam ani Twojego nazwiska ani Twojego imienia. Chcę tylko przedstawić swoją a właściwie naszą historię. Historię, która jak się zorientowałam jest dosyć często spotykana wśród niemieckich rodzin ale budzi ciągle zdziwienie. My Niemcy znamy wizerunek polskich mężczyzn pijących alkohol po pracy. I jakoś jest to do zaakceptowania. Ot, robotnicy niewykwalifikowani, dla których jedynym sposobem na relaks po pracy była kiedyś (bo teraz już praca ma inną wartość i pijany polski robotnik to rzadkość) butelka wódki wypita z kolegami.
Zrobiłaś dobre wrażenie opiekunko.
Ty, droga opiekunko Alkoholiczko wyglądałaś nieprzeciętnie, lepiej niż inne kobiety. Zadbana, starannie zrobione paznokcie, ładne ubranie, dobrze podcięte włosy. Kontaktowa, rozmowna, pełna pomysłów na ułatwienie ostatnich lat życia naszej ukochanej Mamie i Babci. My, niemiecka rodzina – dzieci, zięciowie i wnuki byliśmy w kompletnej rozsypce, kiedy okazało się że nasza Mama i Babcia z energicznej starszej pani zmieniła się w leżącą, półświadomą staruszkę. Nie wiedzieliśmy jak się nią opiekować, nie mamy w tym żadnego doświadczenia. Ty obiecałaś nam, że świetnie się na tym znasz, że Mama będzie mogła bezpiecznie i godnie dalej pozostać w swoim domu. Od razu daliśmy Ci klucze od mieszkania Mamy. Razem zrobiliśmy zakupy – co tylko chciałaś. Taki gatunek kawy jak Ty lubisz, szynkę, na jedzenie której nas nie stać, ale dla Ciebie chętnie ją kupiliśmy, jogurty, owoce, soki, wszystko co tylko włożyłaś do koszyka. Zrobiliśmy to, bo pomimo że miałaś od nas dostawać miesięcznie 1400 Euro netto pensji, to chcieliśmy, żeby nie tylko naszej Mamie było dobrze.
Chcieliśmy, żebyś Ty odczuła jak bardzo jesteśmy Ci wdzięczni za to, że przyjechałaś do naszego kraju, do naszego domu i chcesz poświęcić swoje umiejętności i czas właśnie naszej Mamie. Dla nas zmiana koszuli nocnej u osoby leżącej to wielkie wyzwanie, a Ty od razu zrobiłaś to tak sprawnie i tak delikatnie, że Mama nawet nie odczuła bólu. Uwierzyliśmy Tobie, że niepotrzebnie zamawiamy niemieckie służby medyczne, bo Ty wszystko zrobisz dokładniej, spokojniej. I naprawdę to potrafiłaś. Oczywiście te pieniądze, które najpierw otrzymywał Caritas miały pójść do Twojej kieszeni. Patrzyliśmy na Ciebie jak na zjawisko z innego, lepszego świata. Podziwiałam Ciebie opiekunko Alkoholiczko. Miałaś takie samo wykształcenie jak ja, byłaś po studiach, miałaś dobry zawód ale poświęciłaś to dla pracy na rzecz chorych i niepełnosprawnych.
Nikt się nie domyślał.
Nie wiedziałam wtedy, że w Polsce z każdej kolejnej pracy byłaś wyrzucana za pijaństwo. W Twoim mieście nikt nie chciał dać Ci żadnego zatrudnienia bo wszyscy wiedzieli, że nie można na Tobie polegać. A na wyjazd gdzieś dalej w Polsce nie miałaś szans, bo przecież wynajęcie mieszkania sporo kosztuje. A u nas, w niemieckiej rodzinie – u nas dostałaś pracę z zakwaterowaniem i wyżywieniem. Przez miesiąc byliśmy jako rodzina naszej Mamy bardzo szczęśliwi. Codziennie ktoś z nas przychodził na 4 godziny, żebyś mogła sobie odpocząć. Dostałaś od nas karnet do Centrum Fitness – basen, sauna, solarium, masaże. Nie powiedzieliśmy Ci, droga opiekunko Alkoholiczko, że musieliśmy zrezygnować z basenu dla nas bo już nie wystarczało finansów. Potrafiłaś tak nas zmanipulować, że wydawało nam się, że spotkało nas a raczej naszą Mamę tak wielkie szczęście, że u nas jesteś, że byliśmy gotowi uchylić Ci nieba.
Nasza mama nie bardzo wiedziała co się koło niej dzieje ale my tak. Trzeba Ci przyznać, opiekunko Alkoholiczko, że naprawdę masz dar do zajmowania się ludźmi. Tego nie można się nauczyć, to musi być też osobowość. Wstydzę się trochę przyznać, ale nie potrafiłabym nikomu zmienić pieluszki, umyć zabrudzonej pupy. Nie umiałabym tak cierpliwie i spokojnie, łyżeczka po łyżeczce karmić przez prawie godzinę. Nie wiedziałabym, że chorego leżącego trzeba przekładać na boki. To od Ciebie dowiedziałam się co to są i jak groźne są odleżyny. To Ty wiedziałaś jak zmienić pościel i jak starannie trzeba naciągać prześcieradło, żeby choremu leżało się wygodnie. I tak zupełnie z innej strony – piekłaś leciutki jak puch biszkopt z którego robiłaś pyszny tort. Nawet moja Mama nie potrafiła robić takiego.
Prawdziwa twarz … opiekunki?
Dla nas byłaś po prostu ideałem. Tylko sąsiadka naszej Mamy, jej przyjaciółka próbowała nam coś mówić. Że nie podobasz się jej, bo kiedyś wieczorem przyniosła Ci do spróbowania swojego ciasta i poczuła od Ciebie alkohol, mówiłaś podobno niewyraźnie. Nie, nie uwierzyliśmy jej. Pewnie jej się wydawało.Wyjechaliśmy na dwa dni na wesele kuzynki. Nalegałaś, że nikt z nas nie musi zostawać, żebyś miała wolne, że przecież to Twoja praca. Życzyłaś nam dobrej zabawy. W sobotę wieczorem nie wytrzymałam i zadzwoniłam, żeby zapytać jak tam u Mamy, co u Ciebie droga opiekunko Alkoholiczko. Był hałas, źle słyszałam, Ty mówiłaś też niewyraźnie. Mówiłaś, że trochę boli Ciebie ząb, ale mamy się nie martwić. Wróciliśmy w niedzielę po południu. Zadzwoniliśmy jak zawsze, że jedziemy. Nikt nie odbierał telefonu. Nie martwiliśmy się jeszcze. Nie mogliśmy otworzyć drzwi, coś blokowało. Mąż na siłę je przepchnął. Leżałaś nieprzytomna na ziemi w przedpokoju w kałuży wymiocin i moczu. Myśleliśmy, że coś Ci się stało, że może miałaś atak padaczki. Wezwaliśmy natychmiast pogotowie.
Skrzywdziłaś naszą mamę.
opiekunka alkoholiczka
www.fotolia.pl

