Jak minął dzień 8

12 kwietnia 2020 11:43 / 7 osobom podoba się ten post
Mało się tu ostatnio udzielam, bo brakuje mi czasu i nastroju na bytowanie tutaj. Nie chcę jednak tracić z Wami kontaktu. Dlatego wtsawię tu fragment moich osobistych zapisków, z ostatnich dni:
 
Jak pisałam nocki są dla mnie takim przeskokiem czasowym z tego powodu, że muszę się wysypiać w dzień, a kiedy już wstaję to nie mam dużo wolnego czasu na prywatę. Także szybciochem dobiegłam do wielkiego piątku. Jeszcze włada mną pesymistyczny nastrój, ale już otrząsnęłam się z pierwszego wstrząsu. Smutno mi też jest z powodu ograniczeń koronawirusowych, bo nie mogę jechać na święta do domu i nawet namiastki rodzinnych świąt nie zaznam. Przez to wszystko zgorzkniale odpisuję wszystkim, którzy przysyłają świąteczne życzenia, że w tym roku nie ma świąt, a jeśli już, to moje życie zatrzymało się pod krzyżem. Niestety, na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie wykrzesać z siebie, chociaż odrobiny nadziei i dzielić się radością tych nadzwyczajnych w tym roku, świąt wielkanocnych. Drażnią mnie te przesyłane filmiki z kurczakami, jajkami i tego typu animacjami. Poza dziećmi, nie chcę mi się z nikim rozmawiać, bo i o czym tu mówić, o swoich udręczaniach, to nie ma sensu, bo tym bardziej się rozwalam. Jedynie rozmawiałam z Mirką, Haliną i siostra Małgosią, bo mnie nękają telefonami, a poza tym chcę pozostać w ciszy, w ciszy własnego bólu, mroku i grobu. Na zmartwychwstanie muszę poczekać dłużej, niż 3 dni........... Niemniej włączam nabożeństwa wielkanocne transmitowane w sieci. Dziękuję Bogu, że jest blisko mnie i że nie straciłam wiary. Panie wzmocnij mnie i przeprowadź przez tę ciemną dolinę, bo sama zginę......................
 
Piątek był ostatnim dniem mojego postu danielowego. Lodówkę pięknie wyczyściłam i w sobotę pojechałam na świąteczne zakupy. Teraz przede mną trudniejszy etap dietetyczny, gdyż jedząc normalnie powinnam wystrzegać się złych nawyków żywieniowych, do których mam słabość i które powodują moją nadwagę. Przez 5 tygodni postu schudłam 9 kg i na dzisiaj ważę 71kg. Powrót paru kilogramów jest nieunikniony, ale muszę się pilnować, aby nie przekroczyć własnego rubikonu, bo to nie jest zdrowe i czuję się z tym bardzo źle. Ciężko, ciężko, ale znowu będę się starała. Najważniejsze jest jednak to, że fizycznie znowu ubyło mi jakieś 20 lat ....... tak czuję i gdyby nie ból psychiczny, to fruwałabym, jak motyl.
 
Jako że w sobotę miałam już cały dzień wolny, to poza zakupami, posprzątałam, upichciłam namiastkę świątecznego menu tzn. ugotowałam biały barszcz, zrobiłam ćwikłę, sałatkę jarzynową i upiekłam małe ciasto. Nawet zdążyłam pójść na swój spacer różańcowy do lasu. Dzięki tym działaniom nieco poprawiłam sobie nastrój i wieczorne nabożeństwo przed internetem przeżyłam już z mniejszym żalem. Chrystus Zmartwychwstał, mimo mojego osobistego dramatu, niech on sprawi (a on wszystko może), aby kiedyś moje życie i moja rodzina też ożyła i odnowiła się. Amen.
 
