Zaburzenia psychiczne u osób starszych - Depresja

Czwartek8.08.2013

Jeżeli objawy te występują w połączeniu, ze znacznym nasileniem i w sposób długotrwały, stawiane jest rozpoznanie chorobowe depresji; jeżeli wystąpią one przejściowo i w bezpośrednim związku z jakimś niekorzystnym, smutnym zdarzeniem (np. śmiercią osoby bliskiej, wiadomością o ciężkiej chorobie) mówimy o „reakcji depresyjnej”; może się zdarzyć także, że objawy depresji wystąpią np. podczas stosowania niektórych leków działających na ośrodkowy układ nerwowy, i wtedy (rzadko) można mówić o depresji „wtórnej”, spowodowanej jednoznacznie zidentyfikowaną zewnętrzną przyczyną.

Częstość występowania depresji u osób starszych jest wyższa niż w ogólnej populacji, dochodząc nawet do 15-20%; dane nie są precyzyjne, gdyż rozgraniczenie między chorobą a zwykłym obniżeniem nastroju nie zawsze jest oczywiste. Specyfiką depresji w wieku podeszłym jest jej występowanie pod postacią tzw. „masek” - somatycznej (objawy „cielesne”, przypominające inne choroby) oraz otępiennej (spowolnienie myślenia i działania spowodowane depresją przypominać może demencję), a także w postaci przewlekłej, płytkiej ale trwałej formy obniżenia nastroju - „subdepresji”. Może się także zdarzyć odwrotnie, że za objawami sugerującymi depresję kryje się lub występuje równolegle jakaś inna choroba, dotycząca układu nerwowego lub spoza niego; z tego też powodu, rozpoznanie depresji powinien ostatecznie postawić i potwierdzić lekarz.

Leczenie depresji polega na stosowaniu farmakoterapii oraz psychoterapii; w profilaktyce nawrotów - gdyż choroba ta ma przebieg przewlekły i cykliczny (nawracający) – wskazane jest stosowanie przez samego pacjenta oraz jego otoczenie zasad psychohigieny (psychoprofilaktyki).

U osób starszych obniżony nastrój wynika po części z obiektywnych uwarunkowań – świadomości schyłku życia, stopniowej utraty z otoczenia znajomych i bliskich, ograniczeń wynikających ze starzenia się całego ciała, braku samodzielności, dolegliwości spowodowanych chorobami, często obniżenia statusu materialnego, konieczności zmiany dotychczasowego stylu życia, czasem niekorzystnego podsumowania tzw. bilansu życia. Dlatego interwencja otoczenia może być nakierowana na te obiektywne i częściowo modyfikowalne przyczyny obniżenia nastroju, poprzez:

  • likwidację poczucia osamotnienia, poświęcanie osobie starszej czasu, towarzyszenie jej;
  • okazywanie zainteresowania, słuchanie;
  • utrzymywanie możliwie dużego stopnia jej samodzielności i sprawności;
  • nie ograniczanie i nie rezygnowanie z tych aktywności, które mogą być zachowane, w tym z aktywności fizycznej, społecznej, zainteresowań;
  • pomoc w pogodzeniu się z ograniczeniami jakie w naturalny sposób niesie starszy wiek, samoakceptacji ograniczeń;
  • dawanie do zrozumienia osobie starszej że jest ważna, ceniona;
  • traktowanie z szacunkiem, nie protekcjonalnie;
  • cierpliwość, wyrozumiałość;
  • nie zapominanie o humorze i uśmiech.