Nawet w pierwszej chwili nie pomyślałam o mojej Mamie, tak bardzo przejęłam się Twoim stanem. Dopiero po przyjeździe pogotowia pobiegłam do pokoju Mamy. Moja kochana Mama leżała na podłodze. Pewnie próbowała sama wstać a barierka od łóżka nie była zamknięta. Pewnie chciało jej się pić albo jeść. Nie wiem. Nie wiem ile godzin tak leżała, nie wiem ile godzin miała na sobie niezmienianą pieluszkę, nie wiem, czy i kiedy dostała picie, jedzenie, leki.
Nie było nas dokładnie 38 godzin. Ile godzin Ty piłaś do nieprzytomności? Lekarze stwierdzili u Ciebie ponad 3 promile alkoholu we krwi. W Twoim pokoju pod łóżkiem było 8 butelek po wódce, 11 butelek po winie. Nie wiem, kiedy to wypiłaś droga opiekunko Alkoholiczko, czy w ten jeden wieczór czy codziennie popijałaś. Moja Mama trafiła do szpitala z zapaleniem płuc. Z Tobą nie wiem co się stało – byliśmy na Ciebie wściekli, spakowałam Twoje rzeczy i mąż odwiózł je do szpitala. Moją Mamą zajmuje się teraz opiekunka z Bułgarii. Słabo zna niemiecki, jest taką trochę szarą, skromną kobietą, ale Mama jest przy niej zadbana i bezpieczna.
 