W niedzielę wstałam o 7.30, mimo rezulekcyjnego czasu, który przypada na 6.00 rano. Wczoraj jednak poszłam spać bardzo późno i te 5 godzin musiałam się przespać. Nie straciłam jednak możliwości uczestnictwa w internetowym nabożeństwie tej uroczystości, ponieważ transmisja z mojego parafialnego kościoła rozpoczynała się o 8.00. Po tej 1,5 godzinnej modlitwie urządziłam sobie samotne śniadanie wielkanocne. Niech Jezus Zmartwychwstały będzie uwielbiony i błogosławiony, niech Bóg Ojciec i Syn i Duch Święty będzie pochwalony. Amen.
12 kwietnia 2020 18:58 / 5 osobom podoba się ten post
Dziś na parkingu przeżyłam szok z dziadkiem .Wracamy ze spaceru na parking, dziadek naciska na klucz elektroniczny i nie działa Dziadek myśli co tu zrobić, pewnie bateria siadła .A ja myślę jak my do domu dotrzemy z tym rolatorem (5 km jak nic)Nagle dziadek olśnienia dostał, że tam w środku gdzie są baterie jest z boku  klucz rezerwowy .Kamien spadł mi z serca . I nagle kolejny szok nie można otworzyć drzwi .Myślę ...Boże to się nie dzieje naprawdę Nagle dziadek wypowiada słowa drżącym głosem ,wiesz co dziecko to nie moje auto chyba,zerknij przez szybę czy tam na tylnim siedzeniu nasz koszyk na zakupy leży.No nie leżał Jego auto stało  dalej a między nimi dwa inne stały .Ja pierniczę taka pomyłka kolor się zgadzał marka ta sama tylko dziadka trochę dłuższy .Mnie się to nie rzuciło w oczy Wyobraźcie sobie minę właścicieli tego auta jak wracają i widzą że dziadek im się do samochodu włamuje ? 
12 kwietnia 2020 19:09 / 3 osobom podoba się ten post
Konwalia08

Dziś na parkingu przeżyłam szok z dziadkiem .Wracamy ze spaceru na parking, dziadek naciska na klucz elektroniczny i nie działa :zaskoczenie1:Dziadek myśli co tu zrobić, pewnie bateria siadła .A ja myślę jak my do domu dotrzemy z tym rolatorem (5 km jak nic)Nagle dziadek olśnienia dostał, że tam w środku gdzie są baterie jest z boku  klucz rezerwowy .Kamien spadł mi z serca . I nagle kolejny szok nie można otworzyć drzwi .Myślę ...Boże to się nie dzieje naprawdę :boi sie:Nagle dziadek wypowiada słowa drżącym głosem ,wiesz co dziecko to nie moje auto chyba,zerknij przez szybę czy tam na tylnim siedzeniu nasz koszyk na zakupy leży.No nie leżał :zaskoczenie1::smiech2:Jego auto stało  dalej a między nimi dwa inne stały .Ja pierniczę taka pomyłka kolor się zgadzał marka ta sama tylko dziadka trochę dłuższy .Mnie się to nie rzuciło w oczy :hihi:Wyobraźcie sobie minę właścicieli tego auta jak wracają i widzą że dziadek im się do samochodu włamuje ? :smiech3:

Planowo dwa tygodnie haresztu dla dziadka za próbę włamu
12 kwietnia 2020 20:00 / 5 osobom podoba się ten post
Kolejny męczący dzień. W sumie byłam w miejscach, gdzie było więcej pracy, a taka wypompowana nie byłam... Podopieczna dziś zdecydowała się na pierwszy spacer. Może ze 100 metrów się przeszłyśmy dookoła domu. Zapytała- to żywopłotu tez nie przycinasz? Nie, odpowiedziałam. Pokiwała tylko głową... Myślę, że będę dla niej jak ten wzorzec metra- każda nastepna opiekunka, nieważne jaka, będzie lepsza. No, nawet jadam za szybko- to niezdrowo. Spytała, podczas jedzenia ciasta, czy lubię jeść słodko- odpowiedziałam, że tak. To też niezdrowo. Ona, jej syn i córka nie jedzą dużo cukru... Takie te nasze rozmowy. Och, doceniam teraz moich wcześniejszych podopiecznych, nawet Annalise, która wydawała mi się mało przyjemna zyskała teraz w moich oczach
Myślę, że poczułaby się lepiej, gdybym któregoś dnia się zdenerwowała. Może dam jej tę satysfakcję, i przed wyjazdem dam takie przedstawienie- że się zezłościłam???
12 kwietnia 2020 20:23 / 2 osobom podoba się ten post
Werska

