A nie znasz ? jakichś starych kawalerów, co by zasięgnąć języka?
:smiech3:
A nie znasz ? jakichś starych kawalerów, co by zasięgnąć języka?
:smiech3:
Chyba najgorętszy dzień... Uff, 34 po południu...
Podopieczna przyjechała po 11ej, akurat obiad na nią czekał. Zresztą i dla mnie też.
Niestety, łudziłem się, że po powrocie coś się zmieni. Jej miejsce jest w szpitalu psychiatrycznym, ani w Heimie, ani w mieszkaniu w bloku. Syn dziś jej tyle razy mówił, żeby nie krzyczała i nie płakała. Ona przyjęła to do wiadomości, a po dwóch sekundach znowu krzyczy i płacze naprzemiennie. A ten ją jeszcze nakręca, za wcześniej mówiąc, co przyniesie jutro. Jakiś sekt i drinki zrobi bezalkoholowe. No i od godziny się dopytuje, w formie "schreien"... kiedy...
Aż mi głupio przed sąsiadami znowu będzie... Nie wiem, jak jest w DE, może kiedyś sąsiedzi mając dość, będą chcieć podejmować jakieś decyzje administracyjne ze względu na uciążliwości współlokatorki.
Pobyt skrócił mi się o dwa dni, ale ze względów... nazwijmy to... formalnych. Syn musi 12go na cztery dni służbowo wyjechać, a gdybym ja jechał 11go wieczorem, to mimo przekazania szteli zmiennikowi, syn bał by się zostawić nowego opiekuna samemu sobie. Tak zawsze przez pierwsze dni pobytu nowego opiekuna tu zagladał.
Jadę 9go wieczorem, już tu nie wracam. Jestem tu pierwszy, który wytrzymał tutaj 2 miesiące. Medal mi się należy :smiech3:
Jeszcze trzy tygodnie. A potem urlooooop:moje_wakacje:

7 godzin na plaży..taki prezent na koniec moja śp.Pdp mi dała..

Super... Tak jakby babcia czekała na zakończenie Twojego pobytu :aniolki:
7 godzin na plaży..taki prezent na koniec moja śp.Pdp mi dała..

Mija dzień, właściwie już dla mnie minął. Mało słońca dziś, choć upalnie. Teraz trochę kropi, grzmi w górach. Za duża duchota była... Babcia wyciszona i śpi. Około 15 przyjechali Maltaser-y. Syn zadzwonił, podali Tavor i po godzinie... spokój. Jutro tylko syn zrealizuje receptę i w razie znowu jakichś tam...podawać.
Na noc też mi jedną lekarz zostawił, ale powiedział... w razie czegoś podać. Mam nadzieję, że nie będzie potrzeby... Też mi jest szkoda babcię tak szprycować.... czemu ona jest winna. Choroba ją dopadła i tyle :-(