Droga opiekunka
Dlaczego nazywam Ciebie nadal drogą opiekunką Alkoholiczką? Bo byłaś „droga”. Wymiana zamka w drzwiach 140 Euro, rachunek telefoniczny 270 Euro, zaginione pieniądze na prowadzenie domu 350 Euro. Ale najdrożej kosztowało nasze rozczarowanie i lęk.
A teraz bez sarkazmu – droga opiekunko Alkoholiczko, nie przyjeżdżaj na razie do Niemiec żeby przyjmować odpowiedzialność za starszych, bezbronnych ludzi. Przyjmij najpierw odpowiedzialność za samą siebie i idź na odwyk.
Komentarz Arbeitlandii:
Ze statystyk prowadzonych przez legalne agencje pośrednictwa pracy w opiece nad osobami starszymi w Niemczech wynika, że z powodu nadużywania alkoholu tylko w 2011 roku pracę straciło 370 opiekunek z Polski.


Myślę, że to napisała jakaś Polka, ale coś w tym jest. 
07 lipca 2018 20:35
Nowy post. Sobota - czas na relaks. Grywacie z podopiecznymi? Na blogu propozycja: gra Słowa. Zapraszam!!!
http://kasiaperla.blogspot.com/2018/07/aktywizacja-podopiecznych-gra-sowa.html?m=1
08 lipca 2018 16:01
Mleczko

No to se poczytałam :-( 



Droga opiekunko Alkoholiczko
02.03.2012




Tagi: 