Kolejny męczący dzień. W sumie byłam w miejscach, gdzie było więcej pracy, a taka wypompowana nie byłam... Podopieczna dziś zdecydowała się na pierwszy spacer. Może ze 100 metrów się przeszłyśmy dookoła domu. Zapytała- to żywopłotu tez nie przycinasz? Nie, odpowiedziałam. Pokiwała tylko głową... Myślę, że będę dla niej jak ten wzorzec metra- każda nastepna opiekunka, nieważne jaka, będzie lepsza. No, nawet jadam za szybko- to niezdrowo. Spytała, podczas jedzenia ciasta, czy lubię jeść słodko- odpowiedziałam, że tak. To też niezdrowo. Ona, jej syn i córka nie jedzą dużo cukru... Takie te nasze rozmowy. Och, doceniam teraz moich wcześniejszych podopiecznych, nawet Annalise, która wydawała mi się mało przyjemna zyskała teraz w moich oczach:-)
Myślę, że poczułaby się lepiej, gdybym któregoś dnia się zdenerwowała. Może dam jej tę satysfakcję, i przed wyjazdem dam takie przedstawienie- że się zezłościłam???

Fajny ten wzorzec metra co do tego zdenerwowania , może jej się nu moja pdp w dziBonn lubiła sie ?  dla rozrywki pokłócić . Jej stała opiekunka mnie uprzedziła o tych osobliwych rozrywkach Gudrun . Jaka miła po tym była . 
12 kwietnia 2020 20:25 / 4 osobom podoba się ten post
Luke

Planowo dwa tygodnie haresztu dla dziadka za próbę włamu:gwizdanie:
:smiech3:

Ja kiedyś z kościoła  wróciłam nie swoim rowerem . Taki mały szczegół , koszyk z przodu mój , obcy miał z tyłu .  przeoczyłam 
12 kwietnia 2020 20:30 / 4 osobom podoba się ten post
dorotee

Ja kiedyś z kościoła  wróciłam nie swoim rowerem . Taki mały szczegół , koszyk z przodu mój , obcy miał z tyłu . :-) przeoczyłam 

A może z tą podopieczną też pokłócić się trzeba i będzie wtedy ok?
Lata temu miałam malucha. i zawiozłam mamę w odwiedziny do bloku, wychodzimy wieczorem, otwieram kluczykiem samochód, wsiadam... i jak z katapulty wyskoczyłam- dopiero jak usiadłam, spostrzegłam, że to cudzy samochód. Mój był niebieski, ten czerwony- jakoś nie zauważyłam
12 kwietnia 2020 20:35 / 4 osobom podoba się ten post
Werska

A może z tą podopieczną też pokłócić się trzeba i będzie wtedy ok?:-)
Lata temu miałam malucha. i zawiozłam mamę w odwiedziny do bloku, wychodzimy wieczorem, otwieram kluczykiem samochód, wsiadam... i jak z katapulty wyskoczyłam- dopiero jak usiadłam, spostrzegłam, że to cudzy samochód. Mój był niebieski, ten czerwony- jakoś nie zauważyłam:-)

Spróbuj, jak tam będziesz krotko
12 kwietnia 2020 20:39 / 3 osobom podoba się ten post
Mam taką metodę, będąc w, DE... Zapamiętuję markę, kolor i trzy ostatnie elementy numeru rejestracyjnego? Bo fakt,, że można się pomylić
12 kwietnia 2020 20:59 / 5 osobom podoba się ten post
Werska