W wielu przypadkach wskazane może być zastosowanie leków przeciwdepresyjnych, których arsenał z każdym rokiem rośnie i mają one coraz mniej działań ubocznych, co szczególnie ważne w przypadku osób starszych. Ich właściwy dobór należy do lekarza, który wybierze lek dopasowując go do obrazu choroby danego pacjenta (w zależności od tego który z objawów jest najbardziej uciążliwy, czy pacjent jest apatyczny czy pobudzony itp.), jak również możliwych działań ubocznych i interakcji z innymi lekami stosowanymi przez pacjenta; dlatego też lekarz ordynujący lek przeciwdepresyjny powinien zostać poinformowany o wszystkich chorobach pacjenta i zażywanych lekach. Należy pamiętać, że rozpoczęcie farmakoterapii wymaga ostrożności, gdyż leki przeciwdepresyjne rozwijają swoje działanie stopniowo w czasie kilku tygodni, a poprawa w pierwszej kolejności dotyczy tzw. napędu (aktywności, woli), a dopiero potem nastroju; w efekcie może się zdarzyć, że pacjent u którego nie doszło jeszcze do poprawy nastroju ale wróciła już energia do działania, zrealizuje próbę samobójczą, do której urzeczywistnienia dotychczas brakowało mu siły. Z tego powodu, w pierwszym okresie od rozpoczęcia leczenia pacjent wymaga większego nadzoru. Jak zawsze w przypadku włączania nowego leku należy obserwować podopiecznego w kierunku ewentualnych objawów ubocznych – w przypadku leków przeciwdepresyjnych najczęściej mogą to być (w zależności od grupy leków) utrudnienie w oddawaniu moczu, zaburzenia rytmu serca, bezsenność lub nadmierna senność, osłabienie pamięci, suchość w jamie ustnej, utrata apetytu, nudności, zaparcia; większość z tych objawów z czasem zmniejsza się lub ustępuje.

Skuteczność typowych interwencji psychoterapeutycznych (tzw. głęboka psychoterapia) u osób starszych może być ograniczona, z uwagi na występujące równolegle w starszym wieku pogorszenie funkcji poznawczych (intelektualnych, pamięci, krytycyzmu), na których bazuje ten sposób leczenia, jak również odległą perspektywę czasową tego typu działań.

O tym że leczenie depresji u osób starszych jest ważne i powinno być skutecznie prowadzone świadczą wyniki badań wskazujące, że osobom starszym zależy na dobrym samopoczuciu nawet bardziej niż na samej sprawności fizycznej.


KM, lekarz internista

08 sierpnia 2013 20:34 / 2 osobom podoba się ten post
Z tego co zauważylam wsrod swoich podopiecznych , to czesto samotnosc prowadzi do stanow depresyjnych . Dzieci są daleko i znajomych coraz mniej . Wszystko wokól sie wykrusza i Ci ludzie staja sie osowiali i zalamani , jakby czekali na swoja kolej.
09 sierpnia 2013 00:41 / 2 osobom podoba się ten post
Dorzucę swoje trzy grosze. Doświadczenia w opiece zbyt dużego nie mam. O częstej depresji osób starszych dowiedziałam się z tego forum i artykułów takich jak w tym wątku, których ostatnio przeczytałam sporo. Temat mnie zaciekawił. Zaczęłam sie zastanawiać, jak to możliwe że wcześniej nie dostrzegłam tak częstego zjawiska? Miałam przecież styczność z wieloma osobami starszymi, wśród rodziny, znajomych, sąsiadów. Nikt nie miał depresji, może nie zawsze uśmiechnięci, ale nie przypominam sobie żeby któregokolwiek z nich trzeba było zwlekać z łóżka jeśli fizycznie sam był wstanie wstać, dowartościowywać itd.  I wiecie do jakich wniosków doszłam? Może niekoniecznie słusznych, nie wiem... Pomyślałam że depresja po części rodzi się z nudów.  Wiadomo, świadomość coraz bliżej śmierci, śmierć współmałżonka, osamotnienie itd na każdego działają przygnębiająco, i to jest naturalne. Ale dlaczego jak wynika z moich obserwacji, podkreślam amatorskich, można wysnuć wniosek, że Niemcy częściej zapadają na depresję niż Polacy? Ano może dlatego że Polak nie ma czasu na rozmyślanie, dostanie 800 zł emerytury i się zastanawia jak za to przeżyć? Innymi słowy ma cel. Większość wie że nie moze liczyć na taką opiekę jaką ma Niemiec. Większość modli się aby być jak najdłużej sprawnym i stara się być jak najdłużej sprawnym, żeby najbliższym nie sprawić kłopotu. Sytuacja jest oczywiście inna kiedy depresja jest skutkiem innej poważnej choroby. Większość z Was ma dużo większe doświadczenie i dużo więcej może na ten temat powiedzieć, i być może obalicie moją teorię w jedną minutę, ale i tak mam bezsenną noc... Za tydzień wyjeżdżam pierwszy raz i jak to ktoś ładnie napisał na forum "jestem nieźle obsrana już dziś":)
10 sierpnia 2013 20:18 / 2 osobom podoba się ten post
sas-anko nie sraj po gaciach tylko w pozostałych chwilach korzystaj z chwil z rodzinką i powtarzaj niemiecki
10 sierpnia 2013 20:30
Na depresję zapada się też, gdy stan zdrowia gwałtownie się pogarsza i człowiek to dostrzega. Traci się kontaktz ludźmi, bo nie rozumie, co do nas mówią. To typowe dla postępującej demencji oraz Alzheimera. Także wtedy, gdy miało się tylko takie zajęcia, których teraz robić się nie da z powodu gorszego stanu zdrowia. Na przykład prace domowe i ogródek, żadnego hobby. Gdy prowadziło się mało towarzyskie życie lub w ogóle o nie nie dbało... To taki przyczynek do tematu z moich obserwacji podopiecznych z kraju i z D.
10 sierpnia 2013 20:37 / 1 osobie podoba się ten post
Sas_anka
nie bój żaby.