Nie, nie bój się opiekunko, nie podam ani Twojego nazwiska ani Twojego imienia. Chcę tylko przedstawić swoją a właściwie naszą historię. Historię, która jak się zorientowałam jest dosyć często spotykana wśród niemieckich rodzin ale budzi ciągle zdziwienie. My Niemcy znamy wizerunek polskich mężczyzn pijących alkohol po pracy. I jakoś jest to do zaakceptowania. Ot, robotnicy niewykwalifikowani, dla których jedynym sposobem na relaks po pracy była kiedyś (bo teraz już praca ma inną wartość i pijany polski robotnik to rzadkość) butelka wódki wypita z kolegami.
Zrobiłaś dobre wrażenie opiekunko.
Ty, droga opiekunko Alkoholiczko wyglądałaś nieprzeciętnie, lepiej niż inne kobiety. Zadbana, starannie zrobione paznokcie, ładne ubranie, dobrze podcięte włosy. Kontaktowa, rozmowna, pełna pomysłów na ułatwienie ostatnich lat życia naszej ukochanej Mamie i Babci. My, niemiecka rodzina – dzieci, zięciowie i wnuki byliśmy w kompletnej rozsypce, kiedy okazało się że nasza Mama i Babcia z energicznej starszej pani zmieniła się w leżącą, półświadomą staruszkę. Nie wiedzieliśmy jak się nią opiekować, nie mamy w tym żadnego doświadczenia. Ty obiecałaś nam, że świetnie się na tym znasz, że Mama będzie mogła bezpiecznie i godnie dalej pozostać w swoim domu. Od razu daliśmy Ci klucze od mieszkania Mamy. Razem zrobiliśmy zakupy – co tylko chciałaś. Taki gatunek kawy jak Ty lubisz, szynkę, na jedzenie której nas nie stać, ale dla Ciebie chętnie ją kupiliśmy, jogurty, owoce, soki, wszystko co tylko włożyłaś do koszyka. Zrobiliśmy to, bo pomimo że miałaś od nas dostawać miesięcznie 1400 Euro netto pensji, to chcieliśmy, żeby nie tylko naszej Mamie było dobrze.
Chcieliśmy, żebyś Ty odczuła jak bardzo jesteśmy Ci wdzięczni za to, że przyjechałaś do naszego kraju, do naszego domu i chcesz poświęcić swoje umiejętności i czas właśnie naszej Mamie. Dla nas zmiana koszuli nocnej u osoby leżącej to wielkie wyzwanie, a Ty od razu zrobiłaś to tak sprawnie i tak delikatnie, że Mama nawet nie odczuła bólu. Uwierzyliśmy Tobie, że niepotrzebnie zamawiamy niemieckie służby medyczne, bo Ty wszystko zrobisz dokładniej, spokojniej. I naprawdę to potrafiłaś. Oczywiście te pieniądze, które najpierw otrzymywał Caritas miały pójść do Twojej kieszeni. Patrzyliśmy na Ciebie jak na zjawisko z innego, lepszego świata. Podziwiałam Ciebie opiekunko Alkoholiczko. Miałaś takie samo wykształcenie jak ja, byłaś po studiach, miałaś dobry zawód ale poświęciłaś to dla pracy na rzecz chorych i niepełnosprawnych.
Nikt się nie domyślał.
Nie wiedziałam wtedy, że w Polsce z każdej kolejnej pracy byłaś wyrzucana za pijaństwo. W Twoim mieście nikt nie chciał dać Ci żadnego zatrudnienia bo wszyscy wiedzieli, że nie można na Tobie polegać. A na wyjazd gdzieś dalej w Polsce nie miałaś szans, bo przecież wynajęcie mieszkania sporo kosztuje. A u nas, w niemieckiej rodzinie – u nas dostałaś pracę z zakwaterowaniem i wyżywieniem. Przez miesiąc byliśmy jako rodzina naszej Mamy bardzo szczęśliwi. Codziennie ktoś z nas przychodził na 4 godziny, żebyś mogła sobie odpocząć. Dostałaś od nas karnet do Centrum Fitness – basen, sauna, solarium, masaże. Nie powiedzieliśmy Ci, droga opiekunko Alkoholiczko, że musieliśmy zrezygnować z basenu dla nas bo już nie wystarczało finansów. Potrafiłaś tak nas zmanipulować, że wydawało nam się, że spotkało nas a raczej naszą Mamę tak wielkie szczęście, że u nas jesteś, że byliśmy gotowi uchylić Ci nieba.
Nasza mama nie bardzo wiedziała co się koło niej dzieje ale my tak. Trzeba Ci przyznać, opiekunko Alkoholiczko, że naprawdę masz dar do zajmowania się ludźmi. Tego nie można się nauczyć, to musi być też osobowość. Wstydzę się trochę przyznać, ale nie potrafiłabym nikomu zmienić pieluszki, umyć zabrudzonej pupy. Nie umiałabym tak cierpliwie i spokojnie, łyżeczka po łyżeczce karmić przez prawie godzinę. Nie wiedziałabym, że chorego leżącego trzeba przekładać na boki. To od Ciebie dowiedziałam się co to są i jak groźne są odleżyny. To Ty wiedziałaś jak zmienić pościel i jak starannie trzeba naciągać prześcieradło, żeby choremu leżało się wygodnie. I tak zupełnie z innej strony – piekłaś leciutki jak puch biszkopt z którego robiłaś pyszny tort. Nawet moja Mama nie potrafiła robić takiego.
Prawdziwa twarz … opiekunki?
Dla nas byłaś po prostu ideałem. Tylko sąsiadka naszej Mamy, jej przyjaciółka próbowała nam coś mówić. Że nie podobasz się jej, bo kiedyś wieczorem przyniosła Ci do spróbowania swojego ciasta i poczuła od Ciebie alkohol, mówiłaś podobno niewyraźnie. Nie, nie uwierzyliśmy jej. Pewnie jej się wydawało.Wyjechaliśmy na dwa dni na wesele kuzynki. Nalegałaś, że nikt z nas nie musi zostawać, żebyś miała wolne, że przecież to Twoja praca. Życzyłaś nam dobrej zabawy. W sobotę wieczorem nie wytrzymałam i zadzwoniłam, żeby zapytać jak tam u Mamy, co u Ciebie droga opiekunko Alkoholiczko. Był hałas, źle słyszałam, Ty mówiłaś też niewyraźnie. Mówiłaś, że trochę boli Ciebie ząb, ale mamy się nie martwić. Wróciliśmy w niedzielę po południu. Zadzwoniliśmy jak zawsze, że jedziemy. Nikt nie odbierał telefonu. Nie martwiliśmy się jeszcze. Nie mogliśmy otworzyć drzwi, coś blokowało. Mąż na siłę je przepchnął. Leżałaś nieprzytomna na ziemi w przedpokoju w kałuży wymiocin i moczu. Myśleliśmy, że coś Ci się stało, że może miałaś atak padaczki. Wezwaliśmy natychmiast pogotowie.
Skrzywdziłaś naszą mamę.
opiekunka alkoholiczka
www.fotolia.pl

