No niestety bardzo smutny . Z jednej strony patrząc robimy to by dzieciom było dobrze , a z drugiej robimy im krzywdę . Przynajmniej ja tak to odbieram
No niestety bardzo smutny . Z jednej strony patrząc robimy to by dzieciom było dobrze , a z drugiej robimy im krzywdę . Przynajmniej ja tak to odbieram
Ah,ja to już też wariuje:(Jak gadam z młodszym na skype to się denerwuje:(
To jest straszne,mi sie z głową robi coś nie tak,tęsknię,ale nie chcę rozmawiać:(Meczę sie potem ,płaczę eeeee tam.Koniec tematu,bo znowu zaraz zacznę beczeć.
A tak w ogóle to zła jestem na siebie;(:(:(:(:(
Ah,ja to już też wariuje:(Jak gadam z młodszym na skype to się denerwuje:(
To jest straszne,mi sie z głową robi coś nie tak,tęsknię,ale nie chcę rozmawiać:(Meczę sie potem ,płaczę eeeee tam.Koniec tematu,bo znowu zaraz zacznę beczeć.
A tak w ogóle to zła jestem na siebie;(:(:(:(:(
Honoratko nie płacz serce.....
Ja nie mam tu skypea , bo nie łapie zasięgu - można tylko pisać, rozmawiać się nie daje.
Ostatnio łapię się na tym, że kiedy rozmawiam z Maksymkiem czy też Gabrynią to łzy jak grochy kapią....
Dziekuje:)
Ale ja nie jestem Honorata:)
Ja tak myślę tylko wtedy, kiedy mam doła.
A kiedy nie mam doła, to sama nie wiem co mam myśleć.
Kurczaki, chyba wolę w ogóle o tym nie myśleć.
Całe szczęście, że dzieci z mężem przyjechały
na ferie do De i jeszcze przez tydzień pracuję
i codziennie widuję moje Skarby.
To jest MOC :)
A ja to zawsze dzwonie do domku jak wiem , ze dzieciaki już śpią . Pomyślicie co za matka . Poprostu wolę nie słyszeć ich głosów , jak gadam z większym to mniejszy wydziera mu telefon i gada po swojemu i gada . Mnie zaś wszystko w gardle stoi i łzy lecą . Więc dzwonie do dzieci jak wiem ,że juz za kilka dni do domku . Sama się sobie dziwie ,że mam tyle siły zostawić dzieci i jechac . Wiem ,że mąż dobrze sobie z nimi radzi i są bezpieczne , ale tak jakoś nie wiem .
Nie do podrobienia jesteś:)))
A prawdziwy pokój masz ładniejszy od tamtego?
Mnie ostatnim razem też kierowca chciał zawieżć gdzie indziej ale to okazał sie jednak mój błąd, bo pomyłkowo podałam mu nazwę ulicy nie Oede...ale Ede..., tylko ze ja już drugi raz jechałam i wiedziałam, gdzie mam wysiąść więc interweniowałam. A gdybym jechała pierwszy raz? Teraz już wiem gdzie by mnie wysadził, przed Zakładem energetycznym:))
Tak czytam te posty o dzieciach i płakać mi się chce . Też zostawiam w domu dzieciaki syn 16 lat ,córka 13 , syn 5 i syncio który 3 lata skończy w maju . Masakra , jak wyjechałam pierwszy raz to najmłodszy miał 18 mies, a jak wróciłam to mnie nie poznał , bo nie było mnie 3 mies, w domu . Zajmuje sie nimi mąż i babcia jak mnnie nie ma w domku . A jak wracam to maluchy mówią do mnie ,,babciu,,
Mój pokoik jest śliczny :-). Wygodne, duże łóżko (zmienniczka mi powiedziała, że musi być jakas żyła wodna, albo coś innego, bo i ona i pozostałe panie źle sypiają ), ale ja, gdy jestem zmęczona, zasnęłabym i na kamieniu :-). Mam internet stacjonarny i wspaniały zasięg, w pokoju mam też biureczko, wygodny fotelik i telewizor z kilkoma polskimi programami :-)
A co do reszty.... hmm, przyznam się, że nie spotkałam się jeszcze z tak ciężką demencją. Babcia czasami potrafi zliczyć do 10, a czasami trzeba jej pomóc. Prawie nic nie mówi, słowo, które najczęściej powtarza to : "nie". Nie wie co to jest talerz, zapomina czasami do czego służy grzebień, jest szalenie uparta. Ale...tak z drugiej strony nigdy nie byłam tak wycałowana :-), dawno nikt nie bawił się tak moimi włosami, nie tańczył ze mną i tak wspaniale nie wymasował mi kolan:-)
Mój pokoik jest śliczny :-). Wygodne, duże łóżko (zmienniczka mi powiedziała, że musi być jakas żyła wodna, albo coś innego, bo i ona i pozostałe panie źle sypiają ), ale ja, gdy jestem zmęczona, zasnęłabym i na kamieniu :-). Mam internet stacjonarny i wspaniały zasięg, w pokoju mam też biureczko, wygodny fotelik i telewizor z kilkoma polskimi programami :-)
A co do reszty.... hmm, przyznam się, że nie spotkałam się jeszcze z tak ciężką demencją. Babcia czasami potrafi zliczyć do 10, a czasami trzeba jej pomóc. Prawie nic nie mówi, słowo, które najczęściej powtarza to : "nie". Nie wie co to jest talerz, zapomina czasami do czego służy grzebień, jest szalenie uparta. Ale...tak z drugiej strony nigdy nie byłam tak wycałowana :-), dawno nikt nie bawił się tak moimi włosami, nie tańczył ze mną i tak wspaniale nie wymasował mi kolan:-)
Alinka, popłakałam się.
Co za pier.....ne czasy naszły.
Wszędzie euorosieroty.
To do wszystkich dziewczyn, które zostawiają maluszki w domu,
jesteście WIELKIE.