Malina: poprosze przepis na zupke z dyni, wlasnie mi dostarczono material w postaci warzywa, ale ja nie wiem, jak to ugotowac ... Znam tylko dynie w occie, a to raczej nie to !
Malina: poprosze przepis na zupke z dyni, wlasnie mi dostarczono material w postaci warzywa, ale ja nie wiem, jak to ugotowac ... Znam tylko dynie w occie, a to raczej nie to !
Czytam i czytam i czemu mnie to nie dziwi,ze posród normalnych,uczciwych oddanych opiekunek, zdarzają się osoby, które wyjazd na opiekę traktują jak urlop.Przede wszystkim myślą jak okraśc podopiecznego/ą.Tak ,to jest KRADZIEŻ a osoba ZŁODZIEJEM!!! Bo jak inaczej nazwać kogos, kto z góry w pierwszym dniu wścieka się,ze musi rachunki pokazywać?No jak? Przyjeżdżaja takie Damesy i potem opinia wśród Niemców wyrobiona i zdziwienie ,że o Polakach mają złe zdanie. A jakie mają miec ,skoro Lafirynda jedna z drugą myśli jak tą staruszkę, staruszka, rodzinę, okraść, oszwbadzić na kilka euro.I pretensje,że rachunki musi pokazać. Chyba za swoja pracę otrzymuje jedna z drugą odpowiednie wynagrodzenie, adekwatne do doswiadczenia, znajomości języka.Jeśli mało, to proponuje się dokształcać, podnosic kwalifikacje aby zwiekszyc wynagrodzenie a nie OKRADAC PODOPIECZNYCH.!!!
Zdarzenie prawdziwe. Dwie panienki robią zakupy w rewe. Idąc między regałami usłyszałem polskie przekleństwa.bluzgały na maxa.Cóz pomyslałem, kolejne, które myślą że nikt nie rozumie przekleństw. Poszedłem do kasy a paniusie po chwili za mna stanęły i nadal kaleczyły język ojczysty. Zapłaciłem i pakowałem zakupy.W pewnej chwili kasjerka po niemiecku zwróciła sie do nich z zapytaniem czy płaca kartą czy gotówką. Zamilkły i jedna drugiej zapytała :kur...a czego ona chce?.Co ona sie pyta? Podszedłem,zapytałem po polsku jak chca zapłacić,usmiechnąłem się do kasjerki odpowiadając,ze gotówka,ze te panie znaja tylko INNY JĘZYK.odpowiedziała usmiechem,podziekowała, życząc raz jeszcze miłego dnia.A paniusie? Stały jak wryte i nagle nie miały nic do powiedzenia,zwiesiły głowy, zrobiły sie lekko czerwone i cos wyszeptały w stylu -dziekujemy panu.Odchodząc powiedziałem, ze jezyk polski jest naprawde pieknym jezykiem.Myslę,że zrozumiały co chciałem przez to powiedzieć.
Pozdrawiam ,życze udanego niedzielnego spaceru tymm, którzy sie na niego wybierają i mimo wszystko spokojnej niedzieli..Buziole:)
Wlasnie super napisane to jest poprostu okradanie,co do zachowania pracujacych opiekunek to sie zgadza,jednak nie wszystkie wklada sie do jednego worka,bo sa naprawde,poczciwe,uczciwe,oddane podopiecznemu i wlasnie takie sa cenione,ktore uczciwe rozliczaja sie z rachunkow i potem sa odpowiednio dodatkowo nagradzane.Skoro uwazaja,ze zarabiaja malo popieram Ciebie niech sie doksztalcaja,aby zwiekszyc swoje wynagrodzenie i miec dodatkowe profity,i nikt nie bedzie wtedy mial o Polakach zlego zdania.
Anniko ty mówisz o innej formie prowadzenia domu. Dostajesz pieniążki na swoje wyżywienie. I dostajesz też taką kwotę o której mówią agencje. A mówią 50 euro na tydzień. Jasne, że są domy, gdzie tych pieniędzy jest dużo więcej, ale i sa takie miejsca, gdzie trzeba życ za 50 euro z babcią czy z dziadkiem. Moje pierwsze miejsce było takie. 50 euro na tydzień. kiedy przyjechałam poprzedniczka mi przekazała zeszyt i kwotę, która jej pozostała z 50 euro. W poniedziałek nastepne na nowy tydzień. Bardzo dokładnie prowadziłyśmy rozliczenia mimo, że nikt tego nie sprawdzał. Oczywiście dołączone paragony. Nawet pisałam jadłospis. Było łatwiej nowej dziewczynie gotować, bo juz wiedziała, co podopieczny lubi. :)
Jak ja kiedyś dostalam 10 dyni w prezencie to mi sie płakać chciało. Nie cierpie dyni w occie i żadnych przecierów czy coś w tym stylu. Pomyślałam chwile. Starłam na grubiej tarce i doprawiłam jak na placki ziemniaczane. Przeanalizowałam straty, że najwyżej jak bedzie niedobre to wyrzuce. Jajko mąka i przyprawy to nie majątek. I wiecie co było przeeeeepyszne i takie bardziej lekkostrawne, niż placki z ziemniaków. Rodzinka sie zajadała. Musiałam robić 2 razy w tygodniu.