Nawet w pierwszej chwili nie pomyślałam o mojej Mamie, tak bardzo przejęłam się Twoim stanem. Dopiero po przyjeździe pogotowia pobiegłam do pokoju Mamy. Moja kochana Mama leżała na podłodze. Pewnie próbowała sama wstać a barierka od łóżka nie była zamknięta. Pewnie chciało jej się pić albo jeść. Nie wiem. Nie wiem ile godzin tak leżała, nie wiem ile godzin miała na sobie niezmienianą pieluszkę, nie wiem, czy i kiedy dostała picie, jedzenie, leki.
Nie było nas dokładnie 38 godzin. Ile godzin Ty piłaś do nieprzytomności? Lekarze stwierdzili u Ciebie ponad 3 promile alkoholu we krwi. W Twoim pokoju pod łóżkiem było 8 butelek po wódce, 11 butelek po winie. Nie wiem, kiedy to wypiłaś droga opiekunko Alkoholiczko, czy w ten jeden wieczór czy codziennie popijałaś. Moja Mama trafiła do szpitala z zapaleniem płuc. Z Tobą nie wiem co się stało – byliśmy na Ciebie wściekli, spakowałam Twoje rzeczy i mąż odwiózł je do szpitala. Moją Mamą zajmuje się teraz opiekunka z Bułgarii. Słabo zna niemiecki, jest taką trochę szarą, skromną kobietą, ale Mama jest przy niej zadbana i bezpieczna.
 
Droga opiekunka
Dlaczego nazywam Ciebie nadal drogą opiekunką Alkoholiczką? Bo byłaś „droga”. Wymiana zamka w drzwiach 140 Euro, rachunek telefoniczny 270 Euro, zaginione pieniądze na prowadzenie domu 350 Euro. Ale najdrożej kosztowało nasze rozczarowanie i lęk.
A teraz bez sarkazmu – droga opiekunko Alkoholiczko, nie przyjeżdżaj na razie do Niemiec żeby przyjmować odpowiedzialność za starszych, bezbronnych ludzi. Przyjmij najpierw odpowiedzialność za samą siebie i idź na odwyk.
Komentarz Arbeitlandii:
Ze statystyk prowadzonych przez legalne agencje pośrednictwa pracy w opiece nad osobami starszymi w Niemczech wynika, że z powodu nadużywania alkoholu tylko w 2011 roku pracę straciło 370 opiekunek z Polski.


Na odległość agencja nie sprawdzi, czy opiekunka to nałogowa alkoholiczka. Zastanawiam się, czy one piją przez nałóg, czy przez stres.
09 lipca 2018 00:22 / 1 osobie podoba się ten post
Magdalenka

Na odległość agencja nie sprawdzi, czy opiekunka to nałogowa alkoholiczka. Zastanawiam się, czy one piją przez nałóg, czy przez stres.

Też myślę, że to, że ktoś się upił, nie znaczy, że jest alkoholiczką. 2 miesiące dzień w dzień z ppdopiecznym z dala od domu... przecież człowiek musi jakoś odreagować. Przy takim modelu zatrudnienia, gdzie opiekunki nie mają wolnego, pozostaje tylko się upić. 
09 lipca 2018 00:24
Sama, jakbym mogła to bym się codziennie upijała ale mam problemy z głową i jakbym się upiła, bałabym się, że umieram. A jeszcze do nieprzytomności to już wogóle. Haha ja po lampce wina myślę, czy już wzywać pogotowie, czy jeszcze nue.
09 lipca 2018 06:32
Ale w tych przypadkach mowa o osobach mających problem alkoholowy. Z ich strony- wiadomo, nałóg ponad wszystko, odpowiedzialność też. Ale jest ta druga strona- rodzina, opiekunowie, lekarze, koordynator. Gdyby każdy z nich przyszedł odwiedzić co jakiś czas podopiecznego to by była większa szansa wyłapać nieprawidłowości. Akurat tam, gdzie pracowałam zjawiali się goście o różnych porach dnia.
09 lipca 2018 07:16 / 1 osobie podoba się ten post
Po co im taka opiekunka, ktorej tez trzeba pilnować. Tu wchodzi w grę zaufanie . Pracodawca nawet nie bierze takiej opcji pod rozwagę, że opiekunka moze naduzywać alkoholu lub okradać . Dlatego dochodzi do takich sytuacji . Przecież piwnicę, w której leżakuja wina mozna zamknąć na klucz. Nie robią tego, bo ufają. Ostatnio gdzieś czytałam, że jest nas ponad 200.000 tys. więc nie ma co sie dziwić, że przy takim sposobie zatrudniania ( telefon) trafiają się rózni pracownicy . Tu walka o ilość a nie o jakośc trwa nieustannie . 
09 lipca 2018 07:55
Werska

