margolciaJa zastanawiam sie nad pracą do leżacych, wiecie, ja zmęczona jestem moją babcią, chodzi wszedzie zagląda, wyjada z garnków, pije prosto z butli, (patrzy ukradkiem czy jestem w pobliżu),brudzi, niby pomaga, obiera ziemniaki, ale jaki bajzel mi zostawia, to,.... te spacery w miejscu dreptane, a z leżacym nie ma tych problemów, tyle, że nie jest to praca na dłuższa mete, z uwagi na kregosłup.
Margolcia...własnie z leżącymi zazwyczaj nie ma problemów, w nic sie nie wtrącają...a te spacery dreptana to jest masakra!!!mam dośc z poprzedniego miejsca.Do leżącego najczęściej przychodzą 3 razy dziennie pielęgniarki,bo ma trzeci stopień inwalidztwa, a wtedy to Ty pomagasz jeśli chcesz(bo nie masz obowiązku) pielęgniarce.Ale warto pomagać, bo nauczysz się sposobów obracania,mycia,przebierania itp.bez uszczerbku na kręgosłupie.Ja zrezygnowałam z chodzącego podopiecznego i tego okropnego dreptania w miejscu na spacerkach i nudy w domu,na rzecz podopiecznego na wózku,nie chodzącego i nie mówiącego...pisałam już o tym na forum...teraz jestem wolna i samodzielna i w swoim żywiole. Poza tym ,osoby leżące i na wózkach mają zupełnie inną mentalność niż te "samodzielne"...one wiedzą ,że są od nas całkowicie zależne,więc współpracują,poddaja się,wiedząc,że mogą liczyć tak naprawdę tylko na nas, a te samodzielne są najczęściej butne i aroganckie.