A może z tą podopieczną też pokłócić się trzeba i będzie wtedy ok?:-)
Lata temu miałam malucha. i zawiozłam mamę w odwiedziny do bloku, wychodzimy wieczorem, otwieram kluczykiem samochód, wsiadam... i jak z katapulty wyskoczyłam- dopiero jak usiadłam, spostrzegłam, że to cudzy samochód. Mój był niebieski, ten czerwony- jakoś nie zauważyłam:-)

Klucz generalny do wszystkich pasował no
12 kwietnia 2020 22:11 / 5 osobom podoba się ten post
Ja też miałam takie zdarzenie że złapałam za klamkę nie nasz samochód i zdziwiona dlaczego jest zamknięty przecież mąż sieci w nim i czeka na mnie, ale się uśmialiśmy on zdziwiony co ja robię i zaczął wołać za mną wtedy się ocknęłam  dobrze że tamten nie miał alarmu bo by właściciel wyskoczył,albo policja, a z rower też miałam przygodę, wyszłam ze sklepu i był jeden rower wsiadłam i pojechałam, w domu w Polsce to było skapłam się że to nie mój rower   
12 kwietnia 2020 23:02 / 4 osobom podoba się ten post
dorotee

Ja kiedyś z kościoła  wróciłam nie swoim rowerem . Taki mały szczegół , koszyk z przodu mój , obcy miał z tyłu . :-) przeoczyłam 

12 kwietnia 2020 23:09 / 4 osobom podoba się ten post
nincia

Ja też miałam takie zdarzenie że złapałam za klamkę nie nasz samochód i zdziwiona dlaczego jest zamknięty przecież mąż sieci w nim i czeka na mnie, ale się uśmialiśmy :smiech2:on zdziwiony co ja robię i zaczął wołać za mną wtedy się ocknęłam :smiech: dobrze że tamten nie miał alarmu bo by właściciel wyskoczył,albo policja, a z rower też miałam przygodę, wyszłam ze sklepu i był jeden rower wsiadłam i pojechałam, w domu w Polsce to było skapłam się że to nie mój rower :smiech3:  

W kraju na parkingu przed Tesko lata temu też kombinowałam do obcego auta wpakować 4 litery A jeszcze lepszy numer odwalił nasz pies ,bardzo lubił wozić się autem na parkingu przed blokiem wparował do obcego auta na tylne siedzenie bo właściciel miał drzwi otwarte, było gorąco, rozmawiał z kimś .Kurde ale mi było wstyd wyciągałam go na siłę przeprosiłam rzecz jasna .
12 kwietnia 2020 23:22 / 4 osobom podoba się ten post
Konwalia08

W kraju na parkingu przed Tesko lata temu też kombinowałam do obcego auta wpakować 4 litery :hihi:A jeszcze lepszy numer odwalił nasz pies ,bardzo lubił wozić się autem na parkingu przed blokiem wparował do obcego auta na tylne siedzenie bo właściciel miał drzwi otwarte, było gorąco, rozmawiał z kimś .Kurde ale mi było wstyd wyciągałam go na siłę :hihi:przeprosiłam rzecz jasna .

fajne wspomnienia 
13 kwietnia 2020 08:47 / 5 osobom podoba się ten post
Co do wspomnień samochodowych, to i ja miałam. Za jechałam pod jedno z licznych centrów handlowych w Szczecinie. Samochodzik piknie zaparkowany czas udać się na łowy. Oczywiście po powrocie obładowana wracam, naciskam guziczek magiczny ✨ na pilocie i chwytam za bagażnik a... tu dupa potwór stawia opór. Ale ale ja walczę dalej, bo nie będzie mi przecież  bagażnik m)ówił co mam robić. I tak walczyłam z nim kilka ładnych chwil, po czym zorientowałam się że moj samochód stoi dwa miejsca dalej. Poprostu się Sklonował chyba