Ale w tych przypadkach mowa o osobach mających problem alkoholowy. Z ich strony- wiadomo, nałóg ponad wszystko, odpowiedzialność też. Ale jest ta druga strona- rodzina, opiekunowie, lekarze, koordynator. Gdyby każdy z nich przyszedł odwiedzić co jakiś czas podopiecznego to by była większa szansa wyłapać nieprawidłowości. Akurat tam, gdzie pracowałam zjawiali się goście o różnych porach dnia.

Wiesz. Raczej nie mam nic na sumieniu, ale jakby mi wpadali ludzie bez zapowiedzi, podziękowałabym takiej rodzinie. W niemczech nie wpada się bez uprzedzenia. Poniekąd jestem tu gpspodynią i gdyby wpadali nic nie mówiąc odebrałabym to przynajmniej jako brak szacunku do mnie. W zależności od zachowania być może nawet jako brak zaufania. A nie pracuję dla ludzi, którzy mi nie ufają i mnie nie szanują. Oczywiście na początku może być jakaś niepewność i mogą się zdarzyć niezapowiedziane odwiedziny, ale zawsze daję do zrozumienia, że sobie tego nie życzę. 
09 lipca 2018 08:07
Mleczko

Po co im taka opiekunka, ktorej tez trzeba pilnować. Tu wchodzi w grę zaufanie . Pracodawca nawet nie bierze takiej opcji pod rozwagę, że opiekunka moze naduzywać alkoholu lub okradać . Dlatego dochodzi do takich sytuacji . Przecież piwnicę, w której leżakuja wina mozna zamknąć na klucz. Nie robią tego, bo ufają. Ostatnio gdzieś czytałam, że jest nas ponad 200.000 tys. więc nie ma co sie dziwić, że przy takim sposobie zatrudniania ( telefon) trafiają się rózni pracownicy . Tu walka o ilość a nie o jakośc trwa nieustannie . 

Trochę zaniżone te statystyki. Ja czytałam, że nawet 400 000 do 500 000. I masz rację. Jak się kogoś zatrudnia to jednak trzeba mieć zaufanie. Trudno mi sobie wyobrazić, by w miejscu, gdzie ktoś kontroluje, chętnie się pracuje. A i charakter trzeba mieć, żeby takie naloty robić. Oni nas zatrudniają, by mieć święty spokój. Kontrola opiekunki mija się więc z celem. Zresztą oni myślą, że jesteśmy sprawdzonymi przez firmę opiekunkami. Nie raz, gdy mówie, że pierwszy raz pracuję z firmą i nikt mnie nie widział na oczy, dziwią się, że tak to funkcjonuje. Najsmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że prawnie firma nie odpowiada za do, gdy wyśle alkoholika, czy mordercę. Tak było właśnie w przypadku promedica24. Firmy nie można było ruszyć. Oskarżono jedynie dwóch opiekunów. 
09 lipca 2018 11:09 / 2 osobom podoba się ten post
Nie wiem, czy brat, koleżanka córki czy sąsiadka umawiają się na wizytę z Maliną- nie słucham jej rozmów przez telefon. Ale gdyby nawet nie, to nie widziałam w tym nic złego, że odwiedzają bliską osobę. A co do zaufania i kontroli- w zdecydowanej większości przypadków wszystko jest w porządku. Ale opiekunki to nie zawsze wszystko wiedzące pielęgniarki? Mogą się mylić, czegoś nie wiedzieć. A zapytać- to trzeba wiedzieć o co. I taka osoba z zewnątrz może coś podpowiedzieć, zwłaszcza lekarz czy pielęgniarka. Albo koordynator, który z definicji powinien coś o tej pracy wiedzieć i móc naprostować, jeśli uzna, że coś jest nie tak- po obu stronach?
Wyobraziłam sobie, że do bliskiej mi osoby zatrudniam kogoś w taki sposób. Chciałabym wiedzieć, czy wszystko jest w porządku, zwłaszcza w przypadku, gdyby był problem z komunikacją. Zaufanie zaufaniem, ale nie wejdę do głowy nowo poznanej osoby i nie sprawdzę, jaka ona jest. Po jakimś czasie rozumiem, że można kogoś poznać, ale na początku? Przypominają mi się żachnięcia niektórych osób, gdy pracując w sklepie sprawdzałam grubsze banknoty (nie maszynką, ale podstawowe znaki) i tekst- "przecież ja nie oszukuję". Po pierwsze, nie znam klienta. Po drugie- nie wiem, czy wcześniej ich ktoś nie oszukał, lub nieświadomie dał fałszywy banknot. Ja nie sprawdzam, jak przyjmuję resztę, czy gdzieś za coś dostaję pieniądze. To nie jest kwestia zaufania, tylko ochrony swoich interesów- w opiece celem jest dobry stan podopiecznego, który często sam nie może da znać, jeśli coś jest nie tak. Nie zamierzam się obrażać na rodzinę, która sprawdza, czy u ich krewnego jest wszystko w porządku.
09 lipca 2018 11:45 / 2 osobom podoba się ten post
Mleczko

