Dzisiaj posprzątałam przyjaciółce lodówkę. Jakieś kikutki marchewek,smutne kawałki selera,kawałek pora który zapomniał jak jędrny być potrafi i cały kalafior,o którym chciała zapomnieć. Wszystko do gara,do tego kilka ziemniaków, podsmażone,zalane bulionem,dosmaczone porządnie,zblendowane z dodatkiem śmietanki,posypane obficie świeżym koperkiem i wyszła pyszna zupa kremowa

. A na kolację warzywa z patelni -cebula,czosnek,papryka,cukinia,dużo przypraw, sos sojowy. Miał być do tego ugotowany, połamany makaron spaghetti ale to by już było za dużo. Dodałyśmy trochę starego cheddara,posypałyśmy obficie świeżą kolendrą i zjadłyśmy z chrupiącą bagietką, popijając kieliszkiem białego Portada,Winho Regional Lisbona, które przywiozła córka mojej przyjaciółki z wypadu do Lisbony. Roztworzyłyśmy

już wczoraj wieczorem, pasowało idealnie do smażonych krewetek z chili, szalotką i czosnkiem. Normalnie jak na wywczasach