Musi być dobrze, trafisz w dobre miejsce, bo ja Ci tego życzę.

A będziesz tam miała neta,
bo bez tego to faktycznie przes....ne.
10 sierpnia 2013 22:03
Będę miała:), jadę w sprawdzone miejsce, dzieki temu forum:) Jedyne czego sie obawiam to czy sie odnajdę w tej pracy, ale jestem dobrej myśli.
21 sierpnia 2013 12:46
Chyba trochę przesadziłaś. To wg Ciebie poczucie samotności, bo znajomi umierają, rodzina daleko (wiadomo takie czasy, że dzieci przeprowadzają się do innego miasta) a czasem jej brak to wymyśone powody z nudów? Samotnośc nie ma nacji, jezyka, koloru skóry czy wysokości renty.
21 sierpnia 2013 16:09 / 1 osobie podoba się ten post
Każdy ma prawo do swojego zdania, pozwól że ja pozostanę przy swoim.
16 września 2013 22:15
Oczywiście. Ja też wyraziłam swoje zdanie. A kłócić się nie będę.
02 października 2013 23:26 / 1 osobie podoba się ten post
A ja uważam że mnie chyba depresja nie dosięgnie muszę ciągle uczyć się języka niemieckiego na stara lata a co za tym idzie nie dostanę ajzhalmera bo mój umysl jest ciągle ćwiczony nie mam czasu myśleć co będzie na starość  z pozdrowieniami
 