Po co im taka opiekunka, ktorej tez trzeba pilnować. Tu wchodzi w grę zaufanie . Pracodawca nawet nie bierze takiej opcji pod rozwagę, że opiekunka moze naduzywać alkoholu lub okradać . Dlatego dochodzi do takich sytuacji . Przecież piwnicę, w której leżakuja wina mozna zamknąć na klucz. Nie robią tego, bo ufają. Ostatnio gdzieś czytałam, że jest nas ponad 200.000 tys. więc nie ma co sie dziwić, że przy takim sposobie zatrudniania ( telefon) trafiają się rózni pracownicy . Tu walka o ilość a nie o jakośc trwa nieustannie . 

No i napewno pytanie zadane przez rekrutera "czy ma pani problem z alkoholem" oraz zaprzeczenie opiekunki, nie jest żadną gwarancją, że taka osoba mówi prawdę. Kiedyś miałam do czynienia z koleżanką alkoholiczką (z pracy). Pracowałam w dyrekcji dużej firmy i taka osoba została zatrudniona na sekretarkę prezesa Niemca. Ufff, jakie było zdziwienie i zaskoczenie, kiedy parę razy przyłapano ją na upojeniu alkoholowym późnym popołudniem, kiedy szefa nie było. Była miła, ładna, zadbana i wykształcona. Nikt wcześniej się na tym nie poznał, mimo bezpośredniej rekrutacji. Oczywiście szybko wyleciała z pracy.
Swoją drogą to jest bardzo smutne, że ludzie (zarówno mężczyźni, jak i kobiety) nadużywają alkoholu, wpadają w nałogi i niszczą swoje życie .... oraz swoich bliskich.
09 lipca 2018 15:42
Werska

Nie wiem, czy brat, koleżanka córki czy sąsiadka umawiają się na wizytę z Maliną- nie słucham jej rozmów przez telefon. Ale gdyby nawet nie, to nie widziałam w tym nic złego, że odwiedzają bliską osobę. A co do zaufania i kontroli- w zdecydowanej większości przypadków wszystko jest w porządku. Ale opiekunki to nie zawsze wszystko wiedzące pielęgniarki? Mogą się mylić, czegoś nie wiedzieć. A zapytać- to trzeba wiedzieć o co. I taka osoba z zewnątrz może coś podpowiedzieć, zwłaszcza lekarz czy pielęgniarka. Albo koordynator, który z definicji powinien coś o tej pracy wiedzieć i móc naprostować, jeśli uzna, że coś jest nie tak- po obu stronach?
Wyobraziłam sobie, że do bliskiej mi osoby zatrudniam kogoś w taki sposób. Chciałabym wiedzieć, czy wszystko jest w porządku, zwłaszcza w przypadku, gdyby był problem z komunikacją. Zaufanie zaufaniem, ale nie wejdę do głowy nowo poznanej osoby i nie sprawdzę, jaka ona jest. Po jakimś czasie rozumiem, że można kogoś poznać, ale na początku? Przypominają mi się żachnięcia niektórych osób, gdy pracując w sklepie sprawdzałam grubsze banknoty (nie maszynką, ale podstawowe znaki) i tekst- "przecież ja nie oszukuję". Po pierwsze, nie znam klienta. Po drugie- nie wiem, czy wcześniej ich ktoś nie oszukał, lub nieświadomie dał fałszywy banknot. Ja nie sprawdzam, jak przyjmuję resztę, czy gdzieś za coś dostaję pieniądze. To nie jest kwestia zaufania, tylko ochrony swoich interesów- w opiece celem jest dobry stan podopiecznego, który często sam nie może da znać, jeśli coś jest nie tak. Nie zamierzam się obrażać na rodzinę, która sprawdza, czy u ich krewnego jest wszystko w porządku.