02 października 2013 23:30 / 1 osobie podoba się ten post
Kochanie...AL dostaje sie bez wzgledu na ćwiczenia intelektualne....niestety
06 października 2013 19:57
Droga Kolezanko-ki! Przeczytlam tu ostatnio artykol o Alzheimerze. Ktos podeslal linka z tzw.: "nowej debaty". To bardzo interesujace i mysle, ze jest to prawda oczywista. Alzheimer jako taki nie istnieje. Sa to naturalnie zmiany starcze w szerokim slowa tego znaczeniu i nawet lekarz, ktory sie zajmowal tym tematem przyznal, ze jest to "naganianie" miliardow i koniunktury koncernom farmaceutycznym. I  ja sie z tym zgadzam. Ludzie starsi w dzisiejszych czasach to ogromna grupa docelowa dla potencjalnych sprzedawcow cudownych srodkow na wszelkiego rodzaju schorzenia. A wiek starzy ma to do siebie, ze tych schorzen jest coraz wiecej a i wiek pacjentow (ludzi starych) wydluzyl sie bardzo. Kiedys ludzie umierali czesto nieswiadomi na co choruja a dzis wymyslili dziesiatki/setki jedmnostek chorobowych i co.... lepiej jest nam zyc z ta swiadomoscia???
Chyba nie w tym miejscu to pisze gdie chcialam ale chcialam powiedziec o nowosciach na temat Alzheimera....
06 października 2013 19:58
Moze znajde ten link i artykol to go wstawie.... warto poczytac!
06 października 2013 20:51
Bonika czy ty miałaś PDP z Alzheimerem..? Jeżeli to z czym się spotykamy jest naturalnym procesem starzenia się i normalną wielochorobowością wieku późnego... to ja mam tylko parę niecenzuralnych słow do powiedzenia.... Dla mnie jedynym "naturalnym" procesem wyłączenia się z życia, czyli zużycia organizmu w trakcje życia, jest zawał... Pompka się zużyła i wysiadła... Reszta jest stanem nienaturalnym... Jeżeli coś jest naturalne to występuje jako zjawisko powszechne i dotyczy całej populacji... i jest jednakie dla każdego... Czyli kazde badania (morfologia, OB, rezonanse itp. itd.) służyły by nam tylko i wyłącznie do określenia w którym momencie procesu starzenia się jesteśmy... Ponieważ nie możemy nic ujednolicić to badamy odstępstwa od normy... czyli szukamy choroby... Dzisiaj moja "mała dziewczynka" przyniosła mi w swojej malutkiej rączce swoją kupkę, wąchała ją i próbowała mi ją wręczyć... jako cos dla niej cennego..Jeżeli to nie jest Alzheimer tylko naturalny proces starzenia się to gratuluję ewolucji... i na starość cieszmy się kupką...)))) Nic nie wiemy też o właściwej długości życia... tylko o takiej długości życia jaką nam się udaje osiągnąć w tych warunkach....))))
06 października 2013 21:05 / 3 osobom podoba się ten post
Danusia- nie do końca masz rację - zawał nie jest jedynym procesem wyłączenia się z zycia.Serce jeszcze mocno bije ,kiedy zaczynaja sie powoli wygaszac inne organy,w tym mózg.Oczywiscie ani AL,ani depresja czy demencja nie sa w zadnym razie naturalnym procesem starzenia się.Część ludzi starzeje sie tak własnie naturalnie ,bez skutków ubocznych w postaci tych chorób ,pozostali na nie zapadają -do końca nie wiadomo wciąż dlaczego tak jest,może to sprawa genów,wyżywienia,stresów,pracy wykonywanej,,,jeszcze długo naukowcy nad tymi różnicami będa się biedzić.Ale nikt mi nie powie ,że AL to wymysły!!!!!Kto mial z ta chotroba do czynienia potwierdzi.To straszna choroba -nie dla chorego bo on nie wie ,ze jest chory -w AL jest tak ,że zdiagnozowano pacjenta ,ale chore i w różnoraki sposób dotkniete i cierpiące jest cale jego otoczenie!!!
06 października 2013 21:08 / 1 osobie podoba się ten post
Bardzo bym chciała przeczytać ten artykuł. Bo dla mnie nie jest to takie oczywiste. Przecież są konkretne badania krwi wykazujące stężenie hormonu DHEA i jego zachowanie. Mój podopieczny miał to badanie (DE) i potwierdziło chorobę. Pracowałam w PL z wieloma starszymi osobami i o lie demencję mogłabym zaliczyć do naturalnego procesu starzenia to jednak AL wyglądał zupełnie inaczej i zaczynał się znacznie wcześniej.
06 października 2013 21:17
Powinnam napisać mógłby byc zawał..., ale wtedy musielibyśmy żyć we właściwych dla siebe warunkach, a jak jest wiemy...))))
06 października 2013 21:31 / 1 osobie podoba się ten post
Bonita Alzheimera diagnozują już u osób nawet 40-letnich .Czy to też wytłumaczysz normalnym procesem starzenia się?
06 października 2013 21:53
Brak witaminy B12 powoduje alzhajmera ...podobno. Starość i tak przyjdzie, bez względu na to czy o niej myślimy czy też nie.
 
pozdrowionka
06 października 2013 22:16
Pierwszy raz czytam, że brak witaminy b12 powoduje chorobę Alzheimera. Ćwiczenie umysłu po 25 roku życia też niewiele pomoże. Alzheimer przychodzi bez względu na to. Jeśli mózg pracował bardzo aktywnie do 25 r.ż to choroba będzie trwała troszkę dłużej i objawy mogą być lżżejsze ale to zostaje nadal w sferze badań... W każdym bądź razie możemy chodzić nawet na rzęsach a przed pewnymi chorobami nie da się zwiać, no nie da i już ...
06 października 2013 22:59
Probowalam jedynie powiedzec, ze tak naprawde nie wiemy czym jest Alzheimer i do konca ie zdiagnozowano tej jednostki chorobowej i poslugujemy sie nia z iscie zadziwiajaca rozrzutnoscia. Sami lekarze prawdopodobnie nie wiedzac co tak naprawde pacjentowi jest (wiek starczy) stwierdza - Alzhejmer!
06 października 2013 23:05
Moze zle wyrazilam swoje stanowisko i potraktowalam to bardzo powierzchownie - stad to nieporozumienie. Nie twierdze, ze to stan zupelnie normalny (mowie o chorobie) ale tak naprawde tych procesow nie zglebiono do konca. Mialam praktyki na Oddziale gdzie byli sami ludzie z Alzheimerem wiec wiem jak to wyglada.
06 października 2013 23:26
http://nowadebata.pl/category/nauka-i-medycyna/
TO JEST TEN LINK NA MOJE USPRAWIEDLIWIENIE ODNOSNIE ALZHEIMERA
06 października 2013 23:58
08 października 2013 20:16
To prawda .M iałam kiedyś Panią ,która była aktywna i pomocna  przez całe swoje życie .Bardzo ją dobiło to , że teraz jest odwrotnie to ona potrzebuje pomocy nie może jezdzic autem , robić tego co kiedyś .Pomimo że rodzina była blisko i zawsze pomocna to z chorobą się nie wygra , a zwłaszcza jeśli chodzi o głowe .
08 października 2013 20:42 / 2 osobom podoba się ten post
Wielkim problemem dla starszym ludzi jest akceptacja choroby,trzeba dopoki stan psychiczny pozwala tłumaczyć o przebiegu choroby,przyjmowanu lekow i to co najważniejsze akceptacji siebie.Lekarz niewiele zdziala, wielka rola w tym rodziny.Ale trzeba poswięcic dużo czasu dla starszych a go nie ma.Tenis,biegi dla zdrowia i figury,jazda rowerem,wycieczki,spotkania ważniejsze niż rozmowa z rodzicami.Przyjeżdża opiekunka i maja z głowy problem, a ty czlowieku musisz być corka,przyjaciolka a w pożniejszym okresie choroby najbliższą osobą bierzesz na swoje barki cały cieżar pracy fizycznej i psychicznej i nie zawsze wiesz co masz zrobić.
08 października 2013 22:06
Wiecie dzis wyczytalam co moze nawet powodowac u ludzi agresje i jest to co bym nawet nie pomyslala jest i sa to zapachy,U ludzi z demencja wydajacy sie nam piekny zapach a u nich powoduje agresje ,krzyk,bicie.
nawet zwykly krem do rak,czy nawet szampon do wlosow a juz nie mowiac o lenorku,u nich te zapachy wtedy kojarza sie im nawet z jakims niebezpieczenstwem,a zwykla kupka(fekalia)nie sa dla nich niczym obtzydliwym
19 listopada 2013 14:07

Ten artykuł jest dziełem lekarza medycyny. Ukazuje podejście do zagadnień depresji od strony medycznej. Nowy artykuł został napisany przez psychologa i z tym aspektem się wiąże.

19 listopada 2013 15:48 / 3 osobom podoba się ten post

Nie miewam takich stanów. To nie jest jedyne forum, które moderuję.