Tutaj na początku tak było, że nie wiedziałam kiedy kto przyjedzie. Ja widzę w tym coś złego, bo wiem, że oni nie odwiedzają się bez zapowiedzi. Dlaczego mają więc odwiedzać mnie, nie informujac mnie o tym? Chodzi o zasady. W Polsce faktycznie wpada się niespodziewanie. Być może dlatego wielu opiekunkom to nie przeszkadza. Mi przeszkadza. Tutaj powiedziałam synowi, że chcę wiedzieć kiedy kto przyjedzie, tymbardziej, że na poczatku to oni robili zakupy, a ja nie wiedziałam, czy mi ktoś coś kupi do jedzenia, czy nie. Umowilismy się, że będzie mnie informował mailem. Dwa razy dostalam maila. Ostatnio nje dostałam. Ale zawsze wypytywałam podopieczną i teraz jak wie, to mnie informuje. 
09 lipca 2018 15:54
Werska

Nie wiem, czy brat, koleżanka córki czy sąsiadka umawiają się na wizytę z Maliną- nie słucham jej rozmów przez telefon. Ale gdyby nawet nie, to nie widziałam w tym nic złego, że odwiedzają bliską osobę. A co do zaufania i kontroli- w zdecydowanej większości przypadków wszystko jest w porządku. Ale opiekunki to nie zawsze wszystko wiedzące pielęgniarki? Mogą się mylić, czegoś nie wiedzieć. A zapytać- to trzeba wiedzieć o co. I taka osoba z zewnątrz może coś podpowiedzieć, zwłaszcza lekarz czy pielęgniarka. Albo koordynator, który z definicji powinien coś o tej pracy wiedzieć i móc naprostować, jeśli uzna, że coś jest nie tak- po obu stronach?
Wyobraziłam sobie, że do bliskiej mi osoby zatrudniam kogoś w taki sposób. Chciałabym wiedzieć, czy wszystko jest w porządku, zwłaszcza w przypadku, gdyby był problem z komunikacją. Zaufanie zaufaniem, ale nie wejdę do głowy nowo poznanej osoby i nie sprawdzę, jaka ona jest. Po jakimś czasie rozumiem, że można kogoś poznać, ale na początku? Przypominają mi się żachnięcia niektórych osób, gdy pracując w sklepie sprawdzałam grubsze banknoty (nie maszynką, ale podstawowe znaki) i tekst- "przecież ja nie oszukuję". Po pierwsze, nie znam klienta. Po drugie- nie wiem, czy wcześniej ich ktoś nie oszukał, lub nieświadomie dał fałszywy banknot. Ja nie sprawdzam, jak przyjmuję resztę, czy gdzieś za coś dostaję pieniądze. To nie jest kwestia zaufania, tylko ochrony swoich interesów- w opiece celem jest dobry stan podopiecznego, który często sam nie może da znać, jeśli coś jest nie tak. Nie zamierzam się obrażać na rodzinę, która sprawdza, czy u ich krewnego jest wszystko w porządku.

Też nie zamierzam się obrażać, że chcą wiedzieć. Tylko ważne w jaki sposób to robią. Ja jestem już tym pokoleniam, a może taką osobą, która również w Polsce nieprzepada za  niezapowiedzianymi wizytami, więc nawet nie o samą kontrolę tu chodzi tylko o to, że moim zdaniem nie wypada. 
09 lipca 2018 15:55
Nawet do mamy dzwonię, że będę. Ciotkom robię niesppdziankę, bo nie mają telefonu. I tam zawsze się tak jeździło bez zapowiedzi.