19 listopada 2013 16:41 / 2 osobom podoba się ten post
Andrea -i to jest pomysł:)Jak już się nam znudzi praca opiekunki to zostaniemy moderatorami:):):)Cicho,na łeb nie kapie,do roboty nie trzeba dojeżdżac bo można w domowych pieleszach pracować......oooo,musze nad tym poważnie pomysleć.Ciekawe tylko jak finansowo się na tym wychodzi?:)Bo jak porównywalnie to ja chce:):):):)
19 listopada 2013 17:43
Eeeee tam, przesadzasz,ja tam sie nadaje:)
 
A w temacie
 
Miałam znajomą,która w okresie przekwitania ,po 50tce zachorowała na depresję.Niby nic się nie dzialo ale pewnego dnia znajoma wzieął kilka rzeczy w reklamówkę i wyprowadziła sie z domu do węzła ciepłowniczego w odległej dzielnicy,zamieszkała z bezdomnymi....Co ciekawe normalnie codziennie chodziła do pracy/w szpitalu/-rodzina nie umiala na nią wpłynac i trwało to jakies prawie rok,potem wszystko wrocilo do stanu poprzedniego.Rozmawiałyśmy z nią i powiedziała nam ,że któregoś dnia poczula ,że musi tam zamieszkać.. ale nie wie do dziś dlaczego tak a nie inaczej zrobiła,musiala i już.Dobrze ze nic jej sie nie przytrafiło.nie była w tym czasie u lekarza ,nie brała zadnych leków.
Drugi przypadek z jakim sie stykam od dobrych paru lat to moja przyjaciołka z dzieciństwa - choruje na depresje od paru lat,poprawy nie ma,jak widze jej nr na wyswietlaczu to włos mi się na głowie jeży....były juz i podejscia samobójcze  i  napady histerii,odrzuca kolejnych psychiatrów..jak jeszcze byłam na miejscu ,we Wro bliżej tego wszystkiego to  bywało,ze siedziałam z nią cała noc czy jezdziłam do dr.Tu ,inaczej niż u poprzedniej znajomej zero wsparcia od najbliższych,rodzeństwo tez daleko i własciwie jest sama z tym.
Depresja jest trudna do zdiagnozowania ale też i do zaakceptowania przez bliskich chorujacej osoby i przez nia samą.Rodzina widzi tylko fochy i dziwactwa a chory często nie umie sam przed sobą się przyznać ,że jest coś nie tak.No i wciąż pokutuje pojmowanie psychiatry jako lekarza od wariatów-a to niestety nie pomaga....
19 listopada 2013 17:48 / 1 osobie podoba się ten post
Jak wroce do PL,to nie tylko ojkulista mi sie klania ,ale psychiatra chyba tez:(
20 listopada 2013 07:35
Kochane dziewczyny Opiekunki przeciez my nie jestesmy stare zdepresjonowane my jestesmy silne baby,nie mozemy dac sie depresji,
20 listopada 2013 09:28 / 2 osobom podoba się ten post
Haneczko, w naszej pracy jest ciezko.Nasza psychika jest ciagle wystawiana na probe.Owszem jestesmy silne babki,jednak depresja jest bardzo podstepna:(Niby sie wydaje ze jest ok...a moze byc juz bardzo zle.Osby slabe psychicznie(czesto wygladajace na silne osobowosci)nie radza sobie z natlokiem codziennego zycia i potem jest klops:(
20 listopada 2013 09:36 / 1 osobie podoba się ten post
Hogatko wiem,depresja tj naprawde wielki problem,
a tu na tych zsylkach dopada niepstrzezenie deprecha,dolki,zle samopoczucie,ale my polki znosimy wszystko i tulaczke i nie db PDP,i sfiksowane rodzinki,itd itd
20 listopada 2013 09:40 / 2 osobom podoba się ten post
Ale tylko my wiemy ile stresu nas kosztuje ta praca
ile zdrowia nie jedna z Nas tu poswieci
ile lez wylanych w poduszke
a nie kazdy to rozumie jakie "poswiecenie robimy wielokrotnie "pracujac tu jako opiekunki,mam na mysli nasze rodziny czy rodzinyPDP
20 listopada 2013 11:04 / 2 osobom podoba się ten post
Jesli będziemy tą pracę traktowac jako poświęcenie to jestesmy na dobrej drodze do popadnięcia w stan depresyjny przy sprzyjającej ku temu okazji!!!!To nie jest żadne poświęcenie z naszej strony,to praca na jaką same,mniej lub bardziej świadomie się zdecydowałyśmy!!!Jeśli ktoś pojmuje to jako wielkie poświęcenie to ja mu tylko współczuję....
20 listopada 2013 11:18 / 1 osobie podoba się ten post
Tak samo od strony wlasnej rodziny, jak i rodzin i samych PDP - z wlasna rodzina mamy uzgodnione, ze pracujemy tak, a nie inaczej, a w druga strone - jak sie nie da poprawnych relacji uzyskac - inne miejsce.
Nie jestem cierpietnica i tak sie sama  nie traktuje. Co innego tesknota, ale to juz calkiem inna bajka. Ja nie odliczam, ile do konca, zajmuje sie zyciem i byciem na biezaco, co i tak od czasu do czasu jest trudne. Wtedy szukam humoru, chociazby jak wczoraj, calkiem niezle sie usmialam !
20 listopada 2013 11:22 / 3 osobom podoba się ten post
Ja myslę , ze słowo "poświęcamy " doskonale oddaje charakter naszej pracy . Nie w heroicznym tego słowa znaczeniu ale zwykłym "byznesowym :) " coś za coś - jak to w zyciu -  pieniądze gwarantujace względny spokój o dzień codzienny dla nas i naszej rodziny w zamian " poświęcamy" np uczestniczenie w codziennym zyciu naszych bliskich , Jezeli natomiast traktujemy naszą pracę jako ogromne poświecenie z naszej strony i nie widzimy i akceptujemy , że musi być : coś za coś - to rzeczywiście prosta droga do depresji .
20 listopada 2013 11:26 / 1 osobie podoba się ten post
Ja bardzo Ciebie przepraszam, nie chce urazic - ja nic nie poswiecam !!! Owszem, trace cos tam z zycia rodziny, ale staram sie byc z nimi kazdego dnia. Tak, jak mowilam - u nas decyzja uzgodniona i nie czuje "poswiecenia", przez wiele lat moj slubny utrzymywal mnie i dzieci, teraz tak sie zlozylo, ze role odwocone. Musze powiedziec, ze moj slubny nabyl wiele nowych umiejetnosci i tym sposobem ma dzien wypelniony ...
20 listopada 2013 11:35 / 1 osobie podoba się ten post
Podobnie u mnie - mój się juz dosyc ciężko napracował,teraz też ma pracę ,w sumie tylko po to ,zeby z domu wyszedł do ludzi,za grosze ,ale on zadowolony, a ja mam jak narazie lekką ,łatwą i przyjemną i za przyzwoite pieniądze:) .O nowych umiejętnościach to juz nawet nie wspomnę:):):)Zreszta na całym swiecie ludzie pracuja podobnie jak my-daleko od rodziny -jak sie ma mocny ,dobry dom to nie ma potrzeby mówić o poświęcaniu.Nie odbieram tego tak.Absolutnie.
Ale obserwuje moje kolezanki,rozpietosc wieku od 23-65 i widze jak niektóe cierpia z powodu oddalenia,jak na kazdym kroku podkreslaja swoje wielkie poswięcenie "gdyby nie ja"....,jak po 2-3 miesiącach zaczyna im odwalać...Jedne sobie z tym jakos radza ,inne gorzej ...jedne maja wsparcie z domu inne żadnego...Jedno jest pewne -nasza praca to praca dla twardzieli...Te delikatnej konstrukcji psychicznej wypalaja się błyskawicznie...
20 listopada 2013 12:06
Kochane ja to ujelam i traktuje w przenosni poswiecenie,pracuje bo chce zarobic pieniazki czyt euraski,
ale niektorzy mysla co tam bajka opiekowac sie kiims przeciez to zaden problem ma jedzenie spanie cieplo,a na tyyyym polu to sie musza na tyrac tam dopiero meka
ale decydujac sie opiekowac kims nieraz po jednym dniu albo 24 godzinnym maratonie to jestesmy gorzej zajechane jak po dwunastogodzinnym dniu fizycznej pracy i w tej codziennej monottoni nieraz w tych ciemnych pomieszczeniach deprecha gotowa jak nic
wiadomo cos za cos
20 listopada 2013 12:11
Dlatego własnie napisałam ,ze to praca dla twardzieli-kto sobie nie radzi z zajechaniem,ciemnymi pomieszczeniami,maratonem,upierdliwym PDP i innymi minusami tego zawodu .......niestety,dla wlasnego dobra powinien chocby sprobowac czegoś innego/pieczarki,szklarnia,pole/ ,dla porównania i dopiero wtedy podjąc decyzję co jest korzystniejsze.Są na forum osoby które spróbowały  i maja porównanie i pracują jako opiekunki.Ich trzebaby zapytać co lepsze.
20 listopada 2013 12:15
Poki co daje rade,i muszeeee dac rade,nie mam wyjscia
i wiele z nas ma tak samo,to samo podejscie do pracy
20 listopada 2013 12:15 / 4 osobom podoba się ten post
 Emila masz racje,jedziemy do pracy i już.My przepracowalismy z mezem wsplnie cały nasze wspolne dotychczasowe życie nie siedzialam w domu bo tak sie zlozylo.Pojechalam bo mialam dziurę budzetowa(chlopaki) a teraz jade bo lubie miec kase.Jak mam dola to mysle ze sie poswiecam ale jak przejdzie to widze same dobre stony mojej roboty,bo to:kasa w domowym budżecie,mąz teskni i czeka,tez nauczył sie wielu domowych prac jak wracam to juz nie staje do garow,dzieciaki pokonczyły to co sobie zalożyły,wnuczka czeka (na prezenty) a ja mam czym wszystkich obdzielic i jeszcze dla mnie zostaje.Moze to też wplyw mojej Stelli mam łatwą,dobrą i przyjemna.Wracam do domu i jestem praktycznie wypoczeta tylko tez stęskniona.I oby tak dalej
20 listopada 2013 12:16 / 1 osobie podoba się ten post
Ja juz przeszlam prace na polu,przeszlam prace w gasronomii(co kocham,ale czas bylo sie juz wycofac) ,te prace byly w DE i jestem opiekunka.Wybralam tak i nie zaluje:)
Mam porownanie.
20 listopada 2013 12:18 / 1 osobie podoba się ten post
Podobno najlepsze są ogórki, bo zbiera się je leżąc na brzuchu /kilka, lub kilkanaście godzin/.
A tak poważnie:
Jak dobrze policzę, to mam tu dziennie maksymalnie 4 godziny pracy.
Wszystkim życzę takich miejsc i pacjentów jak moi.
A z miejsc złych po prostu uciekajcie.
20 listopada 2013 14:17
A najlepiej mają stare panny ;-) Ale jak trafią na Jędzowatą to dopada je nerwica, ból nóg i brak wiary w siebie co cuzamen do kupy może prowadzić do depresji ...
20 listopada 2013 15:29 / 1 osobie podoba się ten post
W busie kiedys jechała dziewczyna z ogórkow własnie i opowiadala jak je zbierają  -tak jak mówisz ,na brzuchu ,na takiej platformie przesuwanej,jak koniec pracy to niektóre trzeba było zdejmowac bo takie były zesztywniałe ,że nie miały siły zejsc same na ziemie!!!nie nie ,zdecydowanie nie!Niby po robocie wolne ,ale jak człowiek padniety to i tak sie nic nie chce,no i kasa mniejsza ,jak wszytko poodciągaja ,za mieszkanie,wyzywienie,ubezpieczenie ,transport do miejsca pracy to zostaje wielkie g....ona po miesiącu wiozła do domu ledwo 700euro....
20 listopada 2013 15:35
Z czystym sumieniem oczywiscie po sprobowniu pracy a wlasciwie roboty albo inaczej harowania w innym zawodzie w Niemczech polecam opieke!!!!!!!
Tak jak piszecie wyzej jak jest dobre miejsce trzymac sie rekami i nogami,zle zamienic na lepsze.
Nie pracujecie po 12h,mie taplacie sie w blocie i takie tam rozne .Jakby nie bylo tylko OPIEKA!!!!!!!
No chyba ze jeszcze zostal Burdel.ale Ja osobiscie nie skorzystam z takiej pracy:)
Portal używa cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